ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach wrzesień 2019 nr 262

Pro Medico • wrzesień 2019 22 Ale według mojej obserwacji w ostatnich latach sam alkohol wybierany jest dużo rza- dziej. Młode pokolenie chętnie sięga po leki i inne środki psychoaktywne, których użycie przez długi czas pozostaje niezauważalne dla otoczenia. Tabletki przecież „nie czuć” w oddechu, nie wywołuje również tak szyb- ko charakterystycznych zmian zachowania... Dyskretne zmiany w koncentracji uwagi mogą raczej sugerować, że ktoś ma po pro- stu„gorszy dzień”. – Czy spotkała Pani w swojej praktyce takie lekarki, jak postać graną przez Dorotę Kolak? –Tak. Na przestrzeni 11 lat mojej pracy Peł- nomocnika ds. Zdrowia Lekarzy spotkałam zarówno profesorów, jak i lekarzy stażystów z problemem uzależnienia. Muszę przyznać, że w ostatnich latach częściej spotykam się z kobietami, niż z mężczyznami. Nie wiem do końca, z czym to wiązać. Czy jesteśmy bardziej obciążane pracąwzwiązku z niedo- borami kadrowymi, czy też nasz zawód stał się bardziej sfeminizowany, a może kobiety chętniej sięgają po pomoc...? Zwykle w uza- leżnieniach nasza kobieca decyzja jest dużo bardziej związana ze wstydem i ostracy- zmem społecznym, niż leczenie uzależnio- negomężczyzny... – ...bo kobiety, które nie odpowiadają narzuconym normom, nadal w o wiele większymstopniudotykaostracyzmspo- łeczny... Ale to już inny temat. Alkoholicz- ki w tym filmie to kobiety sukcesu zawo- dowego, które po całej nocy picia biegną do banku witaminowego, by „strzelić sobie kroplówkę” i wrócić do swojej pra- cy. Stać je na to… – Zarówno poziom wiedzy na temat uza- leżnień i sposobów farmakologicznego zapobiegania szkodom zdrowotnym (przy- najmniej w sensie doraźnych objawów abs- tynencyjnych), jak i wysoki status społecz- no-ekonomiczny, pozwalają sięgać po naj- nowsze i najskuteczniejsze metody „resetu” po piciu. Jednak ograniczenie leczenia tylko do niwelowania skutków kaca wyłącznie maskuje problem i opóźnia decyzję o pod- jęciu właściwego leczenia odwykowego. Mając tak duże możliwości, osoby te wierzą, że ich picie wciąż mieści się w bezpiecznych granicachnormy–tocałenieszczęściewyso- kofunkcjonujących alkoholików, bo prze- cież: piją koniaki, a nie tanie wina, po dużym przepiciu szybko wracają do pracy, dbają o swój wygląd zewnętrzny (drogie kosme- tyki, perfumy i ubrania). A przecież czasem to właśnie sięgnięcie dna pozwala się odbić i rozpocząć proces powrotu do trzeźwości. U wysokofunkcjonujących o „dno” trud- no. Często też status społeczny powoduje, że ich otoczenie nie uznaje za właściwe kon- frontowania ich z problemem. Detoksykacja jest tylko etapem leczenia odwykowego i nie może zastąpić właściwego procesu. A na tym niestety często się kończy, gdyż po ustaniu objawów abstynencyjnych oso- ba uzależniona uznaje, że wszystko już jest w porządku i że potrafi sobie świetnie z tym radzić. Tymczasem uzależnienie to choroba przewlekła, postępująca i śmiertelna. Doty- ka nie tylko sfery somatycznej, gdzie straty występują stosunkowo późno, ale także psy- chiki i uczuciowości wyższej dotkniętej nim osoby. Żeby wyleczyć psychikę, trzeba zdez- aktywować psychologiczne mechanizmy uzależnienia. Potrzeba do tego czasu, terapii grupowej i zaangażowania. Tego nie załatwi krótki detoks. – Nie tak dawno prasa pisała, że „2 pro- mile alkoholuworganizmiemiała lekarka, która przyjmowała pacjentów w jednym ze szpitali w Gnieźnie. Tłumaczyła poli- cjantom, że wypiła tylko „jeden litr piwa”. Ten „litr” brzmi dość mocno, ale prze- cież to tylko cztery szklanki, co wypite np. w ciągu paru godzin… Jeżeli ktoś pije codziennie i zastanawia się, czy to już uzależnienie, niech spróbuje sobie odmówić na jakiś czas. Jeśli nie potrafi, lub jest to związane z dużym dyskomfortem – warto zasięgnąć porady specjalisty. – Już wypicie litra piwa wskazuje na wzrost tolerancji na alkohol u wyżej wymienio- nej lekarki. Osoba nienadużywająca alko- holu odczuwałaby już skutki intoksykacji (senność, zaburzenia koncentracji uwagi), co powinno odwieść ją od przyjmowania pacjentów. Oczywiście wszyscy wiedzą, że nie wolno przyjmować pacjentów pod wpływem alkoholu, tak jak np. nie wolno prowadzić samochodu, więc osoba, któ- ra to robi, najpewniej utraciła już kontrolę i krytycyzmdo swojego nałogu. Metabolizm alkoholu na pierwszych etapach choroby jest zwykle przyspieszony, po czym w dal- szych etapach spada nawet poniżej pozio- mu występującego u osób nieuzależnio- nych.Wtedy nawet wypicie nawet mniejszej ilości niż litr piwa może spowodować stan upojenia utrzymujący się cały dzień (nie będziemy wchodzić głębiej w to, że ilości wypitego alkoholu podawane przez osoby złapane„na gorącym uczynku”często mijają się z prawdą). – Pytam też w kontekście picia dla przy- jemności, niemającego nic wspólnego z chorobą, uzależnieniem, potrzebą pomocy. Bo jeśli wypijamy codziennie wieczorem, w swoim domu, parę kielisz- ków dobrego wina, to przecież nic groź- nego? – Alkohol jest dla wszystkich zdrowych i dorosłych osób, z wyjątkiem osób uzależ- nionych. W Polsce jest legalny. Pamiętajmy jednak, że to substancja psychoaktywna, zmieniająca naszą świadomość i odbiór rzeczywistości. Ponadto występuje bardzo duża osobnicza zmienność w podatności na rozwój uzależnień. Krótko mówiąc, może być osoba pijąca codziennie niewielkie ilo- ści, u której nigdy nie wystąpi choroba alko- holowa, a inna osoba, pijąc regularnie przez okres dwóch lat, rozwinie pełnoobjawowy zespół uzależnienia. W związku z tym nale- ży uważać, zarówno na ilość, jak i częstotli- wość spożywania. Jeżeli dostrzegam, że bez tej „wieczornej lampki” nie mogę się obyć, Fot. Shutterstock

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5