W dniach 16.11 do 17.11.2022 r. odbył się ostatni w tym roku wyjazd szkoleniowo-integracyjny Lekarzy Emerytów i Rencistów przy Śląskiej Izbie Lekarskiej w Katowicach.
W wyjeździe wzięło udział 35 osób zainteresowanych Szlakiem Orlich Gniazd i mimo niesprzyjającej aury krótkich dni i trudnych warunków topograficznych wyjazd był bardzo udany!
Zaczęliśmy od Olsztyna i ruin zamku. Następny był Złoty Potok i tu niespodzianka - Dworek Krasińskich częściowo zawiera pamiątki po Krasińskich i Raczyńskich, a także wystawę pełną pamiątek i dokumentów po działającym na tych terenach w okresie II Wojny Światowej Pułku Konnej Artylerii. O tym wszystkim, z wielkim zaangażowaniem i erudycją, opowiedziała nam lani Kustosz tegoż Muzeum. Potem były następne zamki, a więc remontujący się na potęgę Mirów i już wyremontowany, wręcz błyszczący nowością, zamek Bobolice. Druga niespodzianka tego dnia Leśniów- sanktuarium Matki Bożej Patronki Rodzin (uśmiechniętej Madonny). Tutaj o historii obiektu i jego obecnej roli opowiedział nam bardzo zaangażowanie nowicjusz Paulinów. Sam Klasztor i jego otoczenie nastrajają refleksyjnie
W drugim dniu odwiedziliśmy Ogrodzieniec – potężny zamek z trudnym podejściem, a wewnątrz zamku na dziedzińcach zabezpieczonych skrupulatnie i minimalnie odrestaurowanych czeka nas zupełnie inny klimat: cicho, bez wiatru i wręcz ciepło. Ogrom tego obiektu i widoki z niego zachwycają. Inny zupełnie jest zamek Pieskowa Skała w pełni odrestaurowany, ciągle remontowany i prawie w całości do zwiedzania. Spacer po renesansowych krużgankach i podwórcu, aktualnie pokrywanym nową nawierzchnią, robi wrażenie. Lecz dopiero zwiedzanie wnętrz to jest to!
Największa w Polsce galeria malarstwa angielskiego ,dużo naszych twórców - Michałowski, Chełmoński, Grottger, Fałat, a przede wszystkim odpowiednio zaaranżowane pomieszczenia. Meble, obrazy, gobeliny, a nawet stroje dostosowane do danej epoki, o czym bardzo wnikliwie i chętnie opowiadał nam miejscowy przewodnik. Wręcz chciało się tam pozostać.
Potem jeszcze Muzeum Jurajskie w Ojcowie, wokół pełno ostańców z Maczugą Herkulesa na czele i zamkiem Ojcowskim na skale i powrót. Wyjazd nie byłby tak udany gdyby nie nasz przewodnik, który wciąż nas zasypywał opowieściami o całej Jurze. Były więc anegdoty, fakty historyczne, a nawet piosenki. Pod względem integracyjnym też był to strzał w 10-kę. Poznaliśmy się lepiej, powspominaliśmy także tych nieobecnych i postanowiliśmy nadal spotykać się ze sobą. Nawet stwierdziliśmy, że stać nas na większy wysiłek niż oczekiwaliśmy. A więc do następnych spotkań – oby równie udanych.




