ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach październik 2022 nr 293
29 Pro Medico • październik 2022 Wspomnienie o śp. lek. med. Marku Szczurowskim „Adusze sprawiedliwych sąw ręku Boga i nie dosięgnie ichmęka” (Mdr 3,1) Jego nagła, tragiczna śmierć była dla wszystkich ogromnym zaskoczeniem. Śp. Marek, ceniony lekarz pierwszego kontaktu i bardzo lubiany szef przychod- ni POZ w Katowicach Giszowcu, był dla wielu, wielu osób oparciem i autoryte- tem. Pochodził z rodziny lekarskiej. Matka Maria również była lekarzem medycyny rodzinnej oraz żołnierzem Armii Kra- jowej. Żonaty z Anną, wychowali syna Aureliusza oraz córki Oliwię i Wiktorię. W 1972 r. ukończył Liceum Ogólno- kształcące im. Jana Długosza w Katowi- cach. W latach 1972-1978 odbył studia na Wydziale Lekarskim Śląskiej Akademii Medycznej. W latach 1983-1989 zdobył specjalizację drugiego stopnia z cho- rób wewnętrznych. W 1978 r. odbył staż w Szpitalu Miejskim nr 4 w Katowicach – Janowie oraz Przychodni Rejonowej w Szopienicach, gdzie dalej pracował jako lekarz rodzinny. W latach 1985- 1987 pracował jako lekarz na kontrakcie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. W 1992 r. objął stanowisko Kierownika Przychodni Rejonowej nr 17 w Giszowcu należącej do ZLA w Katowicach. W latach 1993-2001 był Zastępcą Dyrektora oraz Dyrektorem do Spraw Lecznictwa w Zespole Lecznictwa Ambulatoryjnego w Katowicach. Od 2006 współtworzył Centrum Medycz- ne Giszowiec sp. z o.o. i tam pracował jako kierownik i lekarz rodzinny. Jako jeden z pierwszych lekarzy na Śląsku wykonywał badania ultrasonograficzne w Poradni POZ. Miał w tej diagnostyce ponad 25 lat doświadczenia. Od początku istnienia NSZZ „Solidar- ność” był jego aktywnym członkiem. Jako zapalony meloman, uwielbiał słu- chać wszelkiego rodzaju gatunków muzyki, od współczesnej, przez rozryw- kową, do poważnej i sakralnej. Kochał sport, szczególnie sporty wodne: pły- wanie, nurkowanie, surfowanie, kajakar- stwo. Niezwykle oczytany, imponował wszechstronną wiedzą medyczną, znał się na historii, a także polityce. Chciał się dzielić umiejętnościami z innymi. Przy tym wszystkim pozostawał osobą skromną. Zawsze starał się być odpowiedzial- ny za powierzone zadania. Energiczny, pomysłowy, był wyjątkowym szefem i lekarzem. Jego szczególnym darem był łatwy kontakt ze współpracowni- kami i otaczającymi go ludźmi. Potrafił się z nimi porozumiewać. Szacunek śp. Marka do pacjentów owocował z ich strony wielką sympatią i oddaniem. Był na co dzień pogodny i uśmiechnięty, dla każdego miał dobre słowo. Wycią- gał do osób w potrzebie pomocną dłoń. Zawsze można było liczyć na jego bez- interesowne wsparcie. Cechowała go wytrwałość i cierpliwość wobec wielu wyzwań i trudności, przez ponad 30 lat na kierowniczych stanowiskach w służ- bie zdrowia. Pomagał współpracownikom i pacjen- tom swoim spokojem i wyrozumiałością, nie tylko jako lekarz, ale właśnie jako osoba o wielkim sercu, która starała się w każdej trudnej sytuacji znaleźć dobre rozwiązanie i pocieszyć. Składam serdeczne wyrazy współczucia rodzinie śp. Marka i wszystkim jego bliskim. Niech spoczywa w pokoju. Anna Wójtowicz Pożegnanie powstało w oparciu o mate- riały i wspomnienia od rodziny. Za ich udostępnienie, szczególnie pani Oliwii Szczurowskiej, serdecznie dziękuję. *** Było to tak dawno, że można powiedzieć w zamierzchłych czasach. W Częstocho- wieodbywał sięmiędzynarodowy kongres poświęcony dr. med. Władysławowi Bie- gańskiemu, teoretykowi logiki i psycholo- gii, filozofowi i działaczowi społecznemu. Zainteresowany tą tematyką, wybrałem się pod Jasną Górę i wtedy poznałem dr Stanisława Gawrychowskiego, prezesa Oddziału Częstochowskiego PTL, który był głównym organizatorem tego tak intere- sującego wydarzenia. Spotykaliśmy się wielokrotnie, bo aktyw- ność światłej pamięci Doktora Stanisława Gawrychowskiego w pracy społecznej i prowadzeniu PTL w Częstochowie była niezwykła. O tym oddziale i niezwykłej aktywności prezesa Gawrychowskiego w upamiętnianiu W. Biegańskiego można by napisać książkę. Dr Gawrychowski był dla mnie wzorcem znakomitego lekarza, o niezwykłej praco- witości, etyce, oddaniu chorym, który nie znając zmęczenia, całe swe życie poświę- cał innym. Dzisiaj możemy powiedzieć – odszedł, ale pamięć o nim nie zaginęła, – lub jak mawiali Rzymianie – „Abiit sed non obiit”. Prof. dr. hab. n. med. JerzyWoy-Wojciechowski, Honorowy prezes Polskiego Towarzystwa Lekarskiego *** Swemu Ojcu Nauczyłeś mnie Tato rozmawiać z chory- mi, nauczyłeś mnie, że to właśnie cho- ry jest najważniejszy i to jemu należy się pierwszeństwo w dostępie do wie- dzy i umiejętności, nauczyłeś mnie też co to jest empatia. Ale nauczyłeś mnie też, że choroba to nie jest stan dotykają- cy jednego wyizolowanego narządu, ale tyczy całego człowieka. Nauczyłeś mnie również, że lekarz ma być powiernikiem chorego, a nie jego men- torem. Ale nauczyłeś mnie też szanować starych filozofów, a przy okazji naszych sporów wskazywałeś na groźbę upadku humanistycznych ideałów w medycynie. Zawsze mówiłeś też, że medycyna to nie rzemiosło. I nauczyłeś mnie jeszcze być może naj- ważniejszego – tu zacytuję Ciebie, że... łączenie specjalistycznej wiedzy z huma- nistyczną refleksją o życiu, o człowieku, o ludziach – zgodnie ze słowami starożyt- nych Greków „jatros philosophos – iso- theos” jest właśnie rolą lekarza. Dziękuję Tobie Tato. Prof. dr hab. n.med. JacekGawrychowski
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5