ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach wrzesień 2021 nr 282
Pro Medico • wrzesień 2021 8 Deprywacja snu niczym z nazistowskich badań naukowych. Słanialiśmy się na nogach. Fizycznie czu- liśmy zmęczenie, pragnienie, głód, a emocjonalnie – ból, bezradność, pustkę. Sterowała nami adrenalina, instynkty. Dyżury były przygodą, której nikt nie chce już powtórzyć. Zaangażowanie pielęgniarek i ratow- ników, którzy bezbłędnie pracowali z nami w trzech miejscach jednocześnie. Ależ oni są świetni! koledzy byli w równie przykrej sytuacji, jednak, gdy trwoga, to dzwonili po ane- stezjologa. Byliśmy ostatnią przystanią nadziei dla innych. A my? Kto był dla nas? Po kilkunastu tygodniach wyszliśmy na prostą. W wymiarze globalnym my, anestezjolodzy, mamy trudne, ciężkie charaktery, które wiele zniosą. Odpraco- waliśmy emocje nasze, naszych współ- pracowników, rodzin, naszych pacjentów i ich bliskich. Znamy się na medycynie dobrze, interdyscyplinarnie. Wyszliśmy mądrzejsi. Daliśmy radę. Przynajmniej tak to wyglądało. Aż nadeszła trzecia fala. Nikomu się nie śniło, że obrazki telewizyjne sprzed roku z Lombardii czy Nowego Jorku okażą się śmiesznym preludium do sytuacji, która pojawiła się w Polsce. To była wojna XXI wieku, choć nikt nie używał karabinów. Byliśmy zaszczepieni, więc trochę mniej baliśmy się o nasze zdrowie. Ale sytuacja w opiece zdrowotnej była dramatyczna. Wojewoda powołał do istnienia Szpital Tymczasowy w Pyrzowicach a jego uru- chomienie powierzył GCM, Szpitalowi wOchojcu. Rozdzwoniły się telefony. Dwa dni byłem przykuty do słuchawki, planu- jąc z dyrektorem Krystianem Witą i pro- fesor Ewą Kucewicz , co zrobić. Tak wypa- dło, że zaangażowany został cały Zespół kierowanej przeze mnie Katedry. Mój przyjaciel, docent Tomek Darocha , został koordynatorem tego niezwykle trudnego zadania. Stał się dla mnie, i wciąż będzie, wzorem. Wymienialiśmy się krótkimi komendami. Służyłem radą, gdy mogłem. Na dłuższe rozmowy nie było czasu. Tomek Daro- cha, Konrad Mendrala, Monika Nowic- ka, Piotrek Liberski, Tomek Jaworski, Tomek Cyzowski i inni, niewymienieni z imienia i nazwiska anestezjolodzy Ślą- ska, zwłaszcza z GCM i UCK, poświęcili się bezgranicznie. Pracowaliśmy kilka dni z rzędu bez odpoczynku, aby zabezpie- czyć pracę tych trzech molochów. Deprywacja snu niczym z nazistow- skich badań naukowych. Słanialiśmy się na nogach. Fizycznie czuliśmy zmęczenie, pragnienie, głód, a emocjonalnie – ból, bezradność, pustkę. Sterowała nami adre- nalina, instynkty. Dyżury były przygodą, której nikt nie chce już powtórzyć. Zaan- gażowanie pielęgniarek i ratowników, któ- rzy bezbłędnie pracowali z nami w trzech miejscach jednocześnie. Ależ oni są świet- ni! Pracowali całymi sobą, nawet (to dla poprawy humoru) własnym ciałem bronili bezbronnych pacjentów przed atakiem tych pobudzonych, majaczących (brawo, Aniu!). Koordynacja na najwyższym pozio- mie, sprawny przepływ informacji, pomoc- ne ręce górników, żołnierzy, studentów – supermenów (jacy oni wszyscy byli zaangażowani, jacy zadaniowi!). Daliśmy radę. Praca dała efekty, to widać po licz- bach. Pomimo warunków polowych, osią- gnęliśmy dobre wyniki, jak na COVID-19, oczywiście. To nie dzięki łóżkom. To dzięki wyjątkowym ludziom. Mądrym, empa- tycznym, opanowanym, rozważnym, zde- terminowanym, z kunsztem anestezjolo- gicznym w głowach i rękach. W Zespole, którego każdemu życzę. Być może tekst nie powiewa lekkością, entuzjazmem. Ale poproszono mnie, abym napisał, jak to jest, gdy jesteś dru- gim planem, gdy planu trzeciego po pro- stu nie ma, a horyzont staje się jedyną perspektywą, którą widać. Piszę ten tekst z dyżuru w Pyrzowicach, tuż przed czwar- tą falą. W pokoju obok pracuje Szymon Skoczyński , szef Szpitala Tymczasowego. Też Bohater drugiego planu, pulmono- log, świetny intensywista. I mam nadzieję, że się uśmiechnie, gdy przeczyta ten tekst. Bo wkrótce do śmiechu znów nam nie będzie. Samoloty startują i lądują co kilka minut... Fot. Chroma Stock
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5