ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach wrzesień 2021 nr 282
Pro Medico • wrzesień 2021 20 FELIETON Nasza gra Rafał Sołtysek członekPrezydium OkręgowejRadyLekarskiej Jakkolwiek zabrzmi to nieco funeralnie, to jednak –„Wszyscy do urn!” Wybieramy, kto będzie nas reprezen- tował w Samorządzie Lekarskim przez kolejne cztery lata. Można głosować oso- biście, można listownie. Każdy mógł kan- dydować. Każdy otrzymał kartę do gło- sowania. Każdy jest więc pośrednio, lub bezpośrednio, odpowiedzialny za wybór delegatów, komisji, prezydium i prezesa. Nie ma tu sytuacji „my” i „oni” – jesteśmy tylko„my”. Można kochać Izbę, można ją lubić, można wreszcie „lubić ją inaczej”, ale – na miłość boską – czas te uczucia wyra- zić, głosując i biorąc sprawy w swoje ręce. Bo o to przecież chodzi, prawda? Trzeba dokonywać wyborów. Człowiek może mieć rację i może się mylić, ale musi decydować. Bycie lekarzem w Pol- sce to sprawa niełatwa, nerwowa i naj- pewniej silnie aterogenna. A to ktoś nas „w kamasze” ubiera, a to do pracy przymusowo doprowa- dzi, od dzieci odrywając... Postkomuni- styczne społeczeństwo w garaż przez dziurkę od klucza zagląda i z zazdrości udusi, jeżeli pojemność silnika większa jest niż u sąsiada. Człowiek ciągle mię- dzy młotem (czyli nomen omen jakimś decydentem) a kowadłem (czyli coraz bardziej roszczeniowym pacjentem). Tu prokurator, a tam inne organy stroją się, by dać nam koncert... Są też pewne plusy (dla satyryka), bo podwyżki o 19 złotych będą (przejrzałem z ciekawości ceny papieru toaletowego – na mega paczkę nie starczy, ale na mniejsze opa- kowanie z serii tych twardszych można sobie pozwolić). Z drugiej strony sami o sobie myślimy tak (pozwolę sobie zacytować tekst Kolegi): „piszemy do siebie, narzekamy do siebie, to jest zwyczajnie straszne, że jesteśmy, jako grupa, tak beznadziejni, że można z nami zrobić dosłownie wszystko”... Nie mnie oceniać, czy tak jest, czy nie, ale z jakichś przyczyn głos ten pojawił się na forum. Może faktycznie za dużo narzekamy, a za mało działamy? Może sytuacja przy- pomina stary dowcip, w którym rozża- lony Izaak skarży się, że od lat modli się do Boga „Panie, daj mi wygrać na loterii”, jednak Najwyższy go nie wysłuchuje. Słysząc tę skargę, Pan otworzył niebiosa, spojrzał na Izaaka, rozłożył ręce i rzekł: „Icek, ty daj mnie szansę, ty zagraj wresz- cie na loterii.” Niestety, walka o nasze prawa jest w tym kraju po części loterią i nawet, mimo sil- nego zaangażowania, można przegrać... Ale grać trzeba. Grać aktywnie, nie zwa- żając na porażki. Do tej gry potrzebna jest jednak jedność środowiska lekarskie- go, silne związki zawodowe, silna Izba Lekarska. Potrzebne jest nasze zaangażo- wanie. To warunek sine qua non, by osta- tecznie zmienić chronicznie patologiczną organizację opieki zdrowotnej w Polsce i osiągnąć godne warunki pracy. Jako grupa zawodowa musimy wynego- cjować takie zmiany, by wreszcie „było normalnie” – negocjacje zaś zawsze wygrywa ten, kto ma kałasznikowa na kolanach (a nie ten, kto nimi trzęsie). Naszą bronią jest aktywność i jedność. Dlatego namawiam do uczestnictwa w wyborach do Samorządu Lekarskiego. Dlatego dziękuję tym wszystkim z któ- rymi pracowałem, którym „chciało się chcieć”. Dlatego, nawiązując do piosenki Pawła Domagały, powiem:„weź kandyduj, weź zagłosuj, weź przyjdź”– i zmień to, co Cię irytuje, co sprawia, że wolisz emigro- wać, co Cię wypala zawodowo. Może nie zmienisz tego od razu, ale tro- chę, jak w piłce nożnej, gra się drużynowo. Czasem potrzeba wymienić zawodnika, czasem musi być dogrywka, ale ostatecz- nie da się wygrać (w co mocno wierzę). Fot. Chroma Stock
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5