Background Image
Table of Contents Table of Contents
Previous Page  19 / 40 Next Page
Information
Show Menu
Previous Page 19 / 40 Next Page
Page Background

17

Pro Medico

październik 2015

felieton

Niedawno pojawił się mem przedsta-

wiający zdjęcie modelki przebranej za

lekarkę, w białym fartuchu, mówiącej

do pacjentki:

„Na pani nerkach osadził się

kamień. Zalecam stosowanie calgonu”

(je-

śli ktoś nie wie – to reklamowany nawet

piosenką środek do pralek). Inna wersja:

„Ma pani nadwagę, polecam płyn do na-

czyń. Już jedna kropla usuwa cały tłuszcz”.

To jest reakcja społeczna na liczne tele-

wizyjne reklamy, w których lekarze „coś

nam polecają”. To znaczy

nieprawdziwi

lekarze

, choć mają imię i nazwisko, pod-

pisani są „lekarz medycyny” albo „lekarz

– dentysta”, a promocja wspomagana

jest nazwami medycznych towarzystw

naukowych (czasem nieistniejących).

„Polecam go moim pacjentom”

mówi

o produkcie ten niby-lekarz, na tle reali-

stycznego gabinetu. Albo coś w tym sty-

lu:

„Jako lekarz umiem rozpoznać, kiedy

kaszel jest suchy, a kiedy mokry, ale sam

mam dzieci i wiem, że ten syropek jest zna-

komity na kaszel i suchy, i mokry zarazem”.

Czy nie powinien znaleźć się tam wyraź-

ny napis, informujący, że to inscenizacja?

Bo tak, jak jest – uderza nie tylko w cho-

rych. Bo:

– Reklamy coraz częściej zamazu-

ją różnice między lekiem, a suplementem.

Pojawia się coraz więcej niedopowiedzeń,

wykreowano wręcz w Polsce modę na su-

plementy i kreuje się nowe dolegliwości,

które dany specyfik ma wyleczyć. Dla mnie

przede wszystkim ważne jest, by ludzie,

którzy oglądają reklamy, zrozumieli, czym

różni się lek od suplementu. Bo tej świado-

mości teraz nie ma

– mówi w rozmowie

natemat.pl

farmaceutka Maja Pieńkow-

ska, autorka bloga „Pogromcy Reklam

Farmaceutycznych”.

– Lek jest preparatem

przebadanym, posiada badania kliniczne,

a ilość substancji czynnych ma potwier-

dzone działanie. Jeśli chodzi o suplement,

to te preparaty nie podlegają nawet pod

Główny Inspektorat Farmaceutyczny. Nimi

zajmuje się inspektorat sanitarny, a więc

już na poziomie kontroli pojawia się wiele

wątpliwości. To, co najważniejsze: suple-

ment ma uzupełniać dietę, a jest kreowany

na lek.

Jako lekarz najlepiej wiem,

co wam pomoże...

Memy to rysunki i zdjęcia opatrzone zabawnym komentarzem. Są wyrazem bły-

skawicznej i żywej reakcji społeczeństwa na wszelkie zjawiska, jakie nas otaczają.

Zważywszy, że tworzą je sami internauci, a nie satyrycy – zawodowcy, poziom

memów jest często zaskakująco dobry. Po prostu są śmieszne. Niektóre.

Coraz częściej przemysł reklamowy sięga

po atrybuty wiedzy i doświadczenia le-

karskiego. Jaki wizerunek lekarza wynika

z tych obrazów? Widzowie są przekona-

* Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania bądź skon-

sultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża

Twojemu życiu lub zdrowiu.

ni, że oto pan/pani doktor wzięli „ciężką

kasę” za udział w nakręceniu reklamy (co,

jak wiemy, jest zakazane odpowiednimi

regulacjami korporacyjnymi), a dodat-

kowo, „wkręca” się środowisko lekarskie

w„kreowanie suplementów na leki”.

Humor, satyra, dowcipy zawsze były

zdrową reakcją społeczeństwa – i formą

sprzeciwu... Czy memy z panią doktor

reklamującą środek do pralek nie są już

poważnym sygnałem, że coś tu nie tak?

PS.

Już po zamknięciu tego numeru„Pro Me-

dico” otrzymaliśmy kolejne sygnały od

lekarzy na temat reklamowania gabine-

tów lekarskich na portalach interneto-

wych. Po opracowaniu temat poruszymy

w następnych edycjach pisma.

Grażyna Ogrodowska

Etyka dziennikarska w telewizji

zobowiązuje WYRAŹNIE poinformować

widzów, kiedy używamy inscenizacji,

kiedy aktor czy statysta zastępuje postać

rzeczywistą. A etyka w reklamie?