11
Pro Medico
•
październik 2015
dehumanizacja w medycynie
wykonywanie testów, dziennych, mie-
sięcznych, kwartalnych. To tylko niektó-
re, a pamiętać należy, iż profesja lekarza
dentysty opiera się na pracy manualnej
z pacjentem, pytanie, czy wszystkie te for-
malności są potrzebne... nawet kosztem
pacjenta?
Doktor Karolina Fisher, wiceprzewodni-
cząca Komisji ds. Młodych Lekarzy ORL
w Katowicach
Nadmiar biurokracji jest problemem do-
tykającym także młode pokolenie lekarzy.
W trakcie zdobywania wymarzonej spe-
cjalizacji pracujemy głównie w oddzia-
łach szpitalnych, gdzie, oprócz nabywania
nowych umiejętności niezbędnych w za-
wodzie, nabywa się także niechęci do tak
zwanej„papierkowej roboty”. Niepokojący
jest także fakt, że starsi koledzy mają co-
raz mniej czasu na przekazywanie swojej
jakże cennej wiedzy młodszym lekarzom,
ponieważ poświęcają go przykładowo na
numerowanie stron historii choroby lub
też wprowadzanie wyników badań labo-
ratoryjnych do komputera.
POZ, Chorzów, specjalista medycyny
rodzinnej
Biurokracja w codziennej pracy lekarza
jest ogromna. W POZ najwięcej czasu
poświęca się na wystawianie szeregu za-
świadczeń, np. do Zakładu Ubezpieczeń
Społecznych, Miejskiego Ośrodka Pomocy
Społecznej czy komisji orzekania o niepeł-
nosprawności. Czasochłonne jest także
wypełnianie karty DiLO, która przecież
miała usprawnić proces leczenia.
POZ, Bytom, specjalista medycyny ro-
dzinnej
Praca lekarza to już dziś coraz mniej służba
pacjentowi, a coraz bardziej administracja
medyczna, na co lekarz niestety nie ma
wpływu. Formalizacja jest coraz bardziej
rozbudowana, co jest zjawiskiem niepo-
kojącym. Efektem tego jest zmniejszenie
czasu dla pacjenta i jego frustracja, która
negatywnie wpływa na relację lekarz –
pacjent, na zaufanie do zawodu lekarza
w ogóle. Problem biurokracji jest szcze-
gólnie dotkliwy w małych przychodniach,
gdzie lekarze nie mogą liczyć na pomoc.
W dużych jednostkach, takich jak ta,
w której pracuję, cały personel medyczny
służy lekarzom wsparciem, także w for-
malnościach i dokumentacji medycznej.
Specjalista neurolog, Bytom
Nie umiem powiedzieć, ile czasu „zjada
mi” niepotrzebna biurokracja, ale na pew-
no dużo. Irytujące są różne zgody, o które
musimy pytać pacjentów, choć chorzy
przyzwyczaili się już do modelu zbiuro-
kratyzowanej medycyny, który skądinąd
jest chory i nieefektywny... Zgoda pacjen-
ta jest konieczna i ta świętość przesłania
wszystko – nawet zdrowy rozsądek. Leka-
rze zmuszeni są prosić wielokrotnie o pod-
pisanie zgód wszelakich – na badanie, na
udzielanie informacji, na udostępnienie
dokumentacji w razie śmierci. Ta ostatnia
jest szczególnie niezręczna dla lekarza
i frustrująca dla pacjenta, wzmaga stres
i niepokój. Niby wszystko to ma wynikać
z prawa chorego do samostanowienia, ale
on często chce być po prostu potraktowa-
ny paternalistycznie i ze zrozumieniem.
W szpitalach wypełnia się kolejne karty
kontroli i ryzyka. Ciekawe, czy chorzy wie-
dzą, że każdy, kto jest przyjęty do szpita-
la, musi być oceniony pod kątem stopnia
odżywienia? Odbieram to jako swego
rodzaju prowokację do nierzetelności. To,
co obecnie jest tak mocno „lansowane”,
a co rodzi jeszcze większą biurokrację, to
ideologia „szpitala bez bólu”. To dodatko-
we karty kontroli. Wyobrażam sobie, że
w skrajnym przypadku chory może... dłu-
żej czekać. Problemem i trudnością biuro-
kratyczną jest także kierowanie chorych
do ośrodków opiekuńczo-leczniczych.
Niby jest jeden wzór skierowania, bardzo
rozbudowany i skomplikowany, ale też
każdy ośrodek ma swój formularz. Sądzę,
że administracja medyczna powinna do-
stosować formalności do wygody lekarza
i pacjenta tak, aby ułatwiać, a nie kompli-
kować.
Kierownik POZ, Zawiercie, specjalista
medycyny rodzinnej, pediatra
Współczesna medycyna oddala lekarza od
pacjenta. Konieczność zinformatyzowa-
nia całego systemu opieki medycznej nie
usprawnia pracy ani lekarzom, ani perso-
nelowi medycznemu. Biurokracja obecna
jest na każdym polu działalności lekarza
pierwszego kontaktu. Wypełnianie karty
DiLO zajmuje co najmniej godzinę. Jest to
czas, który lekarz mógłby poświęcić pa-
cjentowi i jego rodzinie. Inne formalności
to szczegółowa dokumentacja szczepień,
numerologia badań laboratoryjnych, spo-
rządzanie bilansów, wypisywanie skiero-
wań. Pacjent jest pozbawiony relacji z le-
karzem, a przecież często przychodząc po
pomoc medyczną, oczekują także rozmo-
wy, obecności i zainteresowania lekarza,
który niejednokrotnie zmuszony jest wy-
pełniać druki, to odhumanizuje pacjenta,
ale też lekarza.
Dyrektor szpitala miejskiego, specjali-
sta chirurgii szczękowej
Z zaniepokojeniem stwierdzam, że czas
pracy lekarza w coraz większym stopniu
wypełniają czynności związane z obowiąz-
kami biurokratycznymi, wypisywaniem
przeróżnych dokumentów. Proporcja
między załatwianiem spraw formalnych
a czasem na kontakt z pacjentem ,zwią-
zany z analizą jego dolegliwości, staje się
coraz bardziej zaburzona na niekorzyść
pacjenta. Być może rozwiązaniem popra-
wiającym tę sytuację byłoby zatrudnienie
większej liczby lekarzy lub przynajmniej
sekretarek medycznych. Jednakże niewie-
le zakładów leczniczych może sobie na to
pozwolić ze względu na bardzo ograni-
czone środki finansowe, jak również brak
lekarzy specjalistów. NFZ mógłby zmniej-
szyć ten problem, przeznaczając więcej
pieniędzy dla jednostek leczniczych lub
też ograniczając swoje wymogi biurokra-
tyczne. Nadmierna biurokratyzacja me-
dyczna może przyczynić się do wywołania
agresji pacjenta wobec lekarzy, którzy po-
chłonięci są niekończącymi się obowiąz-
kami pisarskimi, a pacjent ma wrażenie, że
jego osoba nie jest najważniejsza w całym
toku procesu leczniczego.
Zebrała i opracowała
JoannaWójcik
Imiona i nazwiska osób biorących udział
w sondzie, pragnących zachować anonimo-
wość, do wiadomości redakcji „Pro Medico”
CollageKatarzynaWiśniewska-Lewicka




