ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach październik 2023 nr 303

Pro Medico październik 2023 7 – Nie ma co ukrywać, że ostatnio nad samorządy zawodowe nadciągają czar- ne chmury. Odbiera pan to jako realne zagrożenie dla waszej samodzielności, czy to tylko takiestraszenie, żebyściebyli grzeczni wobec władzy? – Nawet nie chcę zakładać, że ktoś mnie straszy, bo wtedy musiałbym się bać. Ale kogo? Czego? Państwa? Już to przeżywa- łem jako dziecko i teraz nawet nie chcę tak myśleć, że państwo może być moim wro- giem. Chcę zachować tę nadzieję, że jako elity społeczne, wciąż jesteśmy w stanie usiąść i rozmawiać. Naiwne to? –To się okaże. Po drugiej stronie sto- ją politycy Suwerennej Polski, którzy w maju złożyli zawiadomienie o zba- danie zgodności z konstytucją funkcjo- nowania izb lekarskich. W Sejmie jest projekt, aby przynależność do izb archi- tektów i inżynierów budownictwa nie była obowiązkowa. Kolejni pewnie będą lekarze i adwokaci. Trochę się dzieje… – Nawet jeśli coś złego się podzie- je, to na jak długo? Nie straciłem wiary wdemokrację. – Prawdę mówiąc, władza nie ma inte- resu was lubić. Ostatnio Naczelna Rada Lekarska pokazała pazur, przyczyniając się do odwołaniaministra. – W państwie demokratycznym obecność kogoś, z kim mogę się spierać, wymieniać poglądy, to jest dar, to elementarne zało- żenia demokracji. Jeżeli teraz stałoby się tak, że państwo stanie się centralistyczne i wszechwiedzące, to już nie będzie demo- kracji. – Wróćmy do meritum. Czy pana zda- niemprzynależnośćdo izbzawodowych, takich jak lekarska, powinna być obliga- toryjna? – Powinna być. To jest naturalne, że musi- mymieć silną reprezentację, po to, żebyśmy pełnili swoje funkcje w interesie społecz- nym. Czyli demontowanie organizacji, które mają dbać o interes społeczny to jest kurio- zalne i w dłuższej perspektywie zupełnie bez sensu. – Na Węgrzech było to możliwe. 40 tys. lekarzy miało zdeklarować się, czy nadal chcą być członkami izby. I 33 tysiące taką deklarację złożyło. Czyli lekarze obronili swoją izbę. Czy u nas to byłobymożliwe? – Tak myślę, bo generalnie nie szanujemy niczego, co mamy na co dzień. Przywykli- śmy do wolności i demokracji, i jak będzie się chciało namto odebrać, to, mamnadzie- ję, że lekarze obudziliby się, bardziej zaan- gażowali w swój samorząd i jego obronę. – Chyba pan doktorze nie czytał tych głosów w internecie po podwyżce składki. Obelgi, groźby niepłacenia i ogólne oburzenie. Ja bym takim jak pan optymistą nie był. Gdyby jednak tak się stało, kto by na tym stracił? – Wszyscy. Runęłaby struktura, którą my, jako zawody zaufania społecznego, budujemy od kilkudziesięciu lat. To nie tylko lekarze, ale i adwokaci, radcy prawni, farmaceuci, architekci itp. To my, jako inte- ligencja i elity, odpowiadamy za ten trzon państwa, który decyduje o tym, że ludzie mają zaufanie do wykonujących poszcze- gólne zawody. Nie może jakiś urzędnik decydować o tym np., jakiej stali użyć do budowy mostu, albo jak prowadzić politykę zdrowotną, czyli jak leczyć ludzi. On na tym po prostu dogłębnie się nie zna. Dlatego te kompetencje muszą być przekazane w ręce ekspertów, a samorzą- dy zawodowe gwarantują ich kontrolę. – No właśnie: przekraczając próg przychodni chcemy wiedzieć, że jako pacjenci jesteśmy bezpieczni. – To jest kluczowe w każdym zawodzie wymagającym zaufania. Pacjenci czy klienci w innych zawodach mogą oce- niać usługę tylko na podstawie ogól- nego, powierzchownego wrażenia. Ale tylko my wiemy, czy mamy do czynienia z profesjonalną obsługą i odpowiednimi standardami. Po to właśnie są samorządy i jego organy. Można nawet powiedzieć, że jesteśmy gwarantem bezpieczeństwa obywatela. – Poprzedni minister zdrowia, był wła- śnie takim urzędnikiem i dążył celowo do centralizacji, wtedy jakoś samorząd lekarski głośno nie protestował... – Bo istotą działania elit jest to, że nie pali- my opon i nie krzyczymy pod oknami. Wiem, że nasze metody nie są spektakular- ne, alewcześniej czy później, gdyby faktycz- nie wdrażano centralizację, musielibyśmy zareagować. Na szczęście, te ministerialne pomysły kompromitowały się same. To wła- śnie przykład, że o najważniejszych, pryn- cypialnych sprawach, jak zdrowie, wolność człowieka i jego bezpieczeństwo, nie może decydować jedna osoba. Dlatego, mimo tych czarnych chmur, o których mówili- śmy na początku, wierzę, że one przeminą, a struktura demokratyczna się utrzyma. – Na Węgrzech kłopoty izby lekarskiej zaczęły się od tego, że krytykowaławła- dzę. W Polsce też samorządy zawodo- we coraz głośniej krytykują działania rządu i scenariusz węgierski może się powtórzyć. To jakie macie barykady, żeby tak się nie stało? – Takie zastosujemy metody, jakie elity zawsze przyjmowały. Zapraszać będziemy do stołu, szukać dialogu i szans do roz- mów, bo wierzę w to, że liderzy są w stanie rozmawiać. Inaczej musiałbym zakładać, że już jest ktoś, kto chce zburzyć demo- krację całkowicie i zatopić ten okręt, jakim jest nasz kraj. – Zbytni optymizmteżmożeuśpić czuj- ność. Kiedy rozmawiałem z ludźmi, któ- rzy ponad 30 lat temu odbudowywali lekarski samorząd, mówili, że towarzy- szył temu niebywały zapał, który jakby dziś zgasł. Czy nadszedł czas, aby znów go wzniecić? – Nie tylko w naszych samorządach ludzie nie chcą się angażować. General- nie obywatele są w takiej biernej kon- dycji i wciąż uczymy się samorządności, czyli tego, że to my rządzimy tym naszym kawałeczkiem życia. Pewnie, że jesteśmy wciąż zagonieni i większość jest niechęt- na do aktywności w różnych gremiach, ale kiedy poczujemy, że możemy stracić samorządność, to ten zapał, który się tli, na pewno znów się pojawi. Jestem opty- mistą, że ludzie się ockną. – Co trzeba dziś zrobić, żeby samo- rządy zawodów zaufania publicznego miały wyższy prestiż? – Powiem, co sam robię. Spotykam się z młodymi ludźmi, pokazuję im naszą działalność, zapraszam, wciągam w funk- cjonowanie samorządu i czekam z otwar- tymi rękami na ich pomoc. W Śląskiej Izbie tak robimy. Myślę, że zaangażowa- nie ludzi wzbudzimy, gdy usłyszą: chodź, przyjdź, zastąp mnie, czekam na ciebie. Tak zbudujemy wiarę w siłę samorządu zawodowego i zrozumienie tego, że jeśli nie weźmiemy we własne ręce organiza- cji naszych zawodów, to będzie rządził nami ktoś inny. Pacjenci czy klienci w innych zawodach mogą oce- niać usługę tylko na podstawie ogólnego, powierz- chownegowrażenia. Ale tylkomywiemy, czymamy do czynienia z profesjonalną obsługą i odpowied- nimi standardami. Po to właśnie są samorządy i jego organy. Można nawet powiedzieć, że jeste- śmy gwarantem bezpieczeństwa obywateli.

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5