ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach wrzesień 2024 nr 312

Pro Medico wrzesień 2024 22 FELIETON Czas dudkowania Rafał Sołtysek wiceprezesOkręgowej RadyLekarskiej Erę kamienia, brązu i żelaza mamy już za sobą. Wydaje się, że obecnie nastała nowa, szczególna w historii relacji międzyludzkich, era„wydudka” (hołdująca ideologii„kto kogo wydudka – ten górą). Ewolucyjnie patrząc, sprawa może być nie- bezpieczna. Selekcja organizmów cwań- szych doprowadzi do ostatecznej zapaści. Wirtuozi „dudkania”, nie mogąc się nawza- jemwykorzystywać, umrą z głodu zatraciw- szy uprzednio umiejętność uczciwej pracy. Zakres tych zjawisk ma zasięg, jak sądzę, światowy, a przykładymożna bymnożyć. Wydawało się, że „Chińczycy trzymają się mocno”, ale i tu trafiła kosa na kamień, a właściwie dron na rurę. Miliony turystów podziwiało najwyższy w tym kraju wodo- spad wpisany na listę UNESCO – istny cud natury. Sprawę zepsuł facet z dronem, który obejrzał ten cud z góry i sfotografował rurę doprowadzającą tam wodę. Okazało się że sprawa jest sztucznie pompowana i czar prysł, acz kasa pozostała. My, „hanysy”, też pompujemy, ale uczciwie. Zrobiliśmy sobie sztuczną rzekę Rawę na Rynku w Katowi- cach, ale tej prawdziwej, smrodliwej się nie wypieramy – każdy może sobie ją pową- chać 100metrówdalej. W USA z kolei, znany twardziel nauczający survivalu w telewizji przyznał, że troszkę mijał się z prawdą. Dla przykładu był on, co prawda, na wyspie, ale nie bezludnej, jak deklarował bo, jak ujawniły zdjęcia, chra- pał sobie po dramatycznych nagraniach w pięciogwiazdkowym hotelu na jej prze- ciwnymbrzegu. W innymodcinku „surviva- lu” – ujarzmiał dzikie konie z tym, że – jak się okazało – dzikie to one były 20 pokoleń wstecz, a te w telewizji pochodziły ze stad- niny obok planu zdjęciowego i przypomi- nały poczciwe Łyski z pokładu Idy. Moda na cwaniactwo obiega świat, a słowo e-tyka może dotyczyć już tylko zegarków. Bezwstydne naciąganie i oszustwo stało się normą. Mam rosnące wrażenie, że osoba prawdomówna jest absolutnie poza krzywą Gaussa i jako taka powinna być uznawana za anomalię. Rozważyć należy, czy prawdo- mówności nie wpisać w ICD jako odstęp- stwo od normy i uznać za zaburzenie. Est modus in rebus jednak. Jest jednak granica świństwa bezdennego i pieniędzy zarabianych haniebnie. Dzisiaj stwierdziłem zgon mojego pacjenta. Roz- siana choroba nowotworowa o nieznanym miejscu wyjścia, brak możliwości doboru terapii, rodzina w rozpaczy chwytała się Fot. Chroma Stock brzytwy.Wszystko to przesuwami się przed oczami. Strona po stronie analizowałem ostatnią dokumentację chorego. Widziałem starania onkologów, radiologów.Widziałem dziesiątki wykonanych badań. Każda kartka opowiadała o zmaganiach pacjenta i jego lekarzy. Zapis czarnej skrzynki. Jedna strona tej dokumentacji niepasowała do reszty. Nieautoryzowana, bez pieczątki, bez autora. Za to pełna symboli uśmiech- niętych buzi, którymi obrazowo oceniano stan pacjenta (buzia wesoła – stan dosko- nały, buzia smutna – zły). Mój pacjent tuż przed śmiercią zapłacił komuś za tzw. anali- zę stanu zdrowia.Wypadła doskonale. Oceniano BMI (znacząco spadało) i tkankę tłuszczową (zmniejszyła się). Uśmiechnięte buzie na wyniku wręczonym pacjentowi informowały o dużym sukcesie, jaki odniósł chory (jak i cwaniak sprzedającymu tę usłu- gę). Kacheksję nowotworową zinterpreto- wano jako normalizację wagi i dobrze roku- jący stan zdrowia. Taką radosną wiadomo- ścią podzielono się z pacjentem, oczywiście za odpowiednią opłatą. Anonimowo, spryt- nie i bezwzględnie. Pecunia non olet.

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5