ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach wrzesień 2023 nr 302

Pro Medico wrzesień 2023 9 Fot. Chroma Stock Współczesnym okiem Po co nam kodeks? Joanna Andrzejewska dyrektorBiuraŚIL Kant pięknie to sobie wymyślił. Moralność według niego nie powinna mieć źródła w strachu przed boską karą, ale miała wypływać z wewnętrznej potrzeby stosowania reguł, które są w każdym z nas. Uważał on, że człowiek prawo moralne nosi w sobie. Jako jednostka wolna i autonomiczna, sam decyduje, co jest dobre, a co jest złe, kierując się zasadą postępowania w taki sposób, jak sam chciałby zostać potraktowany. Czujemy, że bez przepisów regulujących nasze życie, a zwłaszcza życie sąsiada, bylibyśmy mniej bezpieczni. A to oznacza, że ufamy jednak bar- dziej represyjnej funkcji prawa, niż przyzwoitości bliźniego? Wolność i samostanowienie są niezbęd- ne, aby człowiek sam wyznaczał sobie zasady własnego postępowania. Moral- ność człowieka miała zatem oprzeć się na jednej regule: Postępuj wedle takich tylko zasad, co do których możesz jed- nocześnie chcieć, żeby stały się prawem powszechnym. Czyli na osławionym imperatywnie kategorycznym. Czy to koncepcja szalonego idealisty, któ- remu oświeceniowe prądy pomieszały w głowie? Rozpowszechniony ówcześnie kult rozumności dążył do wyzwolenia się człowieka spod narzuconych odgórnie norm, krępujących przekonań i uprze- dzeń. Grzywna, więzienie czy nawet wieczne potępienie, to zewnętrzne motywatory, dobre dla ciemnego ludu, popędliwe- go, strachliwego, nierozumnego człeka, którego trzeba sterować strachem, żeby utrzymać w ryzach. Epoka światła, tym- czasem, ujawniła nową prawdę o czło- wieku, mianowicie, że sterować on może sobą sam, ponieważ rozpoznaje różnicę między dobrem a złem, a wewnętrzny obowiązek każe mu podążać za tym, co słuszne. Po co więc tworzyć normy i kodeksy? Czy człowiek rozumny utracił zdolność roz- różnienia, czy też imperatyw utracił moc na rzecz innych, silniejszych potrzeb? A może człowiek przestał sam sobie ufać, tracąc wewnętrzny kompas wobec relatywizacji i spłaszczenia znaczeń? Czujemy jednak, że bez przepisów regu- lujących nasze życie, a zwłaszcza życie sąsiada, bylibyśmy mniej bezpieczni. A to oznacza, że ufamy jednak bardziej represyjnej funkcji prawa, niż przyzwo- itości bliźniego? Niektórzy sądzą, że człowiek zachowuje się godnie tylko wtedy, gdy wie, że inni patrzą. Jak nikt nie patrzy (albo gdy nikt ważny nie patrzy) – znikają zahamowa- nia, a przynajmniej eleganckie formuły. Dawniejszy strach przed boskim osądem zastąpiła potrzeba społecznego uznania, która z kolei ustępuje, gdy znika widz. Kiedy człowiek staje oko w oko ze swym lustrzanym odbiciem, patrzy dumnie, czy spuszcza wzrok? A może rodzi się demon, który pożera wyrzuty sumienia, ogranicza- jące wolność nadawania dobrych znaczeń złym rzeczom? Prawo reguluje kawałek rzeczywistości. Nakazuje, zakazuje, grozi palcem. Kawa- łek dalej jest rzeczywistość bezprawia, w której nic nie trzeba, ale wszystko moż- na. I ten kawałek jest prawdziwym testem naszej moralności.

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5