ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach październik 2018 nr 253

Pro Medico • pażdziernik 2018 28 70 LAT SUM bo przepisy takiej drogi odwoławczej nie przewidują(!). W tym artykule ustawy nie uwzględniono poprawki proponowanej przez samorząd lekarski. Zagwarantowane w nowej ustawie wyna- grodzenie zasadnicze dla lekarzy specja- listów w wysokości 6750 zł jest obwaro- wane dodatkowymi warunkami: dotyczy tylko zatrudnionychw całodziennej opiece, z kontraktem NFZ, tylko do 2020 r. i tylko w jednymmiejscupracy.Trzeba zatempod- pisać „lojalkę” z dyrektorem, zrezygnować z dodatkowych dyżurów w innym szpitalu, a poza tym zarobek na rękę wynosi 5400 zł i w porównaniu z przeciętnym wynagro- dzeniem w grudniu 2017 r., który wynosi ok. 5000 zł – nie jest szokującowysoki. Nota bene : strajkujące we wrześniu pielęgniarki domagają się wynagrodzenia 6 tys. zł. W ostatnim procesie legislacyjnym nie uwzględniono też postulatu Krajowego Zjazdu Lekarzy, który opowiedział się, aby lekarze korzystali z ochrony prawnej należ- nej funkcjonariuszowi publicznemu (tak jak np. nauczyciele). Dlatego też mogę się spodziewać, że pacjent, niezadowolony z poziomu świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, uzewnętrzni swoją usprawiedliwioną agre- sję w moim gabinecie lekarskim – bezkar- nie. Z wątpliwościami i niedowierzaniem oczekiwałemna realizację porozumieńmło- dych lekarzy i rządu. Wielu z nas przewidywało fiasko uzgodnień i fikcję ustępstw. „Ugotowana” pośpiesznie nowelizacja ustawy zdrowotnej pachnie soczewicą. Po lekarskiej stronie konfliktu z oboma ministrami zdrowia są doraźne, iluzoryczne, groszowe zyski. Po stronie administracji – nowe, restrykcyjne wobec lekarzy przepisy prawa oraz dalsza paupery- zacja zawodu. Rząd usmażył dwie pieczenie: spacyfikował protestujących, a pozosta- łym (w postaci ustawy) założył kolczatkę, by nie wyrywali się do innego płatnika niż NFZ, utrzymał pensje lekarzy specjalistów na poziomie średniej krajowej, zapewnił na pewien czas kadry w publicznych pla- cówkach służby zdrowia, utrudniając funk- cjonowanie lecznic prywatnych, nie nad- wyrężając budżetu państwa na podwyżki pensji. To pierwsza ustawa sejmowa traktu- jąca zawód lekarza wyjątkowo represyjnie wporównaniudo innych zawodów. Okazało się, że lekarz ma pełnić„służebną rolę”, także wobec państwa. Coś mi się zdaje, że nie o to chodziło mło- dym kolegom wchodzącym samodzielnie do lekarskiej społeczności: – Chcecie pod- wyżki? –No to jąmacie! Skumbriew tomacie. Rohatynski PANIE POLAK, PROSZĘ ODSŁONIĆ PREPARATY Druga połowa października 1979 r. W rogu i przy ścianie obok drzwi stały stoliki przykryte białym prześcieradłem. Podszedłem do pierwszego. Delikatnie, z obawą, przesunąłem białe płótno. Zobaczyłem drobną kobiecą dłoń z reszt- kami czerwonego lakieru na paznok- ciach, dalej całą kończynę górną prawą. Jako dziedzic mógłbym zmniejszyć liczbę batów wymierzonych niepokornemu parobkowi, ale wojewoda nie musi, a lekarz nie ma prawa odwołać się do sądu, bo przepisy takiej drogi odwoławczej nie przewidują. Ludzie, jak ten czas leci! Uroczystości z okazji 70-lecia SUM trwają cały rok. Wyjątkowo odświętny charakter będzie miała tegoroczna inau- guracja roku akademickiego, Uczelnia jest bowiemgospodarzemposiedzenia Konferencji RektorówAkademickich Uczelni Medycznych oraz Konwentu Dziekanów Wydziałów Lekarskich Uczelni Publicznych, do Katowic przyjadą przedstawiciele wszystkich uniwersytetów medycznych w kraju, by dyskutować m.in. na temat ustawy o szkolnic- twie wyższym i nauce oraz o funkcjonowaniu szpitali klinicznych. 22.10. br. SUM oficjalnie otworzy kolejne Cen- trum Symulacji Medycznej, w Zabrzu przy Placu Dworcowym (informacje wg opracowania Agaty Kalafarskiej-Win- kler ), o czym napiszemy w następnych wydaniach PM .Tymczasem wracamy wspomnieniami do studenckich lat na Alma Mater. (G.O.) Moje Egzaminy. Studenckie wspomnienia (prawie bez cenzury) W powietrzu unosił się kwaśno-słodki zapach formaliny. Stałem przed częścią ludzkiego ciała, które teraz już było prepa- ratem anatomicznym. Spełniły się marze- nia, byłem studentem pierwszego roku Wydziału Lekarskiego Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach. Na sale ćwiczeniowe z anatomii wcho- dziło się z korytarza, mieszczącego się w piwnicach głównego budynku kampu- su studenckiego w Zabrzu Rokitnicy, przy ul. Karola Marksa. Wtedy był to szaro-bu- ry, mroczny korytarz, w którym oczekując pierwszy raz na wejście na zajęcia, byli- śmy informowani, z kim będziemy mieli ćwiczenia. NASZE BYĆ ALBO NIE BYĆ Mieliśmy świadomość, że to może skutko- wać o naszym być albo nie być, nie tylko na tej Uczelni, ale i w życiu. Nazwiska nie-

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5