ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach marzec 2025 nr 317
Pro Medico marzec 2025 26 a później rektora Uniwersytetu Warszaw - skiego. Uczył swoich studentów, że lekarzowi obok wiedzy i umiejętności „niezbędne jest zaangażowanie społeczne w wykony - waniu zawodu-powinności”. Porównywał lekarzy do oficerów walczących o zdrowie narodu. Angażował się także w działal - ność polityczną. Absolutnie nie aprobował autorytarnych rządów sanacji po zama - chu majowym 1926 roku. Dużej odwagi wymagały, gdy ryzykowało się utratą stanowiska, a nawet areszto - waniem, publiczne petycje domagające się likwidacji obozu w Berezie czy amne - stii dla więźniów politycznych. W 1935 r. prof. Michałowicz został powołany przez Prezydenta RP w skład Senatu z tytułu pełnienia funkcji Prezesa Naczelnej Izby Lekarskiej. PREZES – ERUDYTA Obejmując funkcję prezesa zdawał sobie sprawę, że lekarze muszą być partnerem dla rządu, a nie przysłowiowym „piątym kołem u wozu”. Dlatego poczynił zabie - gi, aby to lekarze, a nie urzędnicy mieli wpływ na politykę zdrowotną oraz zakres i kierunek reform. Użył wszystkich swoich wpływów, aby przedstawicieli środowi - ska wprowadzić do Sejmu i Senatu, two - rząc lobby lekarskie. Wprowadził też stałą praktykę spotkań delegatów izb lekar - skich z szefem resortu zdrowia. Wspólnie opracowywano i opiniowano dokumenty dotyczące zdrowia publicznego, które później przedstawiano podczas obrad. M. Michałowicz miał odwagę, autorytet i ogólny szacunek, a że język miał cięty i obrazowy, toteż stosował tą broń w wal - ce o godność zawodu i poprawę warun - ków pracy i płacy swoich kolegów, przy każdej możliwej okazji. Do historii przeszły jego emocjonalne przemówienia i prośba, aby lekarzy trak - tować na równi z końmi (w kontekście, że państwo polskie o konie dba, żywi je, wykonuje kontrole ich stanu i ogólnie dba o poziom hodowli, a lekarzami nie dość, że nikt się nie opiekuje, to jeszcze są spro - wadzani do roli popychadła w społeczeń - stwie). To za jego kadencji, w czerwcu 1935 r. NRL przyjęła „Kodeks deontologii Lekarskiej”, a w styczniu 1938 r. Prezydent podpisał ustawę o izbach lekarsko-denty - stycznych.W tym samym roku prof. Micha - łowicz doprowadził do finalizacji rokowań między związkami zawodowymi a rządem w sprawie uposażeń lekarzy kas chorych. A co najważniejsze: 15 czerwca 1939 r. ukazała się Ustawa o publicznej służbie zdrowia napisana pod dyktando NIL, zapowiadająca realizację postulatów izb lekarskich. A potem nadszedł 1 września 1939 r. i wszystko legło w gruzach. CZAS PRÓBY W listopadową noc 1942 r. prof. Micha - łowicz został aresztowany przez gestapo we własnym mieszkaniu i przewieziony na Pawiak. Przez cztery miesiące był prze - trzymywany bez jakichkolwiek zarzutów i był świadkiem wstrząsających scen. Z Pawiaka trafił do obozu w Majdanku. Choć wynędzniały, nadal swoją postacią i osobowością wzbudzał szacunek i wciąż emanowała z niego witalność i optymizm. Władze obozu wydały mu zgodę na orga - nizowanie wykładów, oczywiście po nie - miecku, dla lekarzy i studentówmedycyny pracujących tu jako sanitariusze. W wol - nych chwilach, w konspiracji, uczył współ - więźniów języka angielskiego, francuskie - go i niemieckiego. Czuł się wtedy potrzeb - ny, a i współwięźniom dawał poczucie pozornej normalności i bezpieczeństwa. Po likwidacji obozu pozostawionych przy życiu, w tym prof. Michałowicza, Niemcy przewieźli do KL Gross-Rosen, a później do Litomierzyc, gdzie doczekał wyzwo - lenia i oczywiście w ostatnim transporcie wyjechał do Polski. Przeżył tę gehennę z zachowaniem god - ności i człowieczeństwa, i mimo nadwy - rężonego zdrowia, włączył się czynnie w proces odbudowy. W czerwcu 1945 r. stanął w końcu na zagruzowanej warszaw - skiej ulicy. Zaczął od odbudowywania swojej Kliniki Pediatrycznej na Litewskiej, co nie było łatwym zadaniem. Dzięki jego determinacji udało się szybko reaktywo - wać placówkę, której kierownikiem był do 1960 r. W 1945 r. nadal był oficjalnym prezesemNIL i z właściwą sobie pasją pod - jął próbę odbudowy jej struktury. STAN SPOCZYNKU Zaakceptował charakter dokonujących się zmian, ale był krytycznie nastawiony do ówczesnej rzeczywistości. Jako przed - stawiciel stanu lekarskiego m.in. ostro sprzeciwiał się promowaniu medyków, którzy przybyli wraz z wojskiem ze Związ - ku Radzieckiego, ze względu na niedosta - teczne przygotowanie do zawodu, co pro - wadziło do pogorszenia się jakości opieki medycznej. I znowu z właściwą sobie swadą płomiennie przemawiał z sejmo - wej mównicy w obronie godności lekarza i zapewnienia mu godnych warunków pracy i płacy. W 1947 r. nowa władza pozbyła się z NIL niewygodnych działaczy, w tym prof. Michałowicza, w 1950 r. zlikwido - wano izby lekarskie. Profesor zakończył karierę polityczną, oddał się całkowicie pracy w Klinice i pracy naukowej. Nadal cieszył wielkim autorytetem wśród leka - rzy. Po odwilży 1956 r. środowisko lekar - skie zorganizowało uroczyste obchody 80-lecia Jego urodzin. Wówczas dorobek naukowy Profesora wynosił ponad 100 publikacji. Sędziwy profesor do 1960 r. prowadził zajęcia dla studentów Akade - mii Medycznej w Warszawie, będąc jed - nym z najstarszych aktywnie pracujących profesorów w Polsce. Zmarł w listopadzie 1965 r. i spoczywa na Cmentarzu Powąz - kowskimwWarszawie. POST SCRIPTUM Prof. Mieczysław Michałowicz oprócz tego, że był wybitnym pediatrą, który zainicjował w Polsce nowatorskie meto - dy leczenia dzieci, był przed wojną znany z demokratycznych poglądów (założyciel Stronnictwa Demokratycznego), ciętych ripost i zdecydowanych działań na rzecz umacniania samorządu lekarskiego. Wie - rzył w siłę argumentów i rozwiązywanie problemów w cywilizowany sposób. Odważny, charyzmatyczny, potrafił zachować godność w każdej nawet naj - trudniejszej sytuacji, jak również żywił szacunek do przeciwnika, nawet wtedy kiedy miał on odmienne zdanie i repre - zentował inne wartości. Postać Profeso - ra to wzór do naśladowania dla współ - czesnych. Prof. Stefan Kruś powiedział o nim w 1979 r.: „był prekursorem walki o powietrze, o przewiew, w społeczeń - stwie, które nie boi się niczego, z wyjąt - kiem przeciągu”. Obejmując funkcję prezesa zdawał sobie sprawę, że lekarze muszą być partnerem dla rządu, a nie przysłowiowym „piątym kołem u wozu” (Ministerstwo Zdrowia Publicznego zlikwidowano w 1924 r., a sprawami zdrowia zajmowało się siedem różnych ministerstw). Dlatego poczynił zabiegi, aby to lekarze, a nie urzędnicymieli wpływna politykę zdrowotną oraz zakres i kierunek reform. Użył wszystkich swoich wpływów, aby przedstawicieli środowiska wprowadzić do Sejmu i Senatu, tworząc lobby lekarskie.
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5