ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach wrzesień 2024 nr 312
Pro Medico wrzesień 2024 26 Z bólem, czy bez bólu? POTYCZKI Z HISTORIĄ Katarzyna B. Fulbiszewska koordynatorOśrodka DokumentacjiHistorycznejŚIL Tiberius i Olympus – niczym rzymscy wodzowie szturmem zdobyli... sale operacyjne, bo mowa o dwóch aparatach do znieczulenia. Dziś dumnie zajmują honorowe miejsce w naszymMuzeum i wzbudzają zachwyt wśród odwiedzających. Zmuszająnasdospojrzeniadalekowstecz, abyustalić ichrodowód.Niewątpliwiesąnajwiększymosiągnięciemwspółczesnej medycyny. Stworzono je, aby uśmierzyć ból, który jest nieodłącznym elementem życia. Choć dzisiaj brzmi to absurdalnie, to jeszcze w połowie XIX wieku„śmierć z bólu”nie była zaskakująca. Starożytna medycyna podejmowała próby wyeliminowania bólu głównie środkami roślinnymi: opium pozyskiwanym z maku lekarskiego, lulkiem czy opisaną w Odysei – mandragorą lekarską. W roku 350 p.n.e. Platon po raz pierwszy użył określenia anaisthétos (nieczułość ciała). W średnio- wieczu stosowano „słodki witriol” jako sub- stancję oszołamiającą, nie wiedząc jeszcze, że w późniejszym okresie będzie on znany jako olejek eterowy. Trudno w to uwierzyć, ale w połowie XI wieku eliminowano ból za pomocą niskiej temperatury. Pacjenta zanurzano w lodowatej wodzie, okładano lodem lub, w miarę możliwości, układano na śniegu. Pięćset lat później o krok od suk- cesu był niemiecki lekarz Valerius Cordus, który zsyntetyzował eter metodą poznaną od portugalskich podróżników powracają- cych z pierwszychwyprawdo Indii. Ale uży- wano go w zupełnie innych celach. ERA ETERU Na przełom trzeba było czekać ponad 200 lat, kiedy to w Anglii Joseph Prestley odkrył podtlenek azotu (gaz rozwesela- jący). W 1844 r. Horacy Wells zastosował go podczas zabiegu wyrywania zębów swoim pacjentom. Zabieg był bezbolesny, ale nie zyskał aprobaty świata medyków. Jednak prób nie zaprzestano. Bostońscy lekarze Charles Jackson i William Morton rozpoczęli badania nad mieszaniną eteru i powietrza, a dzień 16 października 1846 r. przeszedł do historii medycyny. W. Morton wraz z chirurgiem Johanem C. Warrenem dokonali demonstracyjnego usunięcia guza szczęki, z użyciem eteru siarkowego. Wieść o sukcesie 10-minutowej opera- cji bostońskiej lotem błyskawicy dotarła na stary kontynent. Czterymiesiące później, 6 lutego 1847 r., prof. UJ Ludwik J. Bierkow- ski (1801-1860) wykonał pierwszy w Polsce zabieg chirurgiczny z użyciemnarkozy i tym samym zasłużył sobie na miano „ojca pol- skiej anestezjologii”. TERAPIA SZOKOWA Niestety nie istnieje dokumentacjamedycz- na opisująca ten zabieg, a jedynymźródłem wiedzy jest relacja zamieszczonaw„Gazecie Krakowskiej” trzy dni po zabiegu. Prof. Bier- kowski najpierw poddał narkozie dwóch studentów, co pozwoliło mu zbadać ich wrażliwość na ból oraz wyliczyć dokładny czas znieczulenia i wybudzenia. Przekonaw- szy się o możliwościach eteru i braku dzia- łań niepożądanych specyfiku, zdecydował się na przeprowadzenie właściwego zabie- gunadwóchpacjentach różniących sięwie- kiem i płcią. Z zachowanych relacji wynika, że eksperyment wypadł pomyślnie, a sam eter zagościł na stałe w krakowskiej klinice Bierkowskiego. Warto w tym miejscu przypomnieć postać warszawskiego chirurga prof. Aleksan- dra Le Bruna (1803-1868), który z końcem tego samego roku zastosował znieczulenie ogólne chloroformem. W przeciwieństwie do Bierkowskiego, pacjentom było ciężko przyzwyczaić się do nowej metody opera- cyjnej. Dlatego Profesor miał zwyczaj pytać pacjenta przed zabiegiem:„z bólem czy bez bólu?”. Jeśli pacjent życzył sobie bezbole- snego zabiegu – stosował eter lub chloro- form. W odwrotnym przypadku, uczniowie trzymali chorego za ręce i za nogi, a profe- sor tubalnym głosem krzyczał nad uchem pacjenta: „Tene, bene, halte fest!”. Oszoło- miony pacjent takim przebiegiem wyda- rzeń zaczynał jęczeć z bólu po jakimś czasie. NARKOTYZERZY Eter i chloroform wymusiły znaczące zmia- ny w medycynie. Przodowała Wielka Bryta- nia, to tam w 1893 r. utworzonoWspólnotę AnestezjologówBrytyjskich i tylko zrzeszeni w niej mogli zajmować się znieczuleniem ogólnym. W 1912 r. Brytyjczycy zarejestro- wali anestezjologię jako osobną specjaliza- cję. Pomysł niestety nie znalazł odzwiercie- dlenia w Polsce. „Narkotyzerami” były pielęgniarki, siostry zakonne i młodzi lekarze. Wynikało to z fak- tu, że wielu lekarzy uważało, iż zajmowanie się narkozą jest czynnością „mało godną” w porównaniu do czynności operacyjnych. W świetle takiego dictum, nieliczni zagłę- biali się w ten temat. Pierwszym, który ofi- cjalnie apelował w 1926 r. o wprowadze- nie „instytucji specjalistów usypiających” był wielki lwowski chirurg, prof. Hilary Schramm. Może to pod jego wpływem dr Mieczysław Justyna wykazał większe zainteresowanie tą dziedziną. Po II wojnie dr Justyna stał się jednym z twórców pol- skiej anestezjologii i jako pierwszy Polak otrzymał tytuł członka honorowego Euro- pejskiej Akademii Anestezjologicznej. Udział w początkach polskiej anestezjolo- gii ma także dr Walter (Witold) Antes, który będąc początkującym chirurgiem w Szpita- lu Miejskim w Katowicach, w 1938 r. został wysłany na staż do kliniki prof. Clarenca Crafoord’a w Szwecji, gdzie zapoznał się
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5