ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach październik 2023 nr 303
Pro Medico październik 2023 27 Prof. E. Kucharz przytaczał nazwiska wie- lu wybitnych polskich lekarzy zupełnie zapomnianych i pomijanych pośród wie- lu zasłużonych w medycynie. A osiągnię- cia mamy! Odkrywaliśmy zjawiska, meto- dy i techniki; jako pierwsi opisywaliśmy je; wprowadzaliśmy nowe rozwiązania organizacyjne, kierowaliśmy znaczącymi instytucjami leczniczymi itp. Warto przy- pominać o tym młodym adeptom medy- cyny, szczególnie tym, którzy wyjeżdżają za granicę, niech o tym mówią głośno, a najlepiej piszą, bo to jest temat w ogóle niezauważony w podręcznikach i mono- grafiach zagranicznych. Prosty przykład: w 1894 r. Edmund Faustyn Biernacki (1866-1911) opisał odczyn opadania krwinek czerwonych. W Polsce od 1924 r. jest on zwany odczynem Biernackiego. Natomiast na świecie jest przypisany Szwedowi Robinowi Fåhræusowi (1888- 1968), który nie dość, że później próbo- wał zastosować pomiar opadania krwi- nek do wczesnego wykrywania ciąży, to w swojej pracy cytował wcześniejsze prace Biernackiego. Czy nie byłoby miło w końcu to sprostować? Na szczęście są dziedziny medycyny, w których nas doceniają. Na przykład radiologia, o której historycznych zaszło- ściach mówił prof. Andrzej Urbanik. Na tej dziedzinie chyba najbardziej widać ten postęp medycyny i przede wszyst- kim diagnostyki. Większość z nas kojarzy pierwsze zdjęcie Wilhelma Roentgena. To dłoń jego żony Berty z widocznym pierścionkiem na palcu. Ale kto widział pierwsze polskie „ludzkie” zdjęcie rent- genowskie zrobione w 1896 r. przez prof. Karola Olszewskiego? Po udanych eksperymentach z różnymi przedmio- tami prof. Olszewski wykonał zdjęcie rentgenowskie ręki swojego asystenta, Tadeusza Estreichera, też z pierścionkami na palcach. Gdyby nie było pasjonatów i historyków medycyny, nie moglibyśmy oglądać pierwszego polskiego zdję- cia rentgenowskiego wykonanego dla potrzeb klinicznych w Krakowie w 1896 r. Gdyby nie historycy medycyny, zapewne nie wiedzielibyśmy także, że to prześwie- tlenie trwało„7 kwadransów” i doskonale pokazuje zwichnięty łokieć. Gdyby femi- nistki walczące wiedziały, że Maria Skło- dowska-Curie podczas I wojny światowej osobiście jeździła specjalnym samocho- dem i wykonywała zdjęcia rentgenow- skie rannym na froncie, a później szkoliła w tym zakresie amerykańskich wojsko- wych radiologów, za co została wyróż- niona m.in. przez Radiological Society of Nort America, to wymalowałyby ją sobie na sztandarach. Ale nie wymalują, bo nie znają tej historii, bo historia to „zło konieczne”. Historia medycyny to nie tylko słowo mówione i pisane – to też wszelkiego rodzaju „upamiętnienia”. Fundowanie tablic pamiątkowych poświęconych wybitnym lekarzom, odnawianie nagrob- ków czy organizowanie imprez o charak- terze edukacyjnym, przypominających o znaczących wydarzeniach w naszej historii to domena Wojskowej Izby Lekarskiej i jej wybitnych przedstawicieli dr dr Krzysztofa Kopocinskiego i Zbignie- wa Kopocińskiego. Nomen omen: wycho- wanków WAM, którzy w licznych publi- kacjach naukowych najpierw wyciągają z mroków niepamięci zasłużonych leka- rzy wojskowych, by następnie „na wiecz- ność”, w granicie lub marmurze, pozosta- wić świadectwo ich dokonań. My też wpi- sujemy się w tę historię, tworząc nasze „małe Charité” w przyziemiu Izby, o czym miałam przyjemność opowiedzieć, a tak- że przyczyniamy się do kultywowania pamięci historycznej poprzez działania Ośrodka Dokumentacji Historycznej, któ- re zaprezentował przewodniczący Rady Programowej ODH prof. Krzysztof Sie- mianowicz. Po co to robimy? Bo wyznaje- my zasadę, że „Kto nie szanuje i nie ceni swej przeszłości, nie jest godzien sza- cunku teraźniejszości, ani nie ma prawa do przyszłości”. Ktoś kiedyś powiedział, że „historii się nie pisze, historię się tworzy”. I niech to będzie refleksja dla wszystkich, którzy spychają historyków medycyny i nie tylko, na mar- gines życia intelektualnego. Każdy z nas tworzy jakąś część tej wielkiej historii i tyl- ko od nas samych zależy, czy za 100 lat ktoś będzie pamiętał o naszych dokona- niach i trudach z tym związanych. Dyskusji ciąg dalszy... Głos zabiera dr Halina Ey-Chmielewska (Komisja Historyczna ORL w Szczecinie, OKiDHNIL); na pierwszymplanie od lewej: dr Wąsik, dr Z. Kopociński, prof. A. Urbanik i prof. Z. Gajda. Fot. K. B. Fulbiszewska
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5