ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach październik 2021 nr 283
Pro Medico • październik 2021 10 Zawiodło coś, do czego już się teraz wrócić nie da: edukacja od najmłodszych lat, zdrowotna, ale i w kwestii odpowiedzialności zbiorowej, współżycia społecznego. Cicho i pusto w punktach szczepień Zorganizować największy punkt szczepieńwokolicywcale łatwo nie było. Miejsce: HalaWidowisko- wo-Sportowa w Dąbrowie Górniczej. Obiekt oddany do dyspozycji przez włodarzy miasta, którym nie było obojętne zdrowie mieszkańców, a nawet więcej, szczerze się nim przejmowali. Dalej już tak łatwo nie było. Boksy targowe, krzesła, stoły, leżanki, lodówki, komputery, dezynfektory itd. wszystko za cenę plus 50%, znikało z rynku jak świeże bułeczki, bowkażdymmieście, wyrastały jak grzyby po deszczu, podobne Punkty Szczepień Powszechnych. Mimo to daliśmy radę. Piotr Ziętek Lekarzdentysta DyrektorPowszechnegoPunktu SzczepieńwDąbrowieGórniczej Najpierw trzeba było zorganizować perso- nel. A tu każdy gdzieś pracuje, może wpaść tylko na kilka godzin w tygodniu „dorobić”, a my przecież potrzebujemy co dzień stałą obsadę dla 10 zespołów, lekarze, pielę- gniarki, administracja, kierowanie ruchem, ochrona, serwis sprzątający, na liście płac punktu szczepień 84 osoby. Ma być szybko, sprawnie, bez kolejek. Zapewne byłoby bez kolejek, gdyby pacjenci przychodzili na umówione godzi- ny, niestety kompletnie się ich nie trzymali. Najsłynniejsze były piątki. Ponad 70% zapi- sanych na godziny późnopopołudniowe, przychodziło kilka godzin wcześniej, by – jak tłumaczyli – móc wcześniej wyjechać na weekend. Weekend ważna sprawa, ale w szczycie szczepiliśmy 1000 osób dziennie. Co pięć minut przychodziło jednocześnie nawet dziesięciu pacjentów. „Szczepienia to nie koncert życzeń” powta- rzają pracownicy RARS, gdy pytamy, czy można zamówić konkretny rodzaj szcze- pionki i ich liczbę. Bierzemy, co dają, a brać trzeba szybko, bo zdarza się, że oferta na szczepionki, złożona przez RARS dla punktu szczepień, znika szybciej niż można ją przeczytać. Pacjentów chętnych tysiące, wszyscy chcą Pfizera i Johnsona, najmniej AstraZeneca. Udało się zamówić, Pfizer 3200 szczepionek, dostawa we wtorek o 9.00, rozmrożone w poniedziałek, gdy dotrą musimy zużyć w cztery dni. Dla pew- ności pierwszy pacjent tego dnia umówio- ny na godzinę 11.00. Godzina do hejnału, pacjenci czekają, zespoły w blokach starto- wych, klimatyzacja na hali już szumi, reflek- tory się rozgrzewają, tylko szczepionek nie ma. Trochę nerwowo się robi, moje ucho już czerwone od telefonu, RARS odsyła do hurtowni, hurtownia do RARS, w końcu informacja potwierdzona: szczepionki dziś nie przyjadą. Ośmiuset pacjentów trzeba odwołać. Kto musiał swoje usłyszeć? Oczy- wiście personel punktu. Przekleństwa dało się słyszeć nawet po ukraińsku. Wielu nowych przekleństw nauczyliśmy się od pacjenta, gdy ten nie został zakwalifiko- wany do szczepienia, gdy chciał drugą daw- kę, ale nie dostał, bo pierwszą przyjmował w innympunkcie, gdy niemiał dowodu toż- samości, gdy nie miał aktywnego skierowa- nia, gdy chciał zaszczepić dziecko itd. Każdy chce się szybko zabezpieczyć przed śmiercionośnym wirusem, w grę wcho- dzi ludzkie zdrowie, a często życie, i nerwy mogą puszczać, ale ciągle nie wiem czemu ta agresja jest kierowana w stronę niewła- ściwą. Bo jesteśmy najbliżej? Można by jeszcze opisywać, jak na koniec dnia zostają pojedyncze dawki szczepio- nek i aby ich nie utylizować cały personel wisi na telefonach, by o 21.00 ściągnąć jesz- cze pacjentów i nie zmarnować ani jednej szczepionki, może to właśnie ona uratuje komuś życie. Teraz już dużo łatwiej zarządzać punktem szczepień. Przepisy dość łatwo i bardzo czę- sto się zmieniają. Szczęśliwie, w tymwypad- ku na lepsze. Dostępne szczepionki w każ- dej ilości, punktualne dostawy, pacjenci mogą szczepić się czym chcą, gdzie chcą, czas oczekiwania zero. Nie trzeba godzina- mi wisieć na infolinii, by się umówić, można przyjść z ulicy, pierwsza, druga dawka nie ma znaczenia gdzie. Dzieci... proszę bar- dzo, termin drugiej dawki można wybierać w coraz dłuższym przedziale czasu. Po pro- stu idealnie. Tylko że jest jednomałe ale: już niema chętnych do szczepień. Na dziś szczepimy kilkadziesiąt osób tygo- dniowo, kiedyś kilka tysięcy, a do odpor- ności populacyjnej jeszcze daleko. Czy zachęta w postaci loterii się sprawdziła? Nie. Czy nakazy i obowiązek byłyby dobrym pomysłem? Kontrowersyjne w kontekście wolności. Chyba zawiodło coś, do czego już się teraz wrócić nie da: edukacja od naj- młodszych lat, zdrowotna, ale i w kwestii odpowiedzialności zbiorowej, współżycia społecznego. Edukacja późniejsza chyba też zawiodła, bo skąd się wzięli lekarze antyszczepionkowcy?
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5