ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach październik 2023 nr 303
Pro Medico październik 2023 1 Powiem wprost Hejt pod płaszczykiem dziennikarstwa Sierpień niby miesiąc wakacyjny, sezon ogórkowy, ale nie dla wszyst- kich.Wielemówimy o tym, że należy przywracać etos zawodu lekarza, że trzeba dbać o prestiż tego zawodu, że trzeba przywrócić mu należ- ną rangęw społeczeństwie. Ale jak to zrobić, jak to czynić, jeżeli mamy tak zajadłych wrogów, jak panią „dziennikarz” Judytę Watołę z Gaze- ty Wyborczej? Znowu zajęła się odgrzewaniem starych spleśniałych kotletów i rozpisuje się o tym, jakwŚląskiej Izbie Lekarskiej stosowany był w latach 2016-2018 mobbing. Zamierzchła to historia. Nie ma już w Izbie osób, które były podmiotami tej sprawy. Życie toczy się dalej, szybko, z impetem, ale pani Judyta z zamiłowaniem wskrzesza stare sprawy, aby udowadniać czytelnikom, jak to źle dzieje się w Śląskiej Izbie Lekarskiej. To, że doszło do zmian, zarówno personalnych, jak i organizacyj- nych, niczego nie zmieniło w jej podejściu. Teraz wypisuje, że izba lekarska utrudnia życie, tak jak kiedyś pracownikom, tak dziś bied- nym lekarzom z Ukrainy. Oczywiście w całym artykule znajduje się stos kłamstw, półprawd, a wszystko dostosowane do chorej wizji pani redaktor. Nie można informacjami tak spekulować, żeby autor- ka za ich pomocą potwierdzała tylko własne, choć całkowicie nie- prawdziwe, zdanie. Po jej artykule, jak i po poprzednich, wystąpili- śmy więc do redaktora naczelnego i do właściciela gazety z prośbą o sprostowanie. Pojawił się kolejny artykuł, który niby miał być sprostowaniem, ale poza cytatami zgodnymi z prawem, narracja pani redaktor Wato- ły, w moim odczuciu, była wręcz skandaliczna. Znowu pokazała, że prezes ŚIL jest człowiekiem małostkowym, bo usiłuje przestrze- gać prawa i stara się, aby prawo nie było łamane. Co do lekarzy spoza Unii Europejskiej, którzy przybywają do Polski, samorząd lekarski od początku niemógł dogadać się zMinisterstwem Zdrowia. Chcąc zademonstrować sprawność i szybkość swego działa- nia, nie słuchając opinii samorządu lekarskiego, ministerstwo zaczęło dawać zgodę obcokrajowcom na zatrudnienie na okres pięciolet- ni, tylko z trzymiesięcznym nadzorem. Czy trzymiesięczny nadzór, a potem samodzielna praca, to dobre rozwiązanie? Mniewydaje się, że jest ono złe dla polskiego systemu zdrowia i złe dla samych lekarzy. Oni nibymają obiecane, że będą pracować przez pięć lat jako specjaliści, ale cóż się stanie, gdy nostryfikują dyplom lekarski? Muszą wtedy zdać LEK i rozpocząć karierę w Polsce – nie jako specjali- sta, lecz stażysta, po to, aby później wystąpić o uznanie swojej specja- lizacji za tożsamą z polską. I tu należy się spodziewać, że ministerstwo nie będzie chciało takiego przywileju wobec nich zastosować. W związku tym będą musieli rozpocząć drogę specjalizacyjną, jak wszyscy lekarzewPolsce. Cowięcej, część z tych lekarzy, amamy tego przykłady, chcą chętnie zasilać, ale wcale nie publiczną służbę zdro- wia. Tymczasem pacjentom i twórcom systemu nie chodziło wcale o to, żeby powstała jeszcze szersza sieć prywatnych gabinetów. Faktycznie, ludzie narzekają na to, że niema ich kto przyjąć w szpitalu, że z braku lekarzy różnych specjalizacji zawieszane są kolejneoddziały. I cóżwtymzłego, że Śląska Izba Lekarska stoi na stanowisku, że ci leka- rze powinni iść właśnie do szpitali i tam kontynuować swoje zatrud- nienie, pod nadzorem kierowników oddziałów, ordynatorów przy- uczać się do roli, jaką przypadnie im pełnić jako lekarzom? Wcześniej jednak powinni nauczyć się medycyny po polsku, płynnego medycz- nego języka polskiego, procedur, orzecznictwa, prawa medycznego i wówczas, jeśli zechcą na dłużej zostać wPolsce, będą rzetelniewyko- nywać swój zawód. Jest bardzo duża grupa z tego niezadowolonych. Kto to jest? To nie lekarze, którzy przyjeżdżają do Polski i na własną rękę szukają zatrud- nienia w szpitalach, tylko ludzie ściągani do Polski przez pośredników, którzy za niezłe wynagrodzenie zobowiązują się znaleźć im pracę. Dlatego tak bardzo walczą, żeby to, co im obiecali, stało się rzeczywi- stością. W Śląskiej Izbie Lekarskiej wydano wiele praw wykonywania zawo- du dla obcokrajowców, ale ta polityka, którą stosujemy, sprawia, że ci ludzie odnajdują się w pracy tam, gdzie są rzeczywiście potrzebni i gdzie mogą spełniać swoje ambicje zawodowe. Mamy bowiem dużo przykładów, że po trzymiesięcznym nadzorze lekarz odchodził ze szpitala, a następnie pracował w prywatnej spółce, którą niejedno- krotnie sam tworzył. Przyznawanie i pomoc lekarzom ukraińskim to nie jest spełnianie ich koncertu życzeń. To oni muszą starać się zrozumieć, że wchodząc w nasz system ochrony zdrowia, trzeba zacząć od pracy w szpitalach, gdzie są najbardziej potrzebni, gdzie wolne miejsca będą na nich oczekiwały. Zamiast do pośredników, powinni przyjść do izby lekar- skiej. Pomoglibyśmy im znaleźć satysfakcjonujące miejsce zatrudnie- nia z korzyścią dla obu stron. Szkoda, że próba czynienia dobra nazywana jest przez panią redaktor Watołęmałostkowością.Wtej sytuacji będziebardzo trudnoprzekazy- wać prawdę lekarzom zainteresowanym rzetelną informacją i przede wszystkim budować wizerunek tego, co robimy, jako dobre działanie dla społeczeństwa. Dr n. med. Tadeusz Urban prezes Okręgowej Rady Lekarskiej
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5