ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach wrzesień 2022 nr 292
Pro Medico • wrzesień 2022 18 Wygląda na to, że jeżeli nie zaczniemy (dzisiaj!) ratować etosu zawodu lekarza, to w niedalekiej przyszłości medycy, rozmawiając o swym miejscu pracy, pytać będą: „Kaj robisz? W „płaziku” czy w „owadzie?” Odzieraniem przedstawicieli inteligencji z resztek godności i należnego im szacun- ku zajmowali się wcześniej m.in. komuniści. Jak się wydaje, dochowali się oni godnych następców w obecnym systemie gospodarczo-politycznym (czymkolwiek on jest). FELIETON Parodia Rafał Sołtysek wiceprezesOkręgowejRady Lekarskiej Każdy wie, że zły pieniądz wypiera dobry. Każdy wie, że nieodległe zalanie rynku pracy produktami lekarzopodobnymi (kształcony- mi w szkołach zawodowych) lub importo- wanymi (Bóg wie skąd) spowodować może, że sprzedawać swoje usługi przyjdzie medy- kom na ulicach, w sposób praktykowany przez inne profesje. Dodatkowo – jakość tych usługmoże stać sięmocno dyskusyjna. Felieton ten rozpoczął się ostrą hipoglikemią. Głódbowiemdopadłmnienagle, dwiegodzi- ny przed północą. Sytuacja należała do kryzy- sowych – w lodówce tylko światło, za oknem tylko ciemność. O tej porze liczyć można tylko na „płazika”. Czasami zastanawiam się, jak bez tych sklepi- ków mogła zaistnieć (i pokonać neandertal- czyków) cywilizacja ludzka. Dostarczają one przecież rzeszom konsumentów, produktów absolutnie bezcennych m.in: „małpek” (czyli 100 ml wódek), papierosów oraz mechanicz- nych środków antykoncepcyjnych potępio- nych przez PawłaVI. Wśród tego dobra, znalazłem jednak, ku memu szczęściu, banana. Już miałem wyjść zmą zdobyczą, lecz okazało się, że przy- goda dopiero się rozpoczyna. Otóż obok potępionych przezWatykan środków, zauwa- żyłem inne, podobne pudełeczka. Z napisem „konsultacja z lekarzem” oraz drugie „konsul- tacja z lekarzem specjalistą – voucher, pora- da medyczna nawet w 15 minut, wystawia- my recepty i zwolnienia, bez wychodzenia z domu”. Wiem, że hipoglikemia może dawać zabu- rzenia poznawcze, więc najpierw zjadłem banana, a potem przyjrzałem się sytuacji jeszcze raz. Okazało się, że oczymnie niemyli- ły. W rzeczy samej, w sklepie marki „płazik”, obok prezerwatyw leżało sobie pudełeczko, które kupione w kasie pozwala aktywować specjalny „voucher” (ang. talon), by po chwili można było telefonicznie pogwarzyć z dokto- rem. Jaśniej mówiąc – w sklepie spożywczym sprzedawane są telefoniczne wizyty lekar- skie zwane teleporadami, które ustawowo dopuszczono jako alternatywę wizyt lekar- skich. Wiele lat pracuję w Poradni POZ i rozróżniam obecnie dwa rodzaje porad zdalnych: tele- porada i teleparodia. Pierwsza istnieje nie od dzisiaj i służy objęciem szczególną troską znanych od dawna pacjentów. Druga (tele- parodia) obejmuje pseudoporadę medyczną, udzielaną nieznanym pacjentom w trybie zdalnym i ekspresowym, bez badania fizy- kalnego. Mam głęboką wiarę, że nie ma tam miejsca na szemrane orzekanie o niezdolno- ści dopracy, czy też nieodpowiedzialne poda- wanie sildenafilu lub substancji wczesnopo- ronnych, przy całkowitym braku odpowie- dzialności za pacjenta, co naruszałoby Kodeks Etyki Lekarskiej. Nie koniec jednak na tym, Drogi Czytel- niku. Kreatywność biznesu jest w mate- rii medycznej nieograniczona. Jak mówią plotki, „owad” nie pozostał w tyle – umieścił Doktora tuż za stoiskiem z kiszoną kapustą! Co my tu bowiem w prasie czytamy: Owad znalazł sposób na obejście zakazu handlu w niedziele. Wytrychem, który ma pozwolić na obejście przepisów, ma być przekształce- nie sklepów w placówki medyczne (...) dys- konty z lekarzami mają zacząć funkcjonować siedemdni w tygodniu. Jedynie barbarzyńca, krzyżówka wandala z hunem, popijająca bimber ze srebrnego nocnika, może sprowadzać medycynę li tylko do handlu. Czym jest prawdziwa Medycyna, pięknie przypominał prof. Andrzej Szczeklik „... (ona) jest przede wszystkim sztuką. Istotą zawodu, którym się zajmuję, jest spotkanie dwóch ludzi. Siadamy naprzeciwko siebie i zaczyna się rozmowa...”. Sztuką jest również zrozumienie sytuacji chorego, odnalezie- nie się w sygnałach, które wysyła organizm, w symptomach choroby. Złożenie ich w„kon- stelację objawów, które dają diagnozę”. Sztuka tak rozumiana może nie odnaleźć się na scenie sklepu spożywczego, a bez sztuki pojawi się rzemiosło, które rozpocz- nie flirt z fuszerką, efekciarstwem, a potem oszustwem. „Fumum vendere” – „sprzedawałem dym”, czyli ułudę, placebo, fałszywe iluzje – to napis, który tytułowy bohater książki Medicus kazał wyryć na nagrobku znajomego szarlatana... Czasem zapach tego dymu zdaje się uno- sić nad obecnym rynkiem niektórych usług medycznych. Nazakończeniewypadałoby rejtanowsko roz- łożyć się gdzieś w progu i rozerwać szaty. Nie wiemtylko, na czyimprogu, a jeśli nawet bym coś wymyślił, pewnie zmiotłyby mnie z niego przesuwne, automatyczne drzwi. Poza tym, to nie ja powinienemmarnować sobie teksty- lia, tylko decydenci, którzy latami utrzymują patologięwopiece zdrowotnej. Oczywiście – jestemoburzony faktem, żemoi Koledzy pracują czasem w firmach niegod- nych naszego zawodu. Jestem jednak świa- domy, dlaczego to robią. Młodzi lekarze nie chcą być internistami czy chirurgami (rezy- dentury czekają, chętnych brak). Dlaczego? Bo ktoś wycenił ich pracę niżej niż mechanika samochodowego i nazywa to „zarządzaniem w ochronie zdrowia”. Uważam, że w katego- riach teologicznych jest to znacznie większy grzech, niż wspomniany przez Pawła VI. Mło- dzi ludzie nie najedzą się etosem, nie spła- cą nim kredytów, więc po godziwe zarobki mogą sięgnąć gdzie indziej. Oby tylko nie „sprzedawali dymu”. Po czasie, drodzy Rodacy, nie znajdziecie już prawdziwego lekarza. Pozostaną parame- dyczne e-efektowne e-ksperymenty, zakoń- czone e-aktemzgonu. PS. Informacja z Izby Przyjęć katowickiego szpitala. Próba samobójcza etanol+dizepam. Skąd pan miał relanium? Pacjent odpowiada „teraz siędzwoni i zadwie stówki jest recepta”. No comment.
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5