ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach marzec 2025 nr 317
Pro Medico marzec 2025 23 Fot. Adobe Stock FELIETON Szpitalny smród Rafał Sołtysek wiceprezesOkręgowej RadyLekarskiej „Wiesz tata... szpitale to takiemiejsca straszne i śmierdzące”powiedział mi ostatnio synw czasie spa- cerowych rozmów o medycynie. Nie ma to jak spojrzenie na sprawę z innej perspektywy. Szczegól- nie tej szczerej, roztaczającej się gdzieś z wysokości 100-150 cm. Gdy ma się tyle wzrostu, „wali” się wprost, nie owijając w bawełnę. Ma to swoje zalety w świecie przesiąkniętym hipokryzją, dlatego uwielbiamdzieci. No, może nie wszędzie i nie zawsze, ale często racja jest jednak po stronie mojego Stasia. Ja już tego niestety nie widzę. Przy - najmniej nie widzę dokładnie. Stępiły mi się po latach normalne zmysły, a wyostrzyły inne – lekarskie. Czasem czuję w szpitalnej sali znanego przeciwnika – cień, co narasta nad pacjentem, a nie widzę już i nie zwracam uwagi na odrapane drzwi i stołki. Jednak, skoro medycyna jest sztuką, a lekarz artystą, to chciałoby się robić rzeczy piękne w miejscach (co najmniej) ładnych. Zaczynałem pracę, gdy chodziliśmy w poszarpanych w pralni przydziałowych fartuchach opisanych mazakiem. Wyglądaliśmy jak sprzedawcy lodów po przejściach z psem. Sale chorych były boleśnie lazaretowe, obite od tynków po lakier stołków i łóżek. Smród kaczek, odarcie z intymności – same te fakty, które przy - sparzały pacjentom cierpienia. Do tego te widoki. Ach! te wido - ki z okien. „Najlepsze” te na cmentarz. Moja znajoma do dzisiaj pamięta trumnę, jak w bobslejach, pędzącą po śniegu. Dziś nawet mamy pewien szpital, któremu na dziedzińcu, jak diament w koronie błyszczy złotym napisem eleganckie „Prosektorium”. Pewnej wiosny, w pewnym miejscu, widziałem pomysł rodem z horroru – zwłoki leżały obok pacjentów pod prześcieradłem – bo nie było pomieszczenia „pro morte”. Nie do wiary, a jed - nak. Kto sobie tak poleżał, przeszedł z pewnością trudne chwile skłaniające do rozwoju zespołu stresu pourazowego. Teren przy - szpitalny to też była unikalna aranżacja. Śmietniki, beton i pety. Od samego patrzenia człowiek miał myśli samobójcze. Potem było już lepiej. Pojawiły się nawet kolory, a biel znów była bielą (zamiast szarością). Teraz natomiast króluje estetyka autocadu – poprawnie i czysto zaaranżowane wnętrza i właściwie nie ma się do czego przycze - pić. Nie ma, aż do chwili, gdy w starym poniemieckim szpitalu odkryje się nieczynną kaplicę i stojąc na krześle przygląda się ponad stuletnim witrażom. Są piękne. Tak naprawdę piękne. Nie komputerowo zaplanowane, lecz ludzką ręką kreślone i cięte. Św. Cecylia ze szklanych szybek gra nie tylko na klawesynie, gra w nas. Podświetliliśmy w Bytomiu te martwe latami witraże. Teraz żyją – dając swe piękno miastu. A ogrody? Tu przyszli mi z pomocą koledzy z Ośrodka Dokumen - tacji Historycznej przypominając ich rolę w zabytkowych szpi - talach. Znalazłem też pracę: „Ogród szpitalny jako miejsce reha - bilitacji i rekonwalescencji” i pod jej wpływem uświadomiłem sobie, że my, medycy, pochodzimy z Asklepiejonu, świętego gaju, z Epidauros pachnącego lasem. Dalej przez ogrody przyklasztor - ne, dochodziliśmy do sławnych ogrodów szpitalnych: Leichtag Family Healing Garden w San Diego, Szpital Legacy Emanuel Medical Center w Portland, Szpitala Dziecięcego w Saint Louis, Szpitala im. Ivana R. Schwaba w Chicago, Kansai Rosai Hospital w Hyogo. Autorki przywołały opracowanie (Ulrich 1999), w któ - rym napisano: „Stosując empiryczne i jakościowe metody badań wykazano, że pacjenci, którzy przebywając w szpitalu po opera - cjach chirurgicznych mieli kontakt z ogrodem chociażby przez okno, wracali do zdrowia szybciej i potrzebowali mniej środków przeciwbólowych, w porównaniu z pacjentami, których okna wychodziły na znajdującą się naprzeciwko ścianę”. Kurczę chcia - łoby się powiedzieć, przecież to jasne. Nie będąc Kamedułą, ja też wolałbym patrzeć na ogród niż na cmentarz. Skupieni na EBM, jak Kartezjusz, oddzieramy ciało od duszy, by ostatecznie zamiast piękna i emocjonalnego ciepła, którego potrzebuje do zdrowienia podać mu SSRI. Może zamiast tego, warto zasadzić przed szpitalem japoński klon? Chwała tym, dzięki którym znajdują w internecie takie tytuły: „Gruntowny remont w Szpitalu Pediatrycznym w Bielsku- Białej. Powstaje ogród terapeutyczny dla małych pacjentów” czy „Szpital Wielospecjalistyczny nr 5 w Sosnowcu podjął prace nad ogrodem dla pacjentów i odwiedzających rodzin”. Pamiętajmy więc o ogrodach – to ważne tak samo jak EBM.
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5