35-lat kardiologii w Zabrzu - Śląska Izba Lekarska

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej  szczegółów w naszej Polityce prywatności i cookies.
  • BIP
Otwórz menu/Zamknij menu

Interwencyjne leczenie zawałów rozpoczęło się 35-lat temu w Zabrzu. Zabrzański ośrodek był pierwszym w Polsce, który w 1987 r. systemowo wdrożył tę metodę. W tym samym czasie uruchomiono także 24-godzinne, ostre dyżury zawałowe. 10 lat wcześniej zorganizowano karetkę kardiologiczną, która nieprawdopodobnie skróciła czas od wystąpienia dolegliwości u pacjenta do wdrożenia leczenia.
W Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu, podczas specjalnej konferencji, historię zabrzańskiej kardiologii przypomniał prof. Andrzej Lekston. Wyświetlono także krótki film poświęcony prof. Stanisławowi Pasykowi, twórcy Wojewódzkiego Ośrodka Kardiologii.
Rektor Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, prof. Tomasz Szczepański, mówiąc o zabrzańskich kardiologach, przywołał powiedzenie „Lux ex Silesia” – światło ze śląska.

Podczas spotkania mówiono także o aktualnej sytuacji w leczeniu zawałów w Polsce. Prof. Zbigniew Kalarus podkreślił, że w Polsce rocznie notuje się ok. 140 tys. ostrych zespołów wieńcowych, z czego ok. 80 tys. to zawały serca, a w ciągu roku od zawału umiera co piąty chory.
Prof. Mariusz Gąsior wskazał trzy główne problemy leczenia zawałów w naszym kraju. Pierwszy to tzw. "opóźnienia przedszpitalne" (średni czas od pojawiania się bólu do wykonania angioplastyki wieńcowej przekracza 4 godziny). Te opóźnienia w Polsce należą do jednych z najdłuższych w Europie. Wielu pacjentów pomimo wystąpienia dolegliwości bólowych zwleka z wezwaniem pogotowia ratunkowego.
Kolejnym problemem jest optymalizacja farmakoterapii i niesystematyczne przyjmowanie przez pacjentów leków. Natomiast trzeci problem to niewykorzystanie w pełni instrumentów, które daje program KOS zawał - redukujący śmiertelność, występowanie udarów mózgu i kolejnych hospitalizacji z powodu niewydolności serca. Ten program jest dostępny dla każdego szpitala i dla każdego pacjenta, ale tylko co czwarty chory z niego korzysta. Wielu pacjentów nie chce przebywać w ośrodkach rehabilitacji kardiologicznej, a przecież  pobyt w nich znacznie zmniejsza śmiertelności po przebytym zawale.

Podczas spotkania Rektor SUM prof. Tomasz Szczepański złożył na ręce prof. Andrzeja Lekstona Laur z okazji 35-lecia leczenia zawałów w SCCS w Zabrzu.

Udostępnij