Pro Medico
•
czerwiec 2018
14
prawo medyczne
Echa publikacji. Tajemnica medyczna
w okresie
vacatio legis
dostosowały proce-
dury do unijnego rozporządzenia? Grani-
ce tajemnicy medycznej nakreślono w kil-
ku aktach: o systemie informacji w ochro-
nie zdrowia, o prawach pacjenta i Rzecz-
niku Praw Pacjenta, o zawodzie lekarza...
I wydawać by się mogło, że porządek
prawny jest jasny i bezwzględnie obowią-
zuje lekarzy.
PRAKTYCZNE DYLEMATY
W codziennej pracy zdarzają się jednak
praktyczne dylematy. Jak zareagować, gdy
pacjent nie wyrazi zgody na gromadze-
nie danych osobowych, a czasami wręcz
żąda utajnienia lub kodowania wyników
badań, bo rodzina pracuje w szpitalu?
Na ile jesteśmy przygotowani do udziele-
nia odpowiedzi: w jakim reżimie prawnym
znajduje się serwer, który obsługuje bada-
nie tomograficzne czaszki? Czy stosować
się do ustawy o prawach pacjenta, któ-
ra intymność sprowadza do fizyczności,
a otwiera dostęp zbyt szerokiego kręgu
osób do informacji o zmarłym? Jak powi-
nien reagować lekarz pogotowia interwe-
niujący w czasie wypadku drogowego lub
reanimujący w miejscu publicznym, kiedy
grono gapiów sporządza dokumentację
video? Czy precyzyjnie możemy wyjaśnić
pacjentowi, gdzie trafią dane pacjenta, kto
będzie miał do nich wgląd, jak długo będą
przechowywane?
Podpisywanie przez pacjentów zgody
na udostępnianie i przetwarzanie danych
osobowych i dotyczących stanu zdrowia
jest często zupełnie bezrefleksyjne, czyli
jest to „zgoda blankietowa”, bo pacjent
dokładnie nie wie, na co się zgadza.
Do obowiązków lekarza należy poinfor-
mowanie chorego o możliwych nieko-
rzystnych skutkach ujawnienia tajemni-
cy lekarskiej jeszcze przed wyrażeniem
pochopnej zgody. Rozważny lekarz dosko-
nale zdaje sobie sprawę, które informacje
o pacjencie mogą naruszać prywatność,
a także to, jakie informacje i komu moż-
na przekazać, by działały na rzecz dobra
chorego. Najrozsądniejsza wydaje się być
interpretacja„
ad casum”
– prawo nie może
być interpretowane tak, by przeważało
nad obowiązkiem poszanowania dobra
chorego, a ochrona danych osobowych
niemoże szkodzić pacjentowi. Bezwzględ-
ne stosowanie normatywizmu to ścieżka:
legalizm – formalizm – idiotyzm. Przepisy
o ochronie danych osobowych wydają się
być jednoznaczne, ale z punktu widzenia
lekarza i etyki zawodowej nie mogą być
stosowane w sposób sprzeczny z intere-
sem chorego.
Niezaprzeczalnym faktem jest, że w świe-
tle przepisów o ochronie danych osobo-
wych przed lekarzami stoją nowe wyzwa-
nia i dylematy związane z wykonywaniem
niegdyś„wolnego” zawodu.
Mieczysław Dziedzic
przewodniczący
Komisji Legislacyjnej ORL
Tajemnica lekarska lekarza
sądowego i biegłego sądowego
Przypomnijmy: Kodeks Etyki Lekarskiej wart.
23 stanowi, że lekarz ma obowiązek zacho-
wania tajemnicy lekarskiej, a ową tajemnicą
objęte są wiadomości o „pacjencie”, uzyska-
ne przez lekarza w związku z wykonywany-
mi czynnościami zawodowymi, zaś śmierć
chorego nie zwalnia od tego obowiązku.
Celowo zapisałem wyraz „pacjent” w cudzy-
słowie, bowiem osoba, której dotyczy
zaświadczenie wydane przez lekarza sądo-
wego lub opinia wydana przez biegłego,
nie jest ich pacjentem. Jednocześnie artykuł
25 wskazuje, że zwolnienie z zachowania
tajemnicy lekarskiej może nastąpić, jeśli
obowiązują do tego przepisy prawa. Cho-
dzi tu o zaświadczenie lekarza sądowego
oraz opinię biegłego. Z kolei art. 26 stanowi,
że nie jest naruszeniem tajemnicy lekarskiej,
jeśli po przeprowadzeniu badania lekarskie-
go (lub dokumentacji lekarskiej w przypad-
ku osoby zmarłej albo w przypadku, kiedy
badanie nie jest konieczne) na zlecenie upo-
ważnionego z mocy prawa organu wynik
badania zostanie przekazany zleceniodawcy.
Wskazuje sięwKEL, że nieodzownymwarun-
kiem jest, aby lekarz przed rozpoczęciem
badania poinformował o tym osobę, która
ma być zbadana. W tymmiejscu istnieje roz-
dźwięk pomiędzy tym, co wynika z zapisu
art. 26, a rzeczywistością.
I tak: do lekarza sądowego zgłasza się osoba,
która pragnie usprawiedliwić swoją nieobec-
ność na rozprawie, co oznacza, że z góry
zakłada, że informację o jej stanie zdrowia
otrzyma sąd lub organ prowadzący postę-
powanie przygotowawcze. Czy w takim
przypadku lekarz (sądowy) winien informo-
wać osobę badaną (lub„orzekaną”bez bada-
nia w przypadkach zakreślonych ustawą
o lekarzu sądowym) o celu badania i fakcie,
że wynik badania z rozpoznaniem (w formie
numeru statystycznego według klasyfika-
cji ICD-10 powszechnie dostępnej)
a priori
wskazujący przyczynę nieobecności na roz-
prawie (itp.) będzie przekazany „organowi”?
Moim zdaniemniema to po prostu sensu.
Kolejnym problemem jest opiniowanie bie-
głego sądowego. Po pierwsze: albo strona
(czyli badany nazywany w KEL „pacjen-
tem”), albo sam wnosi o badanie i sporzą-
dzenie opinii lubwnosi o to rodzina wprzy-
padku zmarłego (w sprawie cywilnej lub
rodzinnej), a więc brak jest celu, w jakim
lekarz biegły miałby informować o celu
badania i fakcie, że wynik badania z roz-
poznaniem będzie przekazany „organowi”.
Jeżeli problem dotyczy sprawy karnej –
osoba, która ma się poddać badaniu bie-
głego, także wie, w jakim celu jest (będzie)
badana – i podobnie brak jest celu, w jakim
lekarz biegły miałby informować o celu
badania i fakcie, że wynik badania z rozpo-
znaniem będzie przekazany„organowi”.
Oczywiście – nic nie stoi na przeszkodzie,
aby taka osoba o takim fakcie poinformo-
wana została także przez lekarza biegłego
– ale nie widzę celu, dla którego miałoby
dojść do tego faktu. Poza tym jeżeli nawet
– czy należałoby wtedy pobierać oświad-
czenie od badanego (lub rodziny) o zgodzie
na badanie/zaopiniowanie – to jak miałoby
to wyglądać i jaki byłby faktyczny tego cel?
Należy oczywiście zgodzić się ze stwierdze-
niem zawartym w art. 26, że wszelkie infor-
macje, które nie są konieczne dla uzasad-
nienia wniosków wynikających z badania,
powinny być nadal objęte tajemnicą lekar-
ską. Brzmi to może dziwnie dla wielu, tak
lekarzy, jak i „opiniowanych”, dlategowskażę
przykład:
ciąg dalszy ze str. 13




