ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach marzec 2024 nr 307

Pro Medico marzec 2024 9 chanie i umiejętne mówienie. Co potrze- buje usłyszeć od Ciebie pacjent? Czego słyszeć nie chce? Mój młodszy syn, widząc, że pracuję nad tekstem zapytał, o czym piszę tym razem. Odpowiedziałam, że artykuł będzie o tym, co chcemy usłyszeć, kiedy idziemy do leka- rza. Syn odparł:„To proste. Chcemy usłyszeć miły głos, dobre nowiny, informacje o swo- jej chorobie i to, że można ją wyleczyć. I dobrze by było, żeby lekarz miał doświad- czenie”. Tyle 12-latek. Tym ciekawsze było to, że odpowiedzi zapytanych przezemnie dorosłych niewiele się od tej wersji różniły, przyobleczone były jedynie w inną szatę językową. Oczywistym problemem jawiło się jedynie to, że lekarz niestety nie zawsze ma do przekazania dobre nowiny… Doktorze – pacjenci chcą usłyszeć miły życzliwy głos lekarza. Taki, który pozwoli im poczuć się bezpiecznie i który doda otu- chy. Już samo Twoje „dzień dobry” może tonem i melodią rozluźnić albo zestreso- wać pacjenta. Twój głos i sposób mówienia ma olbrzymie znaczenie, przede wszystkim kiedy przekazujesz diagnozę, zwłaszcza, jeśli nie jest ona pozytywna. Pacjenci boją się słów, których nie rozumie- ją. Z powodu wstydu często nie poproszą o wyjaśnienie – nie chcą wyjść na prymi- tywnych, nie chcą wzbudzić zniecierpliwie- nia lekarza. Niestety, kiedy nie rozumieją diagnozy albo specjalistycznego nazew- nictwa procedur czy badań, pozostają sami ze swoim narastającym lękiem i poczuciem zagrożenia. Pacjenci nie chcą słyszeć, że nie powinni szukać informacji w Internecie i że źle zro- bili, czytając przed wizytą wątpliwej jakości rady doktora Google. Oni nie zrobili tego dlatego, że nie mają do Ciebie zaufania, zrobili to, bo chcą jak najszybciej NAZWAĆ dolegliwość, która ich trapi. System opieki zdrowotnej daje niestety pacjentowi dużo czasu na autodiagnozę, często przecież na wizytę lub badanie czekamy miesiącami czy nawet latami! Upływający czas potęguje strach, a ten ochoczo prowadzi za rękę pro- sto do internetowych wyszukiwarek. Pacjenci oczekują szacunku, życzliwości, wyrozumiałości. Oczekują, że lekarz będzie towarzyszył im zarówno w ich decyzjach, jak i w wahaniach. Wielu pacjentów bez- warunkowo wierzy lekarzom i całkowicie polega na ich rekomendacjach. Są jednak i tacy, którzy potrzebują zadać wiele pytań i wysłuchać wielu odpowiedzi. Chcą, żeby lekarz wziął pod uwagę różne czynniki, któ- re wpływają na podejmowane przez nich wybory. Bywają pacjenci merytorycznie dobrze przygotowani dowizyty, toTy, Leka- rzu, nie bój się ich słuchać i rozmawiaj. Pacjenci nie chcą słyszeć, że to, co mówią, nie ma znaczenia. W białym kitlu potrzebu- ją zobaczyć umysł otwarty na ich sugestie. Pragną, żeby wizyta była w rzeczy samej podmiotowym spotkaniem, a nie taśmo- wą produkcją szybkich diagnoz i recept. Wyobrażam sobie jednak, jak ciężko musi być o indywidualizację, kiedy ma się 15 minut na pacjenta, albo kiedy w sezonie grypowymdo lekarza rodzinnego przycho- dzi osoba będąca dwudziestym przypad- kiem takich samych objawów. Pacjenci potrzebują serdeczności, życzli- wości, ciepła, zaopiekowania. Potrzebują wyjść z gabinetu czując się lepiej niż przed wejściem. Bywają samotni, wystraszeni i zagubieni, nawet Ci z pozoru gruboskór- ni i wojujący. Pewna kobieta, po otrzy- maniu diagnozy nowotworu i informacji o konieczności amputacji piersi, usłyszała od lekarki: „co Pani płacze, odetniemy i spokój. No chyba, że będą przerzuty”. Znam tę pacjentkę. Silna, młoda, przed- siębiorcza kobieta. Mówiła mi, że po tych słowach rozsypała się na kawałki. Czuła się nie jak człowiek, ale „jak kawał mięsa, któ- ry ma być poddany obróbce”. Czuła upo- korzenie i ogromny przeszywający strach. Na tych emocjach nie zbuduje się zdrowia, zabrakło zwykłej ludzkiej empatii… Pisałam ostatnio o metodzie komunikacji nazwanej DIALOGIEM MOTYWUJĄCYM. Najogólniej chodzi o to, że odpowiedni sposób rozmowy lekarza z pacjentem może diametralnie zmienić nastawie- nie chorego do własnego stanu zdro- wia i zmotywować do przeprowadzenia korzystnych zmian w swoim życiu. Dla przykładu: zamiast „Musi pani zaży- wać te leki, są najlepsze” warto powie- dzieć: „Jest kilka opcji leczenia. Czy chce Pani, abym o nich opowiedział?”, a potem: „Która z nich wydaje się Pani najlepsza?”. Może zrodzić się pytanie, czym różnią się te dwa komunikaty, może również poja- wić się opór wynikający z poczucia braku czasu na „takie długie rozmowy”. Odpo- wiadam: te dwa komunikaty różnią się tym, że w drugim przypadku to pacjent jest PODMIOTEM leczenia, to on podej- muje decyzje w sprawie swojego zdrowia. Dowiedziono, że możliwość decydowania umacnia poczucie sprawstwa i poprawia zaangażowanie chorego w proces tera- peutyczny. Zyskujemy pacjenta, który chętniej współdziała i osiąga założone cele. Drogi Doktorze. Przeszedłeś długą dro- gę, by być w tym zawodzie. Masz ogrom wiedzy i mnóstwo osobistych talentów. Wykonujesz niełatwą, a tak ważną pra- cę. Bądź dla pacjenta TOWARZYSZEM JEGO DROGI. Spotkasz go w różnych sytuacjach – od prostej kurzajki na pode- szwie stopy do spraw terminalnych. Mów do swojego podopiecznego tak, aby czuł się przy Tobie bezpiecznie. Mów jasno, precyzyjnie i w języku, który Twój pacjent zrozumie. Diagnozę i propozycje leczenia przedstawiaj w sposób spokoj- ny, taktowny i łagodny, rozważając róż- ne możliwości i nie pozbawiając nadziei. Wsłuchuj się w pacjenta z dobrą wolą, nie zamykaj się na inny punkt widzenia tylko dlatego, że nie jest Twój. W gruncie rzeczy to pacjent nosi w sobie potencjał do uzdro- wienia. To w samym pacjencie leży klucz do zdrowia. Naszym zadaniem jest pomóc naoliwić chrzęszczący zamek. Pacjenci boją się słów, których nie rozumieją. Z powodu wstydu często nie poproszą o wyjaśnie- nie – nie chcą wyjść na prymitywnych, nie chcą wzbudzić zniecierpliwienia lekarza. Kiedy nie rozu- mieją diagnozy albo specjalistycznego nazewnic- twa procedur czy badań, pozostają sami ze swoim narastającym lękiem i poczuciem zagrożenia. Fot. Chroma Stock

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5