ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach wrzesień 2023 nr 302
Pro Medico wrzesień 2023 17 wierszy nie powinno się czytać jed- nym tchem, przeczytałam wszystko od razu, jak opowieść o miłości. Teksty te dla mnie były hołdem złożonym tej, która ocala, która trzyma mocno, gdy niebezpiecznie zbliżamy się do grani- cy, za którą już tylko chłód i lęk. Eros z Thanatosem pod rękę? Jak zawsze? – Cóż, myślę, że każdy z nas ma w sobie anioła, który rośnie z nami, którego skrzy- dła rozwijają w czasie życia, a po naszej śmierci unoszą poza to, co cielesne. Taki powiew wieczności daje dystans do rze- czywistości, odsyła do tego, co przed- wieczne, stabilne. To może zaspokajać naszą odwieczną potrzebę nieśmiertel- ności. A przecież człowiek, który ma nie- zaspokojone potrzeby, nie będzie szczę- śliwy. Dobrostan psychiczny osiągamy właśnie wtedy, gdy świadomie te potrze- by zaspokajamy. A tomiki poezji są trochę jak albumy muzyczne. Każdy utwór moż- na słuchać oddzielnie, ale pełnię słyszymy dopiero, gdy słuchamy całości. – Skoro poezja to obnażanie świata przeżyć, zatem czy jej czytanie/pisanie może być rodzajem terapii dla pacjen- tów? – Człowiekiem możemy (jeśli tylko chce- my) być wielokrotnie, możemy stwarzać cudowny melanż różnych osobowości. Ja, będąc lekarzem, naukowcem, bokse- rem, muzykiem, filozofem, pasjonatem mody itd., jestem także poetą. Ta umiejęt- nośćdobieraniasłów,metaforyzacjiczęsto pomaga wytłumaczyć pacjentowi zawi- łe lub subtelne kwestie. Myślę, że wier- sze jako arteterapia mogą być rodzajem psychoterapii, mogą być też wspaniałym sposobem na regulowanie emocji, mogą być alternatywnym światem, w którym przebywając, odnajdujemy siebie, uświa- damiamy sobie to, co czujemy i to, co nam to mówi o nas samych. Poezja jest trochę jak tabletka, która pozwala nam odzyskać równowagę. Wielu pacjentów mówiło mi, że w moich haiku, czyli najkrótszym moż- liwym utworze poetyckim, uchwyciłem istotę ich problemów. – No właśnie, panie profesorze, pacjenci z zaburzeniami psychicznymi najczęściej dostają „tabletkę na uspo- kojenie”. Pan proponuje„kosmetologię psychiatryczną”, czyli co? – Leczenie farmakologiczne nie powin- no doprowadzać do osłabienia mecha- nizmów samoregulacyjnych, bo inaczej z czasem organizm oduczy się radzić sobie bez leków (jak to jest na przykład w przypadku bezsenności z odbicia), a przecież rolą medycyny jest respekto- wanie mechanizmów samoregulacyjnych i pielęgnowanie ich. PIELĘGNOWANIE, no właśnie... I tu dochodzimy do istoty kosmetologii psychiatrycznej – jest ona właśnie pielęgnowaniem zdrowia psy- chicznego. – Przez unikanie skrajnych emocji? Wracamy do założeń stoickich? – Ludzie bardzo często nie wiedzą, do czego służą emocje. Do tego współ- czesna filozofia konsumpcjonizmu nakie- rowana jest wyłącznie na pozytywne emocje. To forma cywilizacyjnego obłę- du, bo życie jedynie dla pozytywnych przeżyć, to odwrócenie naturalnej kolej- ności rzeczy. Sensem życia jest zaspoka- janie naszych potrzeb, a nie odczuwanie tylko pozytywnych emocji. Współczesna kultura przedefiniowała pojęcie szczęścia, wprowadzając znak równości między nim a pozytywnymi emocjami. To błąd. Negatywne emocje są równie ważne, bez nich niczego nie nauczyli- byśmy się. Emocje mają naprowadzać nas na to, jak zaspokajać nasze potrze- by; są jak drogowskazy, jak czerwone i zielone światła drogowe, pokazujące, co przybliża nas lub oddala od zaspoka- jania naszych potrzeb. Warto mieć świa- domość, że od własnych emocji nie uciek- niemy, tak jak nie uciekniemy od wła- snego nosa czy ucha. Jeśli potrafimy zaakceptować siebie w całości, doskonale poradzimy sobie z emocjami, korzystając z nich w ten sposób. Trzeba rozsądnie „używać siebie”, respektując granice bio- logiczne organizmu. Musimy znać nasze potrzeby i nie bać się swoich emocji. One powinny być wyrażane, a nie tłumione, odegrać swoją rolę motywacyjną i spło- nąć, jak zapałka. – Udowadnia pan, że zdrowej regulacji nastroju może służyć telepsychiatria. Proszę opowiedzieć o aplikacjach, któ- rych jest pan twórcą. – Są one jednym ze sposobów regu- lowania emocji, zmiany negatywnego przeżycia w pozytywne. Aplikacje te są e-trenerem dbającym o to, by pobu- dzić układ przywspółczulny, by przy- wrócić równowagę w autonomicznym układzie nerwowym. Opracowałem na przykład aplikację, która sprawdza, czy poprawnie wykonujemy ćwiczenia odde- chowe. Przetwarza ona dźwięk oddechu na obraz. Na swoim smartfonie z jednej strony widzimy nasz oddech, z drugiej ten wzorcowy i próbujemy je zsynchroni- zować. Powtarzanie tego ćwiczenia uczy nas skutecznego oddychania przepono- wego. Jest też fonoterapia. Udowodnio- no, że niskie częstotliwości mają działania prozdrowotne, zatem aplikacja ta działa na organizm selektywnymi dźwiękami. Stworzyłem również (z użyciem wirtual- nej rzeczywistości) aplikację „Bezpieczne miejsce”, rajską wyspę, na którą przeno- simy się. Zaleca się „przebywanie” na niej około 10 minut. To może okazać się pomocne dla osób, które nie mają czasu na trenowanie wyobraźni i nie potrafią na życzenie wizualizować sobie swoje- go bezpiecznego miejsca. Ludzie lubią nowinki techniczne, więc może ta forma terapii okaże się dla nich interesująca. – Amoże każdy nas winien szukać tak- że takiego anioła, który, tak jak w pana wierszu, zjawia się, by włosy płonące od wojny ukołysać wiatrem jak oddech spokojny? I szukać go w wierszach. – Właśnie ukazał się mój najnowszy tomik poezji. Nosi on tytuł „Nowe wojny”. Jest dla mnie niezwykły. Po prawie półto- rarocznej przerwie twórczej w ciągu zale- dwie kilku tygodni urodziłem „tańczące gwiazdy”. Było ich tak dużo, tak pełnych, skończonych i tak odmiennych od tego, co powstawało do tej pory, że nie zasta- nawiałem się nawet przez moment, czy opublikować je wszystkie. Te nowe wier- sze to kontynuacja „Ogrodów Bogów”, i koniec z odwieczną grą przeciwieństw. Dla mnie to było przeżycie wręcz uwal- niające. – Panie profesorze, jeden z wywia- dów z panem, nosi tytuł „W nauce też jestembuntownikiem”. Intrygujące jest to „też”. A zatem, gdzie przede wszyst- kim pan tym buntownikiem jest? – W życiu, ale chcę podkreślić, że jest to dojrzały bunt, czyli proaktywna posta- wa.Wychodzę bowiem z założenia, że jeśli mi się coś nie podoba, to nie przyłączam się do chóru płaczek, nie narzekam tylko staram się to zmienić. Nie zapominam przy tym, iż jestem gospodarzem swoje- go życia, ciała i swej energii. Rozsądnie nimi zarządzam. Współczesna filozofia konsumpcjonizmu nakierowana jest wyłącznie na pozytywne emocje. To forma cywilizacyjnego obłędu, bo życie jedynie dla pozytywnych przeżyć, to odwrócenie naturalnej kolejności rzeczy. Sensem życia jest zaspokajanie naszych potrzeb, a nie odczuwanie tylko pozytywnych emocji.
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5