ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach wrzesień 2021 nr 282
Pro Medico • wrzesień 2021 26 Przerwana sztafeta Współczesnym okiem Joanna Andrzejewska radca prawny ŚIL Jak zawsze, ale tym razem szczególnie, zachęcam do lektury artykułu koleżanki z działu„Potyczki z historią”, gdyż nawiąza- nie doń moje będzie dziś literalne. To, co uderza w lekturze ww. felietonu, to konkluzja, że polski geniusz stworzył podwaliny, rewolucyjnie zaobserwował i pio- niersko opisał... Ale laur wynalazcy przypadł innej legendzie nauki świata zachodu, który czerpał garściami z dokonań starszego kole- gi znad Wisły (a ściślej – Warty). Jak to się dzieje, że nasi rodzimi naukowcy często kończą sztafetę na przystanku„prototyp”, a dalej pałeczkę przejmują odkrywcy, których obco brzmiące nazwiska pozna cały świat, podczas gdy o „naszych” pamięta garstka zapa- leńców... Józef Struś nie jest tu osamotniony. Każde dziecko wie, że wyna- lazcami kinematografu byli bracia Lumière. A kto wie, że pierwszą na świecie kamerę filmową, którą w 1918 r. nakręcono pierwszą lotniczą kronikę wojenną, skonstruował Kazimierz Prószyński? Przykłady można by mnożyć. Kiedy w 1971 r. Nagrodę Nobla za badania nad holografią otrzymał Dennis Gabor, przyznał on, że to Mieczysław Wolfke był twórcą tej metody w 1920 r., jednak Polak nie podjął żadnych prób jej doświadczalnej realizacji. Co więcej, Wolfke już w 1889 r. opracował telektroskop, urządzenie, które poprzedziło o ćwierć wieku odkrycie telewizji przez Johna Bairda. Z kolei Józef Bożek skonstruował prototyp samochodu osobowe- go. Ktoś o tym słyszał? Dlaczego zarezerwowaliśmy sobie rangę „twórców prototypów”? Dlaczego genialnymi odkryciami polskich naukowców inspirują się głównie zagraniczni badacze, doprowadzając dzieło do końca? Stawiam pytania, bo odpowiedzi nie znam. Ktoś powie, że problem jest w systemowym niedofinansowaniu nauki; że brakuje przebicia; bo kradną pomysły. W dzisiejszym świecie grantów liczą się pewnie znajomości, dojścia, układy. Słyszy się o zazdrości o sukcesy kolegów i degradowaniu lub bojkotowaniu (hejtowaniu) tych, którym się coś udało. Kiedyś natknęłam się na cytat z Karola Szymanowskiego: Nie było jeszcze nigdy, a zwłaszcza w Polsce człowieka, co by się o milimetr wysunął ponad ogólny poziom, by całego błota na niego nie rzucić. To pewniemocno zniechęca. Wracając do artykułu Katarzyny B. Fulbiszewskiej, jeszcze jeden frag- ment przykuł moją uwagę – ten o śmiertelnym zarażeniu się dżumą od pacjenta podczas trwającej ówcześnie epidemii. Struś był wtedy u szczytu sławy i uznania. Lekarze od stuleci ponosili najwyższą cenę za ratowanie życia. Struś nie mógł wtedy skorzystać ze szczepionki, więc był na straconej pozycji. Czarna śmierć była kojarzona z karą Bożą, dlategobudziławielki postrach, alebezsilność – siłą rzeczy zwy- ciężała. Przeciwko dzisiejszej„dżumie”mamy szczepionkę, która jed- nak przez niektórych (w tym, niestety, także biały personel) kojarzona jest ze spiskiemprzeciw ludzkości. I bezsilność znowubierzegórę... skie również z innego względu. Struś jako pierwszy graficznie przedstawił puls. Kilka wieków później Henri Fouquet (1727-1806) przeanalizował zmiany tętna w zależności od różnych warunków i przedstawił je gra- ficznie. Czy inspirował się dziełem Strusia? Niewykluczone. Józef Struś, choć trudno w to uwierzyć, jest pionieremdość popular- nego dzisiaj wynalazku wykorzystywanego jakonarzędziekryminalistyczne, czyliwario- grafu. W swoim fundamentalnym dziele wspomina, że można wykryć winnych poprzez badanie ich pulsu, który zmienia się podczas stawiania im zarzutów. Zauwa- żył, że tętno odkrywa uczucia i emocje nawet u osób, które starają się jemaskować. Wg autora tętno może zdradzić... poziom zaangażowania miłosnego! I tak u nieza- mężnych kobiet można było sprawdzić, który mężczyzna im się podoba czy w któ- rym są zakochane. Natomiast w przypadku mężatek puls bijący szybciej przy innym mężczyźniemówił o jej zdradzie! MEDYKKRÓLÓW Lista jego pacjentów jest długa i impo- nująca. Świadczy o niezwykłym zaufaniu, Pięć podstawowych cech tętna w postaci mne- motechnicznej reguły dłoni w Sphygmicae artis iam mille ducentos annos perditae et desidera- tae libri V, Oporinus, Bazylea 1555, s.116. Kciuk – pokazywał amplitudę tętna (duże/ umiarkowane); palec wskazujący – czas trwa- nia fali tętna (szybkie/umiarkowane/powolne); palec środkowy – częstość tętna (częste/umiar- kowane/rzadkie); czwarty palec – tempo nara- stania fali tętna (gwałtowne/umiarkowane/ słabe); mały palec – „twardość” tętna (miękkie/ umiarkowane/twarde). źródło: Polona.pl (domena publiczna) jakim darzyli go wielcy ówczesnego świata. Na jego liście figuruje m.in. Izabela Jagiel- lonka wraz z mężem Janem Zapolyą (Struś przez pewien czas przebywał na dworze węgierskim), a nawet twórca potęgi Turcji sułtan Sulejman II i król Hiszpanii Filip II. W 1559 r. Zygmunt II August (już po śmierci Barbary Radziwiłłówny) zaproponował mu posadę nadwornego lekarza. Zachowało się pokwitowanie z 20 maja 1562 r. za pen- sję królewską dla Strusia wwysokości 100 zł (w tym czasie cieśla zarabiał 6 zł, a dobry koń kosztował 200 zł). Dzięki takiej pensji, jak i bajecznemu sułtańskiemu honorarium, Struś stał się jednym z najbogatszych ludzi epoki jagiellońskiej. Jego życie toczyło się pomiędzy Poznaniem a Krakowem. Pozna- niacy także docenili zasługi Józefa Strusia. W latach 1557-1559 przez dwie kadencje pełnił funkcję burmistrzamiasta. W 1568 r., będąc u szczytu sławy i uznania, Józef Struś, prawdopodobnie zarażony przez pacjenta, zmarł na dżumę podczas drugiej epidemii tej choroby w Poznaniu. Spoczął w ufundowanym przez siebie alabastrowym grobowcu w istniejącej do pocz. XIX w. poznańskiej kolegiacie św. Marii Magdaleny.
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5