ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach wrzesień 2022 nr 292

Pro Medico • wrzesień 2022 8 Z PUNKTU WIDZENIA MŁODEGO LEKARZA Rezydenci w powiecie Paweł Jasiński członek Prezydium Okręgowej Rady Lekarskiej,przewodniczący Komisjids.MłodychLekarzy Ile razy to już się słyszało o powołaniu lekarzy. Przecież prawdziwy medyk patrzy przede wszyst- kim na zdrowie i życie pacjenta. Warunki pracy, kwestia wynagrodzenia, pracowania ponad siły i poświęcanie własnego czasu są sprawą zupełnie drugorzędną. Jest to żelazny argument niemalże wszyst- kich decydentów, którzy ustalają sys- tem szkolnictwa medycznego, kwestie wynagrodzeń i zakresu pracy. Medyk nie ma prawa upomnieć się„o swoje”, bo Pań- stwo zapłaciło za jego szkolenie, bo obo- wiązuje go wspomniane powołanie, bo gdzieś jest potrzebny lekarz, żeby nieść pomoc bliźnim itp. Słyszeliśmy o tym podczas pandemii, któ- rej podobno już nie ma, słyszeliśmy o tym, kiedy lekarze, w pocie czoła pracując na oddziałach covidowych, nie otrzymywali zasłużonego dodatku finansowego. Pod- czas protestów, gdzie postulowano o lep- sze i godne warunki pracy też argumenta- cja była podobna. Teraz słyszymy, że lekarze w trakcie szkolenia specjalizacyjnego będą oddelegowywani do miejsc, gdzie są naj- bardziej potrzebni, czyli do szpitali powia- towych. Czy takie rozwiązanie rzeczywiście przyniesie oczekiwane korzyści? Czy być może jest ryzyko spowodowania odwrot- nego efektu? Przede wszystkim pierwsze pytanie, jakie sam sobie zadałem, brzmiało: dlaczego w tych konkretnych jednostkach są takie głębokie braki kadrowe, że jest potrzeba zmiany systemu szkolnictwa na poziomie ustawowym? Trzeba się zastanowić, dlacze- go młodzi lekarze jednych jednostek szko- leniowych unikają, a inne wręcz oblegają. Na różnych portalach społecznościowych, gdzie rezydenci wymieniają się doświad- czeniami oraz informacjami, zadają różne pytania orazwspólnie rozwiązują problemy, coraz częściej czyta się o „trudnych warun- kach pracy” w konkretnych jednostkach. Zmuszanie rezydentów pierwszego roku do dyżurów na oddziałach niezwiązanych ze specjalizacją, praca ponad programowy czas pracy, trudności z realizowaniem pro- gramu specjalizacji czy nawet mobbing, to sytuacje zdarzające się coraz częściej. Oczywiście, praca lekarza czasem zmusza do poświęceń. Niejeden zabiegowiec wie- lokrotnie pozostawał przy stole operacyj- nym po godzinach pracy. Ale zakładając, że pracuje się w zespole i wspólnie dba się o dobro pacjentów, to pewne poświę- cenia bywają wynagradzane w postaci zdobywania doświadczenia, poszerzenia umiejętności, niekiedy premii finansowej. Jeżeli nasza praca jest zauważana i w różny sposóbwynagradzana, to nikt się nie skarży na pewne odchylenia odprogramu.W innej sytuacji, gdzie poświęcenia bywają wyko- rzystywane, dochodzi do odwrócenia się pracowników i poszukiwania innego miej- sca pracy. Obawiam się, że właśnie w takich jednostkach są największe braki i tammają być kierowani rezydenci. Bo w sytuacji, gdzie lekarz stażysta z ograniczonym PWZ jest „zmuszany” do samodzielnego dyżuro- wania na oddziale chorób wewnętrznych, a nadzorem ma być chirurg na drugim oddziale i jeden anestezjolog na szpital, to raczej nie spodziewałbym się długiej listy chętnych do pracy w takim szpitalu. Kontrowersyjne były słowa ministra Nie- dzielskiego, który bardzo dosadnie stwier- dził, że skoro rezydentura jest opłacana ze środków budżetu państwa, to kierowa- nie do jednostek powiatowych jest w peł- ni uzasadnione i bezdyskusyjne. Minister podkreślał również w swojej wypowiedzi, że rezydenci skupiają się tylko na swoich prawach, zapominając o obowiązkach. Wypowiedź ta wzbudziła wiele nega- tywnych emocji w środowisku lekarskim, zarówno wśród rezydentów, jak i w samej Naczelnej Izbie Lekarskiej. Idąc tądrogą, kie- rujemy się w stronę systemu niewolnictwa, gdzie lekarz rezydent właśnie nie będzie miał żadnych praw, o których mówił mini- ster zdrowia. Braki kadrowe są problemem wieloczynni- kowym. Szpitale powiatowe są niedofinan- sowane, sprzęt, na jakim się pracuje, pozo- stawia wiele do życzenia, braki wśród całe- go personelu, nadmiar obowiązków. Duży szpital sobie poradzi. Zaproponuje premie, zakupi lepszy sprzęt, wykona więcej zabie- gów korzystnych w związku z finansowa- niem z NFZ. Mały szpital powiatowy w tych ciężkich czasach będzie walczył o przetrwa- nie. Braki kadrowe będą skutkować tym, że jeden lekarz dyżurny będzie miał pod sobą kilka oddziałów. Sprzęt, na jakim pra- cuje, będzie odbiegał od aktualnych stan- Fot. Chroma Stock

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5