ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach wrzesień 2019 nr 262
Pro Medico • wrzesień 2019 16 „A nadzieja zawieść nie może” św. Paweł, list do Rzymian: (Rz 5,5) – Moja przygoda ze Stowarzyszeniem SPES rozpoczęła się pod koniec lat 80. – mówi dr Anna Klimza-Masłowska. – Wtedy pierwszy raz wyjechałam w czasie studiów jako wolontariuszka, by towarzyszyć osobom z zaburzeniami ze spektrum autyzmu. Potem wielokrotnie wyjeżdżałam w roli asystenta osób niepełnosprawnych, obozo- wego lekarza czy kucharza. Te doświadczenia pomogły mi się odnaleźć w roli stałego opiekuna niepełnosprawnego męża. Stowarzyszenie SPES jest pozarządową, niedochodową organizacją charytatywną. Już ponad trzydzieści lat przynosi nadzieję tym, którzy jej najbardziej potrzebują, wspierając w osamotnieniu, chorobie i cierpieniu. Oferuje czas i życzliwą uwagę tym, którzy utracili nadzieję (łac. spes ). Ich pomoc otrzymuje ok. 700 osób rocznie, w różnych placówkach i programach z kompleksowym wsparciem dla niepełno- sprawnych intelektualnie oraz tych, którzy z powodu poważnej choroby, pode- szłego wieku, pozbawienia środków do życia czy innych krytycznych wydarzeń, znaleźli się w szczególnie trudnej sytuacji życiowej. Oprac. Grażyna Ogrodowska Jak można pomóc? SPES apeluje: z Twoją pomocą będziemy mogli uczynić więcej, działać lepiej i skuteczniej! Udzielając nam wsparcia, pomagasz osobom niepełnosprawnym godnie żyć, pracować, rehabilitować się. Prosimy, dołącz do grona darczyńców. Nawet drobne kwoty, ale wpłacane regularnie, pozwalają nam planować wydatki. Zostań przyjacielem osób niepełnosprawnych jako wolontariusz podczas wyjazdu wakacyjnego czy w Warsztacie Terapii Zajęciowej. Jesteś specjalistą w jakiejś dziedzinie? Podziel się swoim profesjonalizmem pro publico bono . Dziękujemy! Więcej na: www.spes.org.pl/pomagam po polsku. Okresy aktywności są krótkie, dużo śpi. Cały czas mam nadzieję, że jak całkiem się wybudzi, będzie jak dawniej. Jednak kolejne tygodnie pokazują, że nie pamięta kilku lat sprzed wypadku, nie poznaje swoich córek i innych bliskich osób. Żmudna nauka mówienia, jedzenia, mycia zębów, golenia się, posługiwania się długopisem, siadania, kontrolowania potrzeb fizjologicznych. W terapii uczest- niczy cała rodzina, pomagają przyjaciele i znajomi (Tomek funkcjonuje na wóz- ku inwalidzkim, który dopiero w 2009 r., po dwóch tygodniach buntu z jego stro- ny, udaje się zamienić na balkonik). SZUKAM NOWYCH METOD Wypadek zdarzył się, gdy od ponad trzech lat przebywałam na urlopie macierzyńskim i wychowawczym. Utrzy- mywaliśmy się tylko z pracy Tomka. Podczas starań o uzyskanie renty z ZUS i uzupełniającej z OC sprawcy wypadku otrzymałam pomoc od przyjaciół i Sto- warzyszenia SPES. Po pięciu latach nie- wykonywania zawodu wracam do pracy, początkowo na ćwierć etatu. Już nie szpi- tal, tylko POZ – w obecnej sytuacji dyżu- ry nie wchodziłyby w grę. W tych latach Tomek korzysta z rehabilitacji w ramach pobytu w szpitalu, niestety, okazuje się, że przekracza to jego możliwości adapta- cyjne i następuje regres oraz utracenie z trudem zdobytych umiejętności. Decy- zja – rehabilitacja tylko w domu. Po spek- takularnych postępach w pierwszych latach, nadchodzi czas, gdy nie widzimy żadnych większych efektów terapii. Szu- kam nowych bodźców i metod pracy. W 2012 r. Tomek zostaje uczestnikiem Warsztatu Terapii Zajęciowej prowadzo- nego przez Stowarzyszenie SPES. Pro- gram opracowany jest indywidualnie dla każdego. Tomek znajduje tam nowe wyzwania, zdobywa nowe umiejętności, nawiązuje relacje z terapeutami i innymi uczestnikami warsztatu. Stowarzyszenie SPES stale stanowi środowisko wsparcia dla mnie i mojej rodziny. Aktywnie anga- żujemy się w jego działania i projekty. PACJENCI NADAL DZWONIĄ Dzisiaj Tomek porusza się nadal z pomocą balko- nika, ma zaburzenia równowagi, nie jest w stanie stać bez podpory. Nieustannie towarzyszy mu strach przed utratą opar- cia. (...) Nadal ma ogromne luki w pamięci i z trudem przyswaja nowe informacje. Pomimo wielu ograniczeń, deklaruje, że jest szczęśliwy i od czasu do czasu zaskakuje nas specyficznym humorem, znanym też sprzed wypadku. Na co dzień podczas warsztatów wykonuje budki lęgowe dla ptaków i profesjonalną pod- pałkę. Ta praca daje mu poczucie, że robi coś ważnego. Po 14 latach od wypad- ku nadal odbieramy telefony od byłych pacjentów Tomka, którzy mają nadzieję umówić się na wizytę. Choć przywykłam do tego, co jest teraz, to te rozmowy przy- pominają mi, jak kiedyś wyglądało nasze życie... Przed wypadkiemTomek planował udział w wyprawie wysokogórskiej w Himalaje. Chociaż nie udało mu się tego zrealizo- wać, to wmoich oczach codziennie poko- nuje najwyższe góry. AnnaKlimza-Masłowska Autorka jest lekarzem, specjalistą chorób wewnętrznych. Pracuje w NZLA w Siemiano- wicach Śląskich. Czasami przypominam sobie, jak wyglądało nasze życie przed wypadkiem. Fot. Z archiwum Autorki
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5