ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach lipiec/wrzesień 2020 nr 272

1 Pro Medico • wrzesień 2020 Powiem wprost Refleksje pourlopowe dr n. med. Tadeusz Urban Prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Katowicach Zakończył się okres wakacyjny. Inny niż zawsze. Dziwny. COVID pokrzyżował nam niejednokrotnie piękne plany zagranicznych wojaży. Wiele cudnych miejsc letniego, błogiego wypoczynku stało się dla nas niedostępnych. Ale mam nadzieję, że wszystkim udało się choć odrobinę odpocząć. Dalej nie wiemy, co z podróżami w okresie jesienno-zi- mowym, ponieważ zasady i przepisy zmieniają się nie- jednokrotnie z dnia na dzień, a epidemiczne dane wska- zują, że możemy mieć do czynienia faktycznie z drugą falą zachorowań, a co za tym idzie – powrotem różnego rodzaju restrykcji. Śląsk jest znowu tym szczególnym miejscem, gdzie licz- ba wykonywanych badań jest chyba największa w Pol- sce, a w efekcie liczba zakażonych najczęściej plasuje nas na pierwszym, rzadziej drugim, miejscu w kraju. Niby nie ma to większego znaczenia, ale nadal bardzo boleśnie dotyka naszych kolegów zatrudnionych w szpitalach jednoimiennych, szczególnie w Tychach i Raciborzu. Nie można uzyskać żadnych informacji, jak długo szpi- tale te mają pozostawać wyłącznie do zabezpieczenia osób chorych na COVID-19; kiedy choćby w części przy- wrócona zostanie normalna działalność tych placówek. Kiedy lekarze tam zatrudnieni będą mogli podejmować pracę w innych placówkach? Sytuacja tak naprawdę nie do pozazdroszczenia. Decyzje o powrocie, przynamniej w części, do normalności przerzucane są pomiędzy mini- strem, władzami województwa a dyrekcją szpitali. Nikt przez cały czas epidemii nie liczy się z opiniami, sugestiami i proponowanymi rozwiązaniami płynącymi od samych zainteresowanych, ofiar tej patowej sytuacji. To smutne, że na kwestiach związanych z leczeniem, a właściwie – w nowomowie –„bezpiecznym udzielaniem świadczeń medycznych”, najlepiej znają się politycy róż- nych szczebli i administracyjni decydenci, a nie ci, którzy tym leczeniem od początku do końca się zajmują. Skutek łatwy do przewidzenia. Zdesperowani, niewysłuchani lekarze, nie widząc jasno określonych perspektyw, zmie- niają miejsca pracy; rezydenci, słusznie chyba obawiając się o losy swojego szkolenia specjalizacyjnego, z tych pla- cówek już odeszli, znajdując nowe miejsca do realizacji swojego zawodu i szkolenia podyplomowego. Z tym szkoleniem też nie jest łatwo. Śląska Izba Lekarska jako jedyna w kraju podjęła się trudu organizacji bardzo wielu kursów z prawie wszystkich specjalizacji dla kole- gów z całej Polski. Udało się nam przekonać CMKP do pro- wadzenia niektórych z tych kursów w formie zdalnego e-learningu, co finalnie spotkało się z bardzo pozytywną oceną CMKP. Niestety, znowu pojawił się nowy problem, aby do kursów stacjonarnych nie dopuszczać kolegów zatrudnionych w szpitalach jednoimiennych. CMKP, Mini- sterstwo Zdrowia i Główny Inspektor Sanitarny wymusiło na nas stworzenie regulaminu, który warunkuje prowa- dzenie kursów stacjonarnych bez udziału lekarzy ze szpi- tali jednoimiennych. Oczywiście każdy medal ma dwie strony, z jednej żal nam tych kolegów, którzy nie będą mogli uczestniczyć w kur- sach, z drugiej strony zdeklarowani uczestnicy artykułują obawy przed bezpośrednim kontaktem z kolegami „bar- dziej narażonymi”, jako potencjalnie mogącymi przenosić infekcję. Jak zawsze, trudno jest pogodzić te rozbieżne interesy, natomiast bardzo bolą komentarze pojawiające się w kraju, że inicjatorem tych „segregacyjnych” zasad jest Śląska Izba Lekarska. Nadzwyczajna sytuacja, jaką niewątpliwie są tegoroczne doświadczenia z COVID-19, wskazuje też na inne niepo- kojące fakty. To na przykład próba przemycenia w ustawie o tarczy antykryzysowej przepisów dotyczących zaostrze- nia kar za nieumyślne przestępstwa, w tym za tzw. błędy medyczne. Nie chcę o tym szerzej się rozwodzić, ponie- waż tematowi poświęciliśmy większą część tego numeru, ale nie mogę powstrzymać się od jednego komentarza. Wszyscy próbują nas uspokajać, że przepis ten nie będzie stosowany przeciwko lekarzom (wszelkie informacje zamieszczamy na bieżąco na naszej stronie), ale ciągle nie możemy doczekać się przepisu, który te ustne najczęściej obietnice zmieni w prawo. Trudno się dziwić zaniepokojeniu lekarzy, bo chyba wszy- scy – jeśli nie osobiście – to w najbliższym otoczeniu mamy wiele przykładów, gdzie „sprawnie działający apa- rat władzy” potrafił pognębić wielu z nas. Jeszcze bardziej bulwersująca jest zapowiedź przygotowania zapisów prawa zwalniających z jakiejkolwiek odpowiedzialności działających przecież pod wielką presją i w sytuacji wyż- szej konieczności pracowników ministerstwa czy też poli- tyków. Ech, tego się nawet nie chce komentować. Życząc szybkiego powrotu do normalności, kończę te powakacyjne refleksje.

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5