ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach październik 2024 nr 313
Pro Medico październik 2024 7 predyspozycje prezentują już w pierw- szych latach studiów. Ale najczęściej nasi absolwenci wybierają drogę lekarza praktyka, z dodatkowymi możliwościami rozwoju naukowego. – Studia medyczne to wciąż katorżni- cza praca wymagająca wielu poświę- ceń. Czy w dzisiejszych czasach dotychczasowy program dydaktyczny nie wymaga zmian? Rezydenci o to już od dawna apelują, twierdzą że studia medyczne są przeładowane teorią i za mało w nich praktyki. – Czynnikiem ograniczającym reformy jest liczebność grup studenckich. W tej chwili preferujemy sześcioosobową gru- pę na zajęciach klinicznych, choć z góry wiadomo, że ci studenci będą w życiu oddziału uczestniczyli biernie. Będą mogli co najwyżej rozmawiać z pacjen- tami. Nie jesteśmy w stanie obecnych wieloosobowych grup włączyć do pracy w klinikach. To limituje chęci upraktycz- nienia naszych studiów. Ideałem byłyby zajęcia w grupach 2-3 osobowych. Wte- dy przyszli lekarze mogliby faktycznie asystować swojemu opiekunowi w trak- cie całodziennej pracy. Oczywiście praktyka nie może odbywać się kosztem zajęć teoretycznych, wykła- dów, seminariów, ćwiczeń. Na razie prak- tyczne nauczanie jest zarezerwowane dla staży podyplomowych. Na pewno jednak czeka nas wkrótce dyskusja o tym, czy ze zmianami w programie nauczania musimy czekać na siódmy rok studiów, czyli na staże podyplomowe. W wielu europejskich krajach takich staży już nie ma. Zatem pytam, czy nie lepiej jest, aby przeznaczone na te staże pieniądze przeznaczyć na upraktycznienie zajęć już na szóstym roku medycyny? Tak, aby po skończeniu uczelni lekarz mógł szyb- ko rozpocząć kształcenie specjalistyczne. – Jeszcze nie tak dawno nie do pomy- ślenia było, żeby anatomii uczyć się bez kontaktu ze zwłokami w prosek- torium, a dziś w nauczaniu lekarzy pojawiły się plastikowe symulatory, specjalne wirtualne stoły do nauki anatomii. Myśli pan profesor, że taka tendencja będzie się rozwijała? – Moim zdaniem powinny pozostać zajęcia klasyczne w prosektorium oraz w przypadku dyscyplin diagnostycznych (histologia, patomorfologia) przy uży- ciu mikroskopu i oglądaniu preparatów. Ich przydatność dla lekarza zweryfiku- ją wybrane specjalizacje. Osobiście nie wyobrażam sobie chirurga, który nie ma bardzo mocnych podstaw anato- micznych zdobytych nie wirtualnie, ale w prosektorium. Teraz jednak jest taki czas, że musimy znaleźć złoty środek, aby pogodzić klasyczne metody nauczania medycyny z wirtualnymi, coraz bardziej nowoczesnymi narzędziami. Czasem śmiejemy się, że młodzież te narzędzia szybciej opanowuje niż prowadzący zaję- cia. Dlatego jestem zwolennikiem racjo- nalnego łączenia w medycynie świata klasycznego z nowoczesnym. – Awantura o szkoły prywatne posia- dające kierunki lekarskie rozpoczęła się kilka lat temu, ale w ostatnim roku stała się jeszcze bardziej gorąca. Jaki model uczenia przyszłych lekarzy zwycięży? – Podstawowym pytaniem jest, czy w nauczaniu medycyny chcemy mieć model akademicki czy zawodowy. Ta dys- kusja się toczy. Baza szpitalna i kliniczna, duże wielospecjalistyczne i nowoczesne szpitale, z których korzystają akademic- kie uczelnie, stwarzają studentom o wie- le lepsze warunki nie tylko do zdobycia podstawowej wiedzy, ale i do rozwoju przyszłego lekarza, zapoznania się z naj- nowszymi osiągnięciami medycyny. Zupełnie inna jest rzeczywistość wmniej- szych szpitalach np. miejskich lub powia- towych zajmujących się działalnością leczniczą i niebiorących udziału w życiu naukowym, czy w tworzeniu standar- dów medycznych. Z mniejszych szpitali korzystają prywatne szkoły medyczne. I to uważam jest największe niebezpie- czeństwo, że absolwent takiej szkoły medycznej będzie pozbawiony szer- szego, bardziej dogłębnego spojrzenia na medycynę. – Z punktu widzenia pacjenta to nie wygląda dobrze. Będziemy mieli co najmniej dwie kategorie lekarzy: uniwersyteckich i po innych szkołach. Jak ich rozróżnić? Czy ci po szkołach zawodowych rzeczywiście będą gor- szymi lekarzami? – Tego nie zakładam a priori. Po to są działania Państwowej Komisji Akredytacyjnej, żeby zapewnić odpo- wiednią jakość kształcenia w ramach tego samego programu. Myślę, że nie- realne są postulaty, aby na lekarskiej pieczątce informować, jaką uczelnię skończył lekarz. Natomiast przy ubiega- niu się lekarza o pracę na pewno będzie to ważne. Wielu młodych lekarzy po skończeniu studiów od razu chce dobrze i łatwo zarabiać. Tymczasem do nauki takich specjalizacji jak np. chirurgia niedługo nie będzie chętnych. Za duże wymaga- nia, zbyt ciężka fizyczna praca... A śred- nia wieku chirurgów jest coraz wyższa. Niekoniecznie decyduje o tym strach przed wysiłkiem fizycznym. Być może bardziej obawa przed odpowiedzialno- ścią. Specjalizacje zabiegowe niosą zde- cydowanie większą odpowiedzialność prawną lekarza. Dzisiejsze pokolenia młodych lekarzy nie chcą podejmować takiego ryzyka. Widzę, że ta tendencja się rozwija. Coraz mniej jest chętnych na przykład do objęcia stanowiska ordyna- tora, bo to też oznacza większą odpo- wiedzialność. Decydując się na pracę, lekarze biorą pod uwagę coraz bardziej wymagających pacjentów. Tymczasem dla młodych lekarzy najbardziej doce- niany jest komfort pracy. – Panie rektorze, czego młodzi ludzie nie potrafią po studiach? – Ja często tak odpowiadam na to pyta- nie, że na studiach uczymy się reguł, a kiedy zaczynamy pracę lekarza, uczy- my się wyjątków od tych reguł. Trzeba więc mieć oczy szeroko otwarte, żeby zobaczyć coś, co powinno być typowe dla konkretnej choroby, a w konkretnym przypadku takie nie jest. Ponadto lekarz po studiach nie od razu rozumie, że pacjent nie może czekać, tyl- ko trzeba szybko działać objawowo, a nie czekać z działaniem, aż objawy choroby przejdą przez podręcznikowe analizy diagnostyczne. Dlatego zderzenie uczel- nianej rzeczywistości z praktyką lekarską czasem aż boli. Lekarz po studiach nie od razu rozumie, że pacjent nie może czekać, tylko trzeba szybko działać objawowo, a nie oczekiwać z działaniem, aż objawy choroby przejdą przez podręcznikowe analizy diagnostyczne. Dlatego zderzenie uczelnianej rzeczywistości z praktyką lekarską czasem aż boli.
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5