ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach październik 2022 nr 293
25 Pro Medico • październik 2022 używać i przechowywać. Dlatego 0,5 mg radu Skłodowskiej ukryto w gabinecie i w kanałach wentylacyjnych jednej z łazie- nek. Łukaszczyk wyjmował go sam i osobi- ście dokonywał aplikacji, wpisując do tzw. księgi radowej fikcyjne wielkości ładun- ków. Nadal jednak istniało ryzyko konfiska- ty oficjalnie posiadanego radu. W 1943 r. zapobiegliwy Łukaszczyk zlecił mechani- kowi Jerzemu Wagnerowi zrobienie imita- cji tubek, w których był przechowywany rad. Odpowiednio postarzone tubki wyglą- dały jak oryginały, w środku jednak krył się ołów. Oryginały z radem ukryto w budyn- ku, a w opancerzonych kasach zamykano podróbki. BRANZOLETA ZA TRANSPORTER Przeczucie nie myliło dr. Łukaszczyka. Sejfy Instytutu zostały obrabowane już w pierw- szych dniach Powstania Warszawskiego przez żołnierzy Kamińskiego. W czasie, kiedy bandy SS RONA niszczyły, rabowały, mordowały personel i pacjentów Instytutu, Łukaszczyk wraz z żoną Marią i synami bliź- niakami, Maciejem i Jackiem, w dramatycz- nych okolicznościach zostali ewakuowani do podwarszawskich Reguł. W połowie sierpnia postanowił wrócić po ukryty rad. Złota branzoleta żony i obietnica pieniędzy z kasy Instytutu wystarczyły do przekupie- nia niemieckich podoficerów. W zamian mieli ich zawieźć na Wawelską opance- rzonym transporterem. Maria, doskonale mówiąca po niemiecku, odwracała uwagę żołnierzy, a w tym czasie dr Łukaszczyk wyjmował rad ze skrytek w częściowo spa- lonym budynku. W sumie zabrał z niego ok. 1 g. Razem z tym ukrytym na działce Zuberbiera miał 1,686 radu, w tym cały od Skłodowskiej. Jesienią z radioaktywnym, niezabezpieczo- nympakunkiemw plecaku wyruszył pocią- giem do Krakowa, a potem na Podhale, do rodzinnego Poronina. Na działce nale- żącej do matki miał wybudowany dom, a obok szopę, która pełniła funkcję garażu. I właśnie w tej szopie przy ul. Tatrzańskiej postanowił ukryć bezcenny pakunek. HISTORIA ZATACZA KOŁO W kwietniu 1945 r. ponownie rad wyru- szył w podróż. Gram radu z szopy wraz z dr. Łukaszczykiem trafił do Krakowa, do Szpitala im. G. Narutowicza, gdzie dzię- ki niemu uruchomiono pierwszy po wojnie oddział curieterapii. Gdy zapadła decyzja o odbudowie Insty- tutu, w listopadzie 1945 r. rad z Krakowa wrócił doWarszawy. Latem 1947 r. placów- ka pozyskała z darów kanadyjskiej UNRRA 8 g radu. Łukaszczyk wrócił na stanowisko dyrektora Instytutu, przemianowanego na Centralny Instytut Onkologii, w 1953 r. został profesorem nadzwyczajnym. W tym czasie chorował już na ostrą postać choro- by popromiennej. Zmarł w 1956 r. Został pochowany na cmentarzu w Poroninie, nomen omen na wprost bramy cmenta- rza stała szopa, w której wciąż ukryty był przedwojenny rad. Zbiory ODH ŚIL. Od lewej: medal „Instytut Onkologii Warszawa 1932-1982”; plakieta „XXV-lecie InstytutuOnkologii wGliwicach 1947-1972”; emanator (radono- wy generator) firmy „Helio-Lux” Radium3000M.E. z lat 30., nr seryjny A251, do nasączaniawody pitnej promieniotwórczymradonemwwarunkach domowych; awers i rewersmedalu „50 lat wsłużbie społeczeństwa Krakowski Szpital Zespolony im. G. Narutowicza”. SENSACJAZ PIERWSZYCHSTRONGAZET W 1959 r. w skutek donosu byłej „prawej ręki” prof. Łukaszczyka (liczyła na łagodniej- szy wyrok w swojej sprawie karnej za oszu- stwam.in. podatkowe) pod szopą znaleziono dwa ołowiane walce, zawierające 254,50 mg radu w siedmiu złotych osłonach i w 34 tubkach z platyny. 14 tubek mało oznacze- nie RMS, 8 – PKR (Polski Komitet Radowy), a pozostałe 12: EM (Emil Meisel), WCH (Wik- tor Chajes), ZR (ZbigniewRychłowski) i F (Flo- ksztrumph). Dlaczego prof. Łukaszczyk nie ujawnił miej- sca ukrycia całego radu? Może dlatego, że ukryty rad był w większości własnością prywatną i w każdej chwili mogli się zgłosić po jego zwrot prawowici właściciele. Praw- dopodobna jest również hipoteza, że jesz- cze w 1939 r. odkupił od kolegów za własne pieniądze ich zapasy. Tajemnicą, którą zabrał ze sobą do grobu, jest obecność 14 tubek podarowanych przez noblistkę. Być może po prostu zapomniał, że ładunki oznaczone RMS ukrył razem z prywatnymi. I tu historia mogłaby się zakończyć. Ale... W 1998 r. pracownicy Instytutu przy Wawel- skiej zauważyli, że klisze kontrolne przy- czepione do fartuchów pozostawianych w wyremontowanej szatni zaciemniają się. Szybko zlokalizowano źródło promieniowa- nia. W kanale wentylacyjnym wciąż znajdo- wał się ukryty w czasie wojny ładunek RMS zawierający 6,66 mg radu! Przetrwał, pomi- mo ogromnych zniszczeń i licznych remon- tów. Do dnia dzisiejszego nie odnaleziono brakujących tubek z symbolemRMS.
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5