ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach październik 2019 nr 263

1 Pro Medico • październik 2019 Powiem wprost Oby niestracone nadzieje dr n. med. Tadeusz Urban Prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Katowicach Nadchodzi czas wyborów parlamentarnych, czas, który budzi nadzieje, że może politycy dostrzegą problemy ochrony zdrowia. W kampanii wszyscy wydają się zauważać nasze codzienne bolączki. Od niedofinansowania, aż po problemy kadrowe. Jednak wśród nas jest już coraz mniej optymistów, którzy żyją złudną nadzieją, iż po wyborach ktoś jeszcze przypomni sobie o składanych w kampanii obietnicach i poświęci uwagę oraz wykaże chęć rozwiązania tych problemów. Bo problemy nabrzmiały już tak bardzo, żemilczenie, puste obietnice czy fałszywe przekazy kierowane do społeczeństwa, nie są w stanie nikomu zamydlić oczu. Przed każdymi wyborami żyliśmy nadzieją, że koniecznośćwymusi korzystnedla nas i pacjentówzmiany. Bo tak naprawdę tych zmianpotrzebuje nie tylko lekarz, czy inny pracownik ochrony zdrowia, ale każdy obywatel. Przed każdymi wyborami wydawało się, że jest już tak źle, że zmiany prowadzące ku dobremu będą jedyną możliwą drogą. Potem z reguły okazuje się, że przez cały okres nowej kadencji jest jeszcze gorzej, a to, co wydało się być już dnem, dalej niema końca. Dzisiaj jesteśmy znacznie ostrożniejsi w oczekiwaniach, bo chyba wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że kosmetyczne zmiany – zamiast rewolucji – w dotychczasowym konstruowaniu ochrony zdrowia i zasad jej funkcjonowania, do niczego nie prowadzą. Przed poprzednimi wyborami dawano nam złudne obietnice, że wprowadzenie sieci szpitali usunie więk- szość naszych codziennych problemów. Dziś prawie wszyscy mają świadomość, że ten dziwny eksperyment nie przyniósł żadnych pozytywów. Tak dramatycznie złej sytuacji dotyczącej niedoborów kadrowych nie mieliśmy w ostatnich kilku- dziesięciu latach. Podwyżki wynagrodzeń korzystne dla lekarzy, a wywalczone w wiosennym proteście głodowym, również nie przyniosły spodziewanych efektów– jest nas po prostu dramatyczniemało. Sygnały o zamykaniu się kolejnych oddziałówsą napraw- dę niepokojące. Nad wieloma kolejnymi groźba ta zawisła w sposób coraz bardziej realny. Niesprawny system edukacji, szczególnie tej ustawicznej, podyplomowej, podziały środowiska, szczególnie na tzw.„młodych”i„starych”, nie dają nadziei na realną poprawę sytuacji. Tak naprawdę wszyscy mamy jeden interes, przyświeca nam jeden cel – aby móc pracować normalnie, czyli po prostu leczyć chorych, zamiast użerać się z ciągłymi brakami wszystkiego: leków, nici, pieniędzy, rąk do pracy. Jak można nor- malnie pracować, jeżeli nie potrafimy zapełnić już nie tylko grafików dyżurów, ale i harmonogramów godzin porannych? Wwielu oddziałach to, co kiedyś robiło kilkanaście osób, obecnie musi wykonać 2-3 lekarzy. Jak mała jest w nas już wiara i nadzieja w poprawę tej sytuacji, pokazuje niewielkie poparcie akcji zorganizowanej przez OZZL, nawołującej do wypo- wiadania umów opt-out. Dzisiaj zdajemy sobie sprawę, że ograniczenie pracy do 48 godzin tygodniowo spowoduje zamknięcie oddziałów, którychmoże nikt już nie zechcieć otworzyć. Tak myślą już nie tylko ci „starzy”, ale i rezydenci czują się zaniepokojeni tym, gdzie będą mogli realizować i dokończyć swoje szkolenie specjalizacyjne. JeszczewokresieprzedwyborczymOkręgowa Izba LekarskawWarszawie rozpoczęła kampaniępodhasłem„ Polskatocho- ry kraj”, która ma za zadanie uświadomić społeczeństwu i przede wszystkim politykom, jak bardzo jest źle. Jakże słuszne postulaty tej akcji poparły wszystkie izby lekarskie. Wszyscy kibicujemy, żeby nadzieje kolegów z Mazowsza przyniosły dobry efekt. Żeby politycy, którzy po wyborach zasiądą w parlamencie i rządzie pamiętali, że nasz kraj naprawdę potrze- buje uzdrowienia, czyli głębokiej reformy ochrony zdrowia – od edukacji kadr medycznych, po realną ocenę potrzeb zdro- wotnych społeczeństwa i możliwości ich realizacji. Ktoś musi w końcu odpowiadać za prawidłową organizację służb zdrowia i nie może nim być – jak dotychczas – płatnik, którym jest NFZ. Myślę, że wszyscy chcielibyśmy, aby oczekiwania nielicznych już optymistów, ktoś w końcu spełnił.

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5