Pro Medico
•
kwiecień 2018
30
notatki z podróży
W południowej Kenii i północnej Tanzanii
żyje niespełna milionowa grupa etniczna
wysokich ludzi mówiących językiem Maa,
Masajów (oficjalnieużywa się również suahili
i angielskiego).
Na te tereny przybyli prawdopodobnie
z południowego Sudanu, jako lud koczowni-
czy, czego przykładem są ich wioski.
Składają się z kilkunastu chat o konstrukcji
drewnianej, kolistych lub prostokątnych,
których ściany sąmieszanką gliny, trawy, kro-
wiego łajna i moczu. Drewniana konstrukcja
co dziewięć lat jest osłabiana przez termity
i to powoduje porzucanie domostw i prze-
niesienie całej wioski na inny teren z budo-
wą nowych domów przez kobiety. Jedyny
bóg ENGAI, dał temu plemieniu całe bydło
na świecie, w co święcie wierzą, podkradając
zwierzęta innymplemionom.
Wioskajestotoczonapłotemzkolczastejaka-
cji, z furtkami wejściowymi, które są zamyka-
ne po wpędzeniu bydła, kóz i owiec na noc,
w ochronie przed dzikimi zwierzętami.
Podstawowym pożywieniem jest mleko,
kukurydza i krowia krew.
W chatach nie ma elektryczności, a rozpa-
lanie ognia odbywa się często w tradycyjny
sposób, przez pocieranie dwóch kawałków
drewna o różnej twardości.
Mieszkańcy żyją w kohortach, dość ściśle
ze sobą związani.Wioski liczą po kilkadziesiąt
osób, mieszkających w luźno rozrzuconych
chatach, pomiędzy którymi w nocy wolno
przechadzają się krowy i kozy.
Małżeństwa są zawierane na zasadzie znaj-
dowania partnerów w sąsiednich wsiach,
lecz mężczyzna musi dać za żonę średnio
dziesięć krów. Młodzi mężczyźni otrzymu-
ją zwierzęta od przyjaciół lub krewnych,
żenić się mogą dopiero po ogoleniu głowy,
gdy przejdą bolesną ceremonię obrzezania
zwaną – EMORATA – około 12-14 r. życia,
po której dochodzą do zdrowia trzy, cztery
miesiące i w tym czasie malują twarze białą
farbą w nieco przerażające wzory i ubiera-
ją się na czarno, następnie dodatkowym
obrzędzie przejścia – EUNOTO, czyli stania
się starszym wojownikiem, po następnych
paru latach życia spędzonego w kohorcie
poza główną wioską, wśród młodych męż-
czyzn. Wioskę dla nich budują matki, jest
ona nieogrodzona, gdyż nie przechowuje się
tamżywności i nie gromadzi zwierząt domo-
wych. Ich zadaniem jest wówczas nauczenie
się życia na sawannie oraz zabicie lwa przy
pomocy dzidy, którą później noszą cały czas
ze sobą. Jeszcze do niedawna każdy młody
człowiek stawał się starszym wojownikiem
zabijając lwa, ale populacja tych zwierząt
spadła tak bardzo, że obecnie udaje się to tyl-
ko niektórym.
Obrzęd składa się z 8-10 dni tańców w rytm
gardłowego śpiewu całej grupy odpowia-
dającej na zawołanie przewodnika OLARA-
NYANI. Taniec, zwany „skaczącym”, ukazuje
rywalizację w skokach, które mają zaimpo-
nować kobietom podziwiającym ich jako
mężczyzn. Wojownik, który skacze najwyżej
we wsi, może też zapłacić za żonę jej ojcu
nawet o 20%mniej.
Matki śpiewająna zasadzie zaśpiewu z odpo-
wiedzią, kołysanki i pieśni wychwalające ich
synów.
Mężczyźni należącydo kohortywojowników
zapewniają społeczeństwu bezpieczeństwo
i są odpowiedzialni za wszystkie zwierzęta
plemienia.
Kobiety zajmują się pracami domowymi. Nie
są całkowicie uzależnione od mężów. Przy
złym traktowaniu istnieje możliwość powro-
tu do domu ojca, zwana Kitala.
Przekłuwanie i naciąganie płatków małżo-
win usznych zabawnie zawijanych do góry,
by nie przeszkadzały w tańcu, okrycie
w jaskrawych kolorach czerwonym lub żół-
tym, paciorki z suszonych ziaren i kłów dra-
pieżników – to tradycyjne ubranie i ozdoby
Masajów.
W ostatnich latach rząd buduje proste
budynki będące szkołami, do których
są wysyłane po naukę dzieci. W małżeń-
stwie dzieci jest dużo, mężczyzna – jeśli go
stać – może mieć nawet cztery żony. Jedynie
dwójka najstarszych dzieci jest wysyłana
po naukę. Mogą one mieć spore osiągnięcia,
zdobyć wyższe wykształcenie i podjąć pracę
w dużym mieście. Często pracują w okolicz-
nych lounge dla turystów, zapewniając byt
rodzinie. Przywiązanie do tradycji jest tak sil-
ne, że pracujący i mieszkającywdużychmia-
stach, w mieszkaniach przez nas uważanych
za standardowe, z łazienką i kuchnią, Masa-
jowie w trakcie urlopu wracają na trzy tygo-
dnie do swoich wiosek – domów z drewna,
wktórych dwa kamienie to kuchnia, uplecio-
ne z patyków leżanki to łóżka, pod którymi
przebywają młode zwierzęta (psy, kozy),
a wodę nosi się na głowie z odległych źródeł.
Są również wstydliwe aspekty tradycji
wśród tego plemienia. Jednym jest obrze-
zanie kobiet, któremu to rytuałowi jest
poddawane obecnie około 38% popula-
cji. Próby odwiedzenia od tego okrutnego
zwyczaju, połączonego z zaszyciem wejścia
do pochwy małych dziewczynek, są trudne
do przeprowadzenia, gdyż spada wówczas
„wartość”kobiety jako żony.
Jeśli gościemw chacie Masaja jest inny męż-
czyzna w jego wieku, gospodarz odstępu-
je mu miejsce w swoim łóżku, ale kobieta
ma prawo podjęcia decyzji, czy chce spędzić
z nim noc. Ojcemwszystkich dzieci spłodzo-
nychwdanymdomu jest zawsze gospodarz.
Odwiedziny w wiosce, gdzie toczyło się nor-
malne życie, uzmysłowiłonam, żeMasajowie
to rzeczywiście dumni ludzie, nienachalni,
chwalący się swymi zwierzętami, uważający
swe proste życie za coś całkowicie zwyczaj-
nego.
tekst i zdjęcie:
Maciej Jarolim
Od redakcji:
Polecamy film dokumentalny, „Z wizytą
u Innego (Framing the Other)”, 2012 r. czas
25min.
„Ziemie ludu Mursi rozciągają się w rejonie
dorzecza Omo na południu Etiopii. Pieniądze
zagranicznych turystów stały się głównym
źródłemdochodu dla plemienia.”
Filmowcy, na przykładzie wycieczki z Europy,
pokazali, jak destrukcyjnie wpływa turysty-
ka masowa na kulturę i tradycję plemiennej
społeczności. Tubylcy starają się dostosować
dowymogów klientówbiur podróży i jak naj-
lepiej sprzedać „dawkę egzotyki”. Czy to samo
stanie się z dumnymi Masajami?
Z wizytą u Masajów
Eunoto – czyli jak się stać mężczyzną




