ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach lipiec/wrzesień 2020 nr 272
Pro Medico • wrzesień 2020 2 Biuro czynne jest w poniedziałki, wtorki i czwartki od 8.00 do 16.00, wśrody od8.00do17.00, awpiąt- ki od 8.00 do 15.00. 32 60 44 276 – główny numer, infor- macja o numerach wewnętrznych ŚIL 32 60 44 257 – FAX 32 60 44 210 – Dział Rejestru Lekarzy 32 60 44 220 – Dział Prywatnych Praktyk 32 60 44 225 – Ośrodek Kształcenia Lekarzy 32 60 44 230 – Składki 32 60 44 235 – Dział Finansowo- -Księgowy 32 60 44 237 – Główny Księgowy 32 60 44 240 – Biuro Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodo- wej w Katowicach 32 60 44 251 – Dyrektor Biura ŚIL 32 60 44 253 – Sekretariat Biura ŚIL 32 60 44 290/91 – Dział administra- cyjno-gospodarczy 32 60 44 264 – Redakcja pisma„Pro Medico”: p.biernat@ izba-lekarska.org.pl 32 60 44 262 – Ogłoszenia i reklamy w„ProMedico” biuletyn@izba-lekarska.org.pl 32 60 44 260 – Dział Informacyjno- -prasowy mediasil@izba-lekarska.org.pl Rzecznik prasowy: a.vdc@izba-lekarska.org.pl 326044265 – Zespół RadcówPraw- nych 32 60 44 270 – Sekretariat Komisji: Bioetycznej, ds.Konkursów i ds.Etyki Lekarskiej 32 60 44 280 – Sekretariat Okręgo- wego Sądu Lekarskiego w Katowicach Śląska Izba Lekarska Obejmuje to w zasadzie każdy okres naszego życia – od dziecka, które w szkole wspomina przedszkolny ryż z cynamonem, udane wakacje lub ich brak z powodu pandemii, poprzez licealistę wspominającego pierwsze zauroczenie śliczną nauczycielką, licealistkę z wyrytym w pamięci przystojnym panem od WF-u oraz zwykle pierwszą, młodzieńczą miłość. Inne, bardziej dorosłe wspomnienia obejmują studia, pierwszą czy kolejną pracę, czy wreszcie podsumowującego filozoficznie swoje życie emeryta. Szczególne miejsce wśród wspo- mnień zajmuje u większości z nas niewątpliwie Nostra Alma Mater, czyli nasza macierzysta uczelnia. Przekroczenie jej progów to przecież wejście w dorosły świat, zrozumienie własnej odpowiedzialności, bądź skutków jej braku. Wspomnienia z uczelni można zaliczyć do dobrych, złych i często najbardziej pamiętanych – zabawnych. Praktycznie każde z nich kojarzy się z konkretnym przedmiotem oraz nauczy- cielem, zwanym już oczywiście nauczycielem akademickim, a więc asystentem, adiunktem, docentemczy profesorem. Na każdymkierunku studiówzawsze znane i pamiętane są szcze- gólnie te zajęcia i te przedmioty. Mówiło się, i mówi w świecie studenckim, że ten co przeszedł: prawo rzymskie u …, fizy- kę u …, anatomię u …, histologię u …., farmakologię u …, to już jedną nogą jest prawni- kiem, inżynierem czy lekarzem. Część tych nazwisk kojarzymy i pamiętamy z szacunkiem, bow sposób absolutnie rzetelny nabyta wiedza u… (i tu odpowiednie nazwisko z tytułem), kojarzyła się z odległą przydatnością i zdanymegzaminem. Niestety, nie u wszystkich. Byli i są tacy, którzy piętrząc przed studentami problemy, nierzadko nieuczciwie, próbowali i próbują zapewnić sobie tą drogą „nazwisko”, miejsce w historii szkoły i pseudosławę. Nie- którzy rekompensowali i rekompensują do tej pory swoje niskie ego i własny brak sukcesów. Myślę, że my, nauczyciele akademiccy, powinniśmy mocno pamiętać, że jesteśmy dla stu- dentów, a nie studenci dla nas. I tak naprawdę zostaniemy zapamiętani jako ci, którzy czegoś naszych studentów nauczyli, lub zginiemy w odmętach niesławy i niepamięci. Nie jest też pamiętany ten asystent, który„za nic”daje czwórkę, ale ten, który pracuje na uzyskaną przez studentów rzetelną ocenę. Uczelnia to nie tylko miejsce nauki i pracy, ale także zabawy, imprezowania, tworzenia się przyjaźni, czasemmiłości na całe życie, ale także anegdot. Wmiarę upływu czasu anegdoty stają się bardziej zabawne, bardziej ubarwione i wyraziste oraz nieodmiennie przy spotka- niach po latach komentowane. Sam pamiętam w tzw. dniu wykładowym niemiłosiernie nudnego wykładowcę, mającego pierwszy w ciągu dnia wykład, i po nim drugi wykład prowadzony zawsze przez wspaniałe- go mówcę, profesora i Wykładowcę z dużej litery W. Na tym drugim wykładzie trzeba było, z powodu brakumiejscaw ławkach, siedzieć nawet na schodach, a na tympierwszymbywa- ło może dziesięć osób. Raz doszło do zmiany kolejności. Hurkot biegnących po schodach studenckich nóg do dzisiaj tkwi mi wgłowie, jak odgłos startującego odrzutowca. Pamiętam też moją własną, we wspomnieniach, porażającą mnie do dziś młodzieńczą bezmyślność. Chodziłemambitnie nawykłady beznadziejnegowykładowcy, który jednak raz przygotował sięwyśmieniciedowykładu i powiedział go świetnie. Powykładzie Profesor zapytał, co sądzę o tym wykładzie. O zgrozo odpowiedziałem: Panie Profesorze, to był Pana pierwszy dobry wykład. Do dziś mnie wstrząsa, a i tego Profesora pewno też! Onaszych studiach każdymógłby napisać i opowiedziećmnóstwodobrych i złych rzeczy. Ci, co idą po nas, będąmieli własne wspomnienia. Też dobre i inne. Prof. dr hab. n.med. Aleksander Sieroń dr h. c.multi ALMA MATER W miarę upływu czasu wspomnienia naszych przeżyć przypominają nanizane na sznurek perełki, perły, mniej czy bardziej udane w kształcie kamyki, kamienie, a cza- sem nawet kawałki wyschniętego błota.
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5