ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach październik 2019 nr 263

17 Pro Medico • październik 2019 Zainspirowany spotkaniami z młodymi lekarzami, dotknę dzisiaj drażliwej, jak tylna ściana gardła, kwestii zawartej w pytaniu: ile ma, zdaniem społeczeństwa, zarabiać lekarz? FELIETON Koński biznes, czyli o czym nie rozmawiają dżentelmeni Człowiek na wakacjach odpoczywa. Za odpoczynek trzeba jednak zapłacić. Skutkiem tego najpierw musimy się nie- licho napracować, by później móc godzi- wie odpocząć. Dzisiaj jest też promowana wersja alternatywna – popularny „Homo debitum” – człowiek żyjący na kredyt. Wyda- je on czego jeszcze nie zarobił, lecz osta- tecznie pracuje dwukrotnie więcej, tyrając na odsetki. To mu jednak nie przeszkadza, bo powspomina sobie, jak uprzednio odpo- czął na zapas. Wydając „kasę”, z natury rzeczy poznaje się ceny, co skłania do przemyśleń i wartościo- wania oraz, co najważniejsze, do przewarto- ściowaniapewnychspraw. Do tegoostatnie- go szczególnie zainspirował mnie koń. Siedzieliśmy z moim synem Stachem na łące, gdy wyżej wspomniany wyło- nił się z lasu. Koń jaki jest każdy widzi, ale co to był za jeździec! Paleolityczna Wenus na urlopie – jak nic. Zagadałem (do Wenus) – ciekawość wzięła górę nad strachem. Od słowa do słowa dowiedzia- łem się nieco o końskim biznesie: – podkucie konia (co kilka tygodni) to wydatek 260-360 zł – liczba posiadanych rumaków: pięć – czas usługi: około 15 minut na kopyto – zapisy do kowala są na dwa tygodnie „do przodu” (bo kolejka) – faktura za usługę jest tam słowem nie- znanym, a pojęcie brutto kojarzy się usłu- godawcy tylko z brakiem higieny. Urząd skarbowy, jeśli już czegoś w tej sprawie szuka, to może znaleźć jedynie podkowę na szczęście, po pierwszymwła- ścicielu, na padoku. Zainspirowany spotkaniami z młodymi lekarzami, dotknę dzisiaj drażliwej, jak tyl- na ściana gardła, kwestii zawartej w pyta- niu: ile ma, zdaniem społeczeństwa, zara- biać lekarz? Na ile w tym końskim – dla przykładu – kontekście, powinna być wyceniona jego praca? Cztery kopyta versus ratowanie człowie- ka? Jak to wycenić? Czy w ogóle przystoi to wyceniać? Nowe pokolenie lekarzy ma z tym pyta- niem coraz mniejszy problem, odpowia- dając bez wahania, że powinniśmy zara- biać dużo. Wydaje mi się, że to dobrze. Mamprzywilej wiekowo należeć do grupy „średniaków” i wiem, że wcześniej temat ten był jakby wstydliwy, a poruszanie go budziło raczej niezadowolenie społeczne. Głodowe stawki godzinowe, do których trzeba było na różne sposoby dorabiać, stały się normą. Określono nas mianem Służba, co miało nieść w sobie chyba jakiś żołniersko-patriotyczny patos, a w prak- tyce spauperyzowano nas i sprowadzono do roli służących. W obecnych czasach jest lepiej – lekarz to „król Lidla” (jak per- fekcyjnie ujął to mój kolega). Gdy młodzi lekarze żądają podniesienia płac, czasem zarzuca się im – otwarcie lub w ukryciu – pazerność i patrzy na nich, również w naszym środowisku, z naganą i żalem. Rachunek jest jednak prosty. Młodzi leka- rze są młodzi tylko zawodowo, bo nasze kształcenie trwa latami. Młodzi lekarze nie są młodzi wiekiem. Mają święte pra- wo do oczekiwania, że osiągną dochody potrzebne do założenia rodziny, kupienia domu i samochodu. Ich negocjacje o pracę mogłyby wyglądać następująco: czy zaoszczędzę miesięcz- nie na JEDEN, czy na PÓŁ metra kwadra- towego domu? (obecnie średni koszt domu to ok. 4-5 tys. złotych za metr). Kiedy zarobię na średniej klasy samochód (około 100 000 zł)? Warto dodać do tego, że powinno się jeszcze jeść, a czasem warto ubrać się w średniej klasy sklepie i że wyjście do kina z dziećmi przestało już mieścić się w dwucyfrowej kwocie. Pieniądze to nie wszystko – to prawda, o której zapominać nie wolno – ale żyć jednak trzeba. Dobrze, by nie na kredyt i na poziomie wyższej klasy średniej – co najmniej. Myślę, że postulaty te są szczególnie aktu- alne teraz, gdy rzekomo ubogie społe- czeństwo, zasilane mocnym wsparciem socjalnym, płaci bez wahania za wszelkie dobra luksusowe, pchając w supermar- ketach wózki sklepowe, wymagające już chyba napędu na cztery koła. Ekonomicznie patrząc, stopa zwrotu środków zainwestowanych w kształce- nie medyczne może okazać się moralnie i prestiżowo dodatnia lecz finansowo ujemna. Kto, nie będąc zakonnikiem, wej- dzie w taki biznes? Czas pokaże (lub poka- zuje już teraz, gdy rozpoczyna się import służb medycznych z krajów sąsiadujących od wschodu). Podsumowując: w wielu młodych leka- rzach cenię sobie świadomość własnej wartości, pracowitość, dzięki której ją nabywają i jasno określone wymaga- nia co do standardu życia swoich rodzin w czasach, gdy wschodnioeuropejskim płacom towarzyszą zachodnioeuropej- skie ceny. Kibicuję takiej postawie (choć drobne korekty stylu można by przemy- śleć). Ogólnie: tak trzymać! Na zakończenie, powołując się na to, że – jak wspomniałem – jestem wieko- wo „średniakiem” i łatwiej przychodzi mi „łapanie dystansu” – przypomnę inną prawdę, że, „ Cywilizacja to niekończący się ciąg potrzeb..”, więc może warto w (odpo- wiednim i godnym miejscu), zatrzymać się jednak w tym wyścigu. Rafał Szołtysek *Homo debitum – człowiek dług/człowiek zadłużony, gra słów szczególnie wymowna po łacinie.

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5