ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach marzec 2025 nr 317

Pro Medico marzec 2025 7 w pracy. Ja mam wrażenie, że po pracy w samorządzie studenckim i po szkole - niach na ten temat wiedziałam co to mięk - kie kompetencje, ale innymmogło być cię - żej się w tym odnaleźć. – Zachwyca się pani doświadczeniem starszych lekarzy. Ale czy oni chcą was tego uczyć? – Miałamszczęście trafić do takich oddzia - łów, w których spotkałam lekarzy goto - wych do tego, aby podzielić sięwiedzą i nie traktować nas z góry. Wiem, że nie wszy - scy mieli takie szczęście. Z tego co słyszę w całej Polsce w klinikach stażyści często są traktowani jak studenci i przez to mogą się poczuć zlekceważeni. W szpitalu miej - skim jest lepiej. Czuję, że traktująmnie jako młodszego lekarza. Nawet cieszę się, że nie wymagają ode mnie tego, czego od siebie. Nie irytują się, kiedy zadaję pytania i proszę o pomoc. – Do szpitali i przychodni trafiają coraz młodsi lekarze. Jak różnice pokoleniowe wpływają na atmosferęw szpitalach? – Widzę, że starsi lekarzemająbardziej hie - rarchiczne podejście do pracy. I w oddzia - le, choć nie każdym, ta hierarchia jest zachowana. Spotkałam się jednak z takimi zespołami lekarzy, gdzie każdy mimo róż - nicy wieku był partnerem. W wielu szpita - lach i przychodniach jednak jest przepaść między starszymi a młodymi. Wiem, że dla niektórych to normalne, ale my, młodsze pokolenie, wolimy, gdy to jest praca zespo - łowa. Jest lider, przywódca, który rozdziela zadania i integruje cały zespół, ale traktuje - my się jako jedność. – Z kolei ci starsi mówią, że taki podział musi istnieć, bo wy młodzi nie chcecie brać na siebie odpowiedzialności. – Mam inny punkt widzenia. Idąc na stu - dia medyczne dobrze wiedziałam, że będę mierzyła się m.in. z dużą odpowiedzialno - ścią i dziś nie widzę w tymniczego dziwne - go. Tylko, jako młodzi ludzie, już nie chce - my robić nadgodzin, ślęczeć po nocach w szpitalu ponad normę. Chcemy mieć pracę zbilansowaną z naszym życiem domowym. – A to dlatego mówią w szpitalach, żepo15.00nikogo zmłodych już niema, a o stażystach krąży powiedzenie, że 11 to czas do miasta. Hm, to słabo służy oczekiwanemu przezwas partnerstwu. – To fakt, że nie przepadamy za systemem pracy do upadłego. Planowe dyżury i sta - łe godziny pracy, to jedno, a nadgodziny to drugie. Ja i moje koleżanki i koledzy wolelibyśmy wiedzieć, kiedy pracujemy, a kiedy mamy wolny czas, ale to nie zna - czy, że migamy się od pracy. Chcemy mieć czas dla przyjaciół, dla rodziny, dla siebie. Chcę móc wyjechać na urlop, uprawiać sport, iść do kina i teatru, a nie spędzać całe życie w szpitalu. Dlatego dziś coraz częściej wybierane są przez młodych leka - rzy specjalizacje, w których nie ma ostrych dyżurów i nie ma dużo zabiegowej, fizycz - nej pracy. Wcale nie uważam, że przekre - śla to ideały lekarskie. Lekarz ma ratować zdrowie i pomagać pacjentowi, ale nie kosztem siebie. – Czy podejście młodych do techno- logii lub innowacji spotyka się z opo- rem u starszego personelu? Czy zdarza się pani czuć presję, by dostosować się do tradycyjnych zasad, nawet jeśli wydają się nieaktualne? – Starsi przypominają nam, że technika na razie nie zastąpi wywiadu z pacjentem. My skupiamy się bardziej na badaniach obrazowych jako podstawie do zakwalifi - kowania do zabiegu czy dalszego leczenia. Wielu z nas niestety zapomina o tym, jak ważna jest rozmowa z pacjentem i zebra - nie jak najwięcej informacji o jego zdro - wiu. No ale przecież nie zawsze był tomo - graf, komputer i badania rentgenowskie. Ja uważam, że nie zapominając o wywia - dzie, nie należy lekceważyć nowych tech - nologii. To jest przyszłość medycyny, choć niektórzy lekarze stawiają na bardziej sprawdzone techniki. – Jak, pani zdaniem, można poprawić warunki pracy dla młodych lekarzy wszpitalach, aby zaraz po zrobieniu spe- cjalizacji nieuciekali dopracyzagranicą? Fot. A. van der Coghen

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5