ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach marzec 2025 nr 317

Pro Medico marzec 2025 24 Polityczny honor Czesanie łysego Wakacje, te zimowe, są praktycznie za nami. Dzieciaki wracają do nauki, a i my musimy wrócić do rzeczywistości. Niestety, do politycznej. Dr n. med. Andrzej Wojcieszek „Polityką się nie zajmujemy”, to cytat z mistrza Jerzego Iwaszkiewicza. Śledzę informacje i doliczyłem się, że od transformacji ustrojowej, czyli od rządu Mazowieckiego, rządziło 24 ministrów zdrowia. Balicki był dwa razy, więc osób tylko 23. W tym 5 (słownie pięć) kobiet, czyli około 21%. Dwie ministry z czasów końcówki Przegranej Prawicy rzą - dziły krótko i jakby słabo zajmowały się zdrowotnością powszechną, a jedna z nich, wraz z rządemdwutygodniowym, ustaliła nowy rekord „krótkości” kadencji. Nie liczę, ile zarobiła i jak duża była jej odprawa w tej niedofinansowanej służbie zdrowia. Obecnąwładzębacznieobserwuję, jednak jako samiec alfa velmacho, będąc szarmancki i dodatkowo wiem, że nawet kwiatkiem nie wolno. Dołóżmy 8 marca Dzień Kobiet, więc wszystkim Paniom i Pannom przesyłam życzenia. Skupię się więc na ministrach płci niekobiecej. Decyzję opieram dodatkowo o Polski Kodeks Honorowy Władysława Boziewicza z 1919 roku, który potwierdza słuszną myśl muzułmańską, że„kobieta jest niehonorowa”. Aby nie było, zacytuję według autora: Określenie powyższe usuwa zatem kobietę spod mocy obowiązującej przepisów honorowych, dając temsamem wyraz swojej średniowiecznej genezie i czyniąc zadość zasadzie francuskiej, określającej kobietę, jako „impropre au duel (pisownia wg oryginału). Summa summarum One nie, a Oni, są zdolni do czynności honorowych. Są wyłączenia, a lista wykluczeń jest dość długa. Również obraza z trybuny sejmowej, nie jest podsta - wą do czynności honorowej, ale na konferencji prasowej już tak. Każdy z panów ministrów wielokrotnie i świadomie kłamał, mamiąc obywateli oraz członków korporacji lekarskich obietnicami o uregu - lowaniu, wyrównaniu, ułatwieniu. Czego? Tu możecie sobie Koledzy wstawić wiele pięknych spraw. W tej sytuacji można skorzystać z Art. 26 Kodeksu, który głosi: jeżeli jedną obrazą słowną znieważono całe zrzeszenie (np. stowarzyszenie, rodzinę, korporacyę, klub itp.), wówczas wszyscy członkowie zrzeszenia, zdolni do działań honorowych, losem wybierają z pośród siebie członka, który imieniem zrzeszenia sprawę podejmie. Oj wystrzelalibyśmy ich wszystkich, ale mają szczęście, że ten kodeks dziś nie jest stosowany. Moja wyobraźnia podsuwa mi widok pre - zesa NRL w walce na broń białą. Ta wizja jest tylko moim majakiem, choć oni w większości ślubowali i przysięgali i Panu Bogu i Ojczyźnie z dodatkiem słówka Honor. Dlatego kiedy obserwujemy polityków na komisjach sejmowych, zachowują się niczym sławne trzy mał - py Mizaru, Kikazaru i Iwazaru, czyli nie widziałem, nie słyszałem, nie mówię. Respiratory poszły w siną dal, maseczki były jakości jakiej były, ale to wszystko wina krasnoludków. Będąc ważnymi pojawią się na scenie jeszcze wielokrotnie, a ich słowa podniosą nam,„szarakom”, ciśnienie. Będą padały mądre słowa, a winnych zobaczymy albo nie. To ich unikanie odpowiedzialności powoduje, że nawet Boziewicz uznałby ich jako niehonorowych. Można by traktować ich jak kobiety, ale dziś za takie słowa, wydrapano by mi oczy. Nie zaryzykuję. Przypomnę za to, że od wieków jest taki stan: histeria. Choroba kobiet, a siedzibą choroby miała być macica, która wędrowała w ciele, co wywoływało różne objawy. Wycięcie jej było leczeniem celowanym. Ponoć. Dlatego mizogini w białych fartu - chach nazwali tę operację hysterektomią zamiast uterektomią.Tę cho - robę w „Polszcze, czyli nigdzie” określano słowem maciennica albo kłykuszectwo. Stan ten rozpoznaję u byłychWładców Zdrowia, ale jako lekarz wiem, że z powodów anatomicznych nie można im wyciąć macicy. Upa - dłem na duchu i pogrążyłem się w nalewkach jesiennych, które już się przeleżały. Liści na jabłonce tą porą roku brak i melancholia miała mnie udusić. Jednakowoż błysk wiedzy rozświetlił niebo nad Czan - torią, medycyna ludowa pokazała mi swoją siłę. Czytanie staroci jest zajęciempasjonującym.Wspomnę artykuł zMedycynyOgólnej i Nauk o Zdrowiu autorstwa pani Wdowiak. Zacytuję, aby nie było na mnie: „Kłykuszectwo” czyli „maciennictwo”, jak dawniej nazywano histerię, leczono nacieraniem piersi wódką, piciem spirytusowego nastoju korze - nia koziej bródki lub kupowanymi waptece kroplami Hoffmana (eter die - tylowy ze spirytusem). Uznajęwięc, że jest to jakaś opcja terapeutyczna i komisje oraz prokuratury mogłyby tak leczyć wezwanych i pozwa - nych histeryków, a jak trzeba specjalisty, to ja ich natrę. Znam też kilku odważnych z naszej branży i Oni będą przytrzymywać, a z racji wykonywanego zawodu będą biegłymi tak fizycznie, jak i mentalnie, i wykształceniowo. I będą mieli stały kontakt z pacjentem nacieranym, a nie będą wyda - wać orzeczeń zaocznie, bo nas, starej daty, uczono, że wydanie opinii wymaga zapoznania się z dokumentacją i badaniem delikwenta. Ale mogę sięmylić. Pamięć już nie ta. Fot. Chroma Stock

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5