ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach wrzesień 2024 nr 312

Pro Medico wrzesień 2024 9 Agnieszka Wojda Pedagog,tutor,trener kompetencjispołeczno-emocjonalnych, córka lekarza Medycyna radości „Uśmiech to taka krzywa, która wszystko prostuje”. Taki napis wita mnie codziennie na pulpicie mojego laptopa w pracy. Lubię to powitanie. Przynosi mi spokój. Przynosi też nadzieję, że w każdej trudnej sytuacji tak wiele zależy od mojego nastawienia. zdrowia i choroby. Wynikały one z: wieku, okolicznosci życiowych, wykształcenia, śro- dowiska życia, poziomu samoświadomo- ści, rodzaju dolegliwości. Niekiedy po zbyt szybkim tempie przyjmowania kolejnych chorych w POZ, czułam swoisty zawrót głowy, wręcz niepamięć wsteczną, jakbym przerzucała się z jednego świata konkretne- go pacjentaw zupełnie inny świat myślenia, przeżyć, komunikacji i objawów chorobo- wych kolejnej osoby. Te rozbieżności były niekiedy dlamnie wręcz niesamowite. Medycyna rodzinna łączy, według mnie, elementy wielu dyscyplin medycznych, wywiad lekarski z szeroko rozumianym wsparciem psychicznym, profilaktykę z leczeniem. Integralność w poradni lekarza rodzinnego to dlamnie swoiste otwarcie się na specyfikę komunikacji i chorowania kon- kretnej osoby, na jej sposoby radzenia sobie w trudnościach, nawet na rodzaj poczucia humoru. Uzyskane tą drogą porozumienie może służyć znalezieniu konkretnego, sku- tecznego w danym przypadku sposobu pomocymedycznej. Uważam, że trudno dziś, kiedy przewlekłe choroby cywilizacyjne dominują wśród przyczyn szukania pomocy u lekarza, opie- rać się jedynie na leczeniu farmakologicz- nym. Konieczna jest zmiana niewłaściwego trybużyciachorego iwdrożenieprofilaktyki. Warto chorego np. pytać o ulubiony sport, o możliwość wykluczenia z diety słodyczy „przemysłowych”, stopniowo przypominać w trakcie każdej wizyty elementy zdrowego trybu życia, zauważać osiągnięcia pacjenta i zachęcać do następnych kroków w tym kierunku. Jest to żmudne, wymaga wyczu- cia i taktu. Cel medycyny integracyjnej: poprawa samopoczucia pacjenta nie tylko przez ordynowane leki i zabiegi medyczne, ale przez dietę, wyważone ziołolecznictwo, elementy psychoterapii, ulubiony sport czy ogólnie gimnastykę, techniki releksacyjne, muzeo- czy muzykoterapię, aromaterapię... wydaje się warty uwagi. Nadrzędną zasa- dą pozostaje jednak: Primum non nocere. Wszystkie stosowane metody wsparcia pacjenta powinny mieć udowodnioną naukowo skuteczność, a przynajmniej neu- tralność dla jego zdrowia. Otwarcie się na poszerzajacą się ofertę medycyny integracyjnej jest bardzo trud- ne. Zwykle wymaga doświadczenia przez samego lekarza korzyści z metod pozafar- makologicznych. Wydaje mi się, że bez oso- bistych pozytywnych kontaktów z medycy- ną holistyczną, nie będę umiała sugestyw- nie i uczciwie przekonać do niej pacjentów ani przyjąć za wiarygodne ich pozytywnych doświadczeń. Ja akurat bardzo lubię się uśmiechać. Podejrzewam nawet, że, oprócz mięśnia śmiechowego (łac. musculus risorius), otrzymałam w gratisie genowym jeszcze kilka dodatkowych mięśni twarzowych służących wywołaniu uśmiechu, m.in. „podnośnik policzkowy wielki” czy też „poprzeczny rozszerzacz banana”. I żeby nie było, nie jestem robotem. Pedagog, psycholog – też człowiek. Tak samo, jak bywam wesoła, tak bywam również smutna, sfrustrowana, przera- żona, zezłoszczona, rozżalona, rozcza- rowana itd. Pozytywne nastawienie robi jednak naprawdę świetną robotę i wie- lokrotnie pozwala przetrwać trudny czas zarówno mnie, jak również tym, którym pomagam. Czy ktoś chciałby przychodzić po POMOC do kogoś, kto sam pozbawio- ny jest MOCY? Ta siła nie przychodzi jed- nak sama, trzeba się nauczyć świadomie o nią zadbać. Każdego dnia trzeba wybie- rać bycie szczęśliwym i każdego dnia trzeba wybierać bycie wdzięcznym za to, że mieliśmy fart obudzić się rano i dostać w prezencie kolejny dzień do przeżycia. Nawet w obliczu choroby, a może zwłasz- cza w jej obliczu, szukajmy powodów do małych i dużych radości. To wprost niezwykłe, że uśmiech potrafi zmienić biochemię organizmu! Powstała nawet osobna gałąź terapeutyczna – getolo- gia – czyli terapia śmiechem! Podnie- sione kąciki ust są dla mózgu sygnałem, że „jest dobrze!” i zaczyna się karnawał hormonów szczęścia i stymulacja ukła- du immunologicznego. Skoro tak wiele może zdziałać uśmiech, to co dopiero śmiech! Podczas napadu śmiechu oddy- chamy głębiej, aktywują się mięśnie klat- ki piersiowej i przepona, następuje lep- sza wymiana gazów w płucach. Śmiech działa w dodatku jak masaż jamy brzusz- nej, w tym jelit, co pozytywnie wpłynie na procesy trawienia. Jak widać, same korzyści! Żyjemy w czasach zachęcających nas do wielogodzinnej aktywności zawo- dowej, w czasach, w których naszą war- tość określa to, co osiągnęliśmy. Gonimy jak chomik w kołowrotku, zupełnie nie dbając o siebie w sensie emocjonalnym. Musimy być zawsze zwarci, gotowi, pro- duktywni. Często w wyniku choroby możemy po raz pierwszy w życiu zatrzy- mać się, zwolnić, pozwolić sobie na nie- moc. Czasem po raz pierwszy możemy przyznać się, że potrzebujemy wsparcia, czułości, obniżonej poprzeczki w obo- wiązkach domowych i zawodowych. Czas chorobymoże być w istocie czasempraw- dziwego zadbania o siebie, bez poczucia winy i bez potrzeby tłumaczenia się. Grafika: Karolina Dąbrowska

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5