ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach wrzesień 2023 nr 302

Pro Medico wrzesień 2023 24 Primum non nocere* POTYCZKI Z HISTORIĄ Katarzyna B. Fulbiszewska koordynatorOśrodka DokumentacjiHistorycznejŚIL Przyczynkiem do powstania kodeksu etyki lekarza był niewątpliwie babiloński Kodeks Hammurabiego, oparty na prawie talionu. Nie dziwi więc, że lekarzowi za niepowodzenie w leczeniu pacjenta groziła surowa kara (np. obcięcie rąk). W dzie- więciu punktach Kodeks nie apeluje do sumienia lekarza, ale stawia mu wysokie wymagania zawodowe, gwarantując wysoką nagrodę lub surową karę. Odmiennie do tego zagadnienia podcho- dził Hipokrates, który na pierwszymmiejscu stawia odpowiedzialność moralną lekarza za swoje czyny. Według Hipokratesa, dąże- nie do podnoszenia kwalifikacji zawodo- wych jest nakazem sumienia i niemoże być obwarowane lękiemprzed karą, ale przeko- naniemoposłannictwie i godności zawodu. Co nie znaczy, że był zwolennikiem bezkar- ności. Zasady etyki lekarskiej, obowiązu- jące obecnie w Europie i w innych krajach na świecie, wywodzą się od praw spisanych przez Hipokratesa. W średniowieczu zaczynają powstawać szkoły medyczne, a medycyna przestaje być domeną zakonną, ale nie rezygnuje się z naczelnej zasady miłosierdzia, zarazem opracowując świeckie metody postępo- wania lekarzy. XII-wieczne Kodeksy sycylij- skie wprowadzają obowiązek posiadania zezwolenia na pracę w zawodzie lekarza, a XIII-wieczny statut miasta Arles narzuca na lekarza obowiązek składania przysięgi o starannej i troskliwej opiece nad chorymi oraz pobierania honorarium w wysokości umówionej wcześniej z pacjentem. Dopiero nawiązujący do klasyki renesans przypomi- na o Hipokratesie – jego przysiędze i przy- kazaniach, które od tej pory będą wyznacz- nikiemkierunku wychowania lekarza. Od XV wieku w Akademii Krakowskiej obo- wiązywała przysięga tzw. Obietnica Fakul- tetowa (drukowana na odwrocie dyplomu), która jest powtórzeniem przysięgi Hipokra- tesa z dodaną chrześcijańską inwokacją. GODNOŚĆ PONADWSZYSTKO Pierwszym Polakiem, który pisał o zagad- nieniach etycznych wmedycynie, był Seba- stian Petrycy (1554-1629). Jako pierwszy odróżnił lekarzy z wykształceniem uniwer- syteckim od samozwańczych uzdrawiaczy. Od lekarzy wymagał wiedzy, doświadcze- nia, ale także taktu i umiaru w zachowaniu oraz umiejętności kontaktowania się z cho- rym i jego rodziną. Za godnych potępienia uważał lekarzy uprawiających swój zawód tylko dla pieniędzy i sławy. Nie szczędził też pacjentów, którymstawiał wymagania god- nego traktowania lekarza, tak jak nakazuje to szlachetność tego zawodu. 100 lat póź- niej Jan Jonston (1603-1675) nadal ubole- wał nad brakiem poszanowania godności lekarza, widząc jej przyczynę w nieuctwie, ale też w zbyt pochopnej ocenie przez spo- łeczeństwo! Ubolewał, że żadne europej- skie kodeksy karne nie przewidują kar dla lekarzy za błędy popełniane „z nieuctwa, niedbalstwa lub głupoty”. Hołdował ogra- niczonemu zaufaniu do własnej wiedzy lekarza i zalecał do korzystania z konsyliów lekarskich przy stawianiu diagnozy. Jako żarliwy katolik, Jonston wyznawał zasadę, że głównym motywem działania lekarza powinno być chrześcijańskie miłosierdzie, ale z drugiej strony w pełni akceptował sprzeczną z nim hipokratejską zasadę nie- podejmowania się leczenia pacjenta o nie- pomyślnym rokowaniu. SKANDALISTA JAKÓB ELPENOR W 1823 r. w Warszawie ukazała się dwuję- zyczna praca Jakuba Fryderyka Hoffmana (1758-1830) napisana pod pseudonimem Jakób Eirenophilos Elpenor, która totalnie zaburzyła pogląd o szlachetności zawo- du lekarza. „Doctrina perversa, czyli nauki doświadczonego praktyka dane synowi, który w stopniu doktora medycyny z zagra- nicy wraca”bardzo krytycznie oceniały stan lekarski, korporacyjność, a także rozmijanie się zasad etyki z praktyką. Stwierdzenie typu: „(...)dobrotliwą Samarytanina miłość zachowaj na starość, to jest, gdy na pienią- dzach siądziesz” zmusiło grono lekarskie do dyskusji i zastanowienia się, czy aby nie warto skodyfikować zasady działania, aby zapobiegać takim sytuacjom. Co ciekawe, pomimo ogólnego oburzenia, ta praca była jeszcze dwukrotnie wznawiana w 1825 i 1880 roku. Dyskusje trwały do II poł. XIX, a nabrały rozpędu kiedy Tytus Chałubiński (1820-1889) zapoczątkował tzw. polską szkołę filozofii medycyny. Działające do tej pory kolegia i towarzystwa sprawujące poniekąd kontrolę nad zawodem lekarza, powoli zaczynają przekształcać się w izby lekarskie i tworzyć własne kodeksy etyczne. BATALIAOKODEKS Pierwszym polskim kodeksem deontologii lekarskiej były UchwałyTowarzystw Lekarzy Galicyjskich (1876 r.). Podnoszono w nich kwestię godności zawodu, ale także odnosi- ły się do problemu nieuczciwej konkurencji i lojalności lekarzy wobec siebie. Pacjenci mieli z tego kodeksu niewiele, ale korzy- ści były: walka z partactwem i nieuczciwą reklamą wprowadzającą w błąd co do kwa- lifikacji. W tym samym czasie, wWarszawie, grupa lekarzy z Towarzystwa Lekarskie- go Warszawskiego rozpoczęła na łamach Gazety Lekarskiej i Medycyny siedmioletnią dyskusję, która miała przekonać lekarzy, że kodeks jest potrzebny, a następnie usta- lić jego zapisy. Prym w dyskusji wiódł Hen- ryk Nussbaum (1849-1937), który główny nacisk kładł na obowiązki lekarza wobec pacjenta i społeczeństwa. Wskazywał tak- że na konieczność kształtowania postaw młodych lekarzy od pierwszego roku nauki, poprzez wprowadzenie zajęć z propedeu- tyki lekarskiej. Jego głównym oponentem był Władysław Biegański (1857-1917). Wychodził z założenia, że kodeks będzie zawsze tylko „martwą literą”, a zasady etyki

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5