ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach październik 2018 nr 253

7 Pro Medico • październik 2018 Z TEKI RZECZNIKA Zgoda pacjenta „Jeżeli nie podpisze Pan/Pani zgody na to określone badanie, to wypiszemy Pana/Panią z Oddziału.” Właśnie takie zdanie wygłoszone przez lekarza stało się powodem do napisania tego felie- tonu. Salus aegroti suprema lex – dobro chore- go najwyższym prawem. Jedna z najważ- niejszych, o ile nie najważniejsza, reguła wykonywania zawodu lekarza. To z niej wywodzą się wszystkie normy etyki lekarskiej. Przez wiele lat wszelkie decy- zje dotyczące pacjentów i ich leczenia podejmowali lekarze. Z racji ich wiedzy, doświadczenia i stanowiska było to nie- podważalne – oczywiście w imię dobra chorego. W nowoczesnym prawodaw- stwie dawno zarzucono zwyczaj przypi- sywania lekarzowi prawa do decydowa- nia o leczeniu, a niejednokrotnie o losie pacjenta niezależnie od jego woli. Aktu- alnie najważniejszym prawem jest akt zgody pacjenta, który nie tylko przesądza o legalności wykonywanych czynności medycznych, ale i szczegółowo określa ich granice. Prawo do wyrażania zgody wynika z art. 31 pkt 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej: – wolność człowieka podlega ochronie prawnej, – każdy jest zobowiązany szanować wol- ność i prawa innych, – nikogo nie wolno zmuszać do czynienia, czego prawo mu nie nakazuje, – każdemu zapewnia się nietykalność i wolność osobistą. Z tego aktu prawnego wynikają zapisy Kodeksu Etyki Lekarskiej, Ustawy o zawo- dzie lekarza i lekarza dentysty, Kodeksu kar- nego i Ustawy o prawach pacjenta i Rzecz- niku Praw Pacjenta oraz międzynarodo- we , w Europejskiej Konwencji o Prawach Człowieka i Godności Istoty Ludzkiej wobec Zastosowań Biologii i Medycyny. Na podstawie rozmów z pacjentami, leka- rzami i własnych doświadczeń odnoszę wrażenie, że problem zgody pacjenta jest niedoceniany przez lekarzy, trakto- wany marginalnie, a nawet lekceważąco. Jak wynika z prowadzonych przez rzecz- ników postępowań, najczęściej pacjent, który zgłasza się do leczenia w szpitalu, po podaniu swoich danych osobowych dostaje do podpisu historię choroby z informacją „to jest zgoda na leczenie” . Potem trafia na oddział i bez względu na profil oddziału, zgłasza się do niego z reguły najmłodszy z lekarzy, ewentual- nie pielęgniarka z plikiem kartek i infor- macją: „ proszę to przeczytać i podpisać, a jak będą pytania, to ktoś przyjdzie i odpo- wie na nie” . Pacjent, dla którego sam fakt przyjęcia do oddziału jest wystarczającym przeży- ciem, zazwyczaj pobieżnie zapoznaje się z dokumentami i podpisuje je. Pytanie, jaką moc mają takie zgody? Brak zgody, jej niewłaściwe odebranie, są ważnymi argumentami dla prawników reprezentujących interesy pacjenta. Z punktu widzenia odpowiedzial- ności, zgoda musi być podjęta, czyli wewnętrzna i zakomunikowana, czyli zewnętrzna. Musi być własna, czyli pod- jęta przez samego pacjenta lub w okre- ślonych przypadkach zastępcza czy rów- noległa. Musi być świadoma, objaśniona i swobodna, czyli pacjent musi dobrze rozumieć, na co wyraża zgodę, jaki jest jej zakres, musi uzyskać precyzyjną i zro- zumiałą informację dotyczącą działań medycznych objętych zakresem zgody i wreszcie musi być swobodna, wyrażona bez jakichkolwiek nacisków czy warun- ków. Już z samych tych zapisów wynika, że w związku z udzielaniem zgody muszą działać dwie strony: udzielający zgody (pacjent) i odbierający zgodę (lekarz) i role obu tych stron mają niebagatelne znacznie, by zgoda była uznana za udzie- loną prawidłowo. Złożenie podpisu w historii choroby oraz brak sprzeciwu nie jest równoznaczne z wyrażeniem zgo- dy. Zgoda musi być udzielona na okre- śloną i objaśnioną czynność medyczną, a zabieg, na który udzielano zgody, musi być zgodny z prawem. Często w rozmowach z pacjentami sły- szymy, że w zasadzie zgodzili się na lecze- nie, „coś tam” podpisali, ale nie wiedzą dokładnie co – oraz że nikt nie wyjaśnił, na czym polegać będzie leczenie. Nie poinformowano ich o dobrych i złych skutkach leczenia ani o tym, że mogą zgo- dy nie wyrazić. Brak zgody na określone działania medyczne nie zwalnia lekarza z leczenia pacjenta. Najgorsze, co może się zdarzyć, to uwarunkowanie leczenia w ogóle od wyrażenia zgody, czyli „jeżeli nie podpisze Pan/Pani zgody na to okre- ślone badanie, to wypiszemy Pana/Panią z Oddziału.” Właśnie takie zdanie wygło- szone przez lekarza stało się powodem do napisania tego felietonu. Oczywiście nie zawarłemw nimwszystkiego, co doty- czy zgody, bo jest to niezwykle szeroki temat (np. zgoda równoległa, zastępcza, czy inne aspekty prawne). Wydawałoby się, że problem zgody i uwarunkowania prawne są jasne i stosowane. Prakty- ka wskazuje, że nic bardziej błędnego. Brak zgody, jej niewłaściwe odebranie, są ważnymi argumentami dla prawników reprezentujących interesy pacjenta. Leka- rze poprzez własną nieuwagę, albo brak staranności, stawiają się w niekorzystnej sytuacji w razie ewentualnych roszczeń pacjentów. Muszę przyznać, że są oddziały, gdzie pro- cedura odbierania zgody na leczenie jest bardzo dobrze zorganizowana i realizo- wana, ale są i takie, gdzie jest po prostu zła. Musimy się jednak wszyscy zastano- wić, w świetle aktualnych obwarowań prawnych postępowania lekarskiego, czy salus aegroti suprema lex nie powin- no zostać uzupełniane o voluntas aegroti suprema lex... Stefan Kopocz Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5