Pro Medico
•
grudzień 2014/styczeń 2015
24
leczenie bólu
ciąg dalszy ze str. 23
– Mało się mówi o szpitalach w pozy-
tywnym świetle. O tym, że placówka
działa, jak powinna i jest skuteczna,
pacjenci dowiadują się pocztą panto-
flową. Ktoś komuś coś poleca…
– Nic nie jest dane raz na zawsze. My swój
pozytywny PR budujemy systematycznie,
codziennie stojąc przy łóżku pacjenta i ro-
biąc wszystko, co w naszej mocy, by nie
cierpiał. Tak właśnie staramy się dbać o re-
nomę szpitala.
– Korzystając z okazji, nie mogę nie
zapytać Pana – jako anestezjologa
– o głośno komentowany list podse-
kretarza stanu w MZ Igora Radziewi-
cza-Winnickiego nt. zbyt rzadkiego
stosowania w leczeniu bólu opioidów.
Zgadza się Pan z opinią, że w Polsce za
często leczy się NLPZ-ami, a zbyt rzad-
ko sięga po opioidy?
– W szpitalu mamy ten komfort, że opio-
idy są do dyspozycji i w uzasadnionych
przypadkach je stosujemy. Każda grupa
leków ma swoje zastosowanie, aczkol-
wiek Niesteroidowe Leki Przeciwzapal-
ne bywają ordynowane nieracjonalnie
i w sposób nie do końca przemyślany.
Podanie kilku leków z tej samej grupy
z całą pewnością nie da lepszego efektu
terapeutycznego, a jedynie nasili objawy
uboczne. Jest wiele opracowań traktują-
cych o właściwym leczeniu bólu. Ostry,
nieprawidłowo leczony, może się prze-
rodzić w ból stały – ciągły. Negatywnych
konsekwencji źle przeprowadzonej tera-
pii potrafi być wiele. Zaś stosowanie opio-
idów musi być racjonalne, ale nie należy
się tych leków bać. Pacjenta ma przestać
boleć, powinien on osiągnąć właściwą
jakość życia i w tym względzie nie powin-
niśmy się sugerować tylko własną samo-
oceną sytuacji. W naszym kraju pokutuje
także stereotyp, że opioidy stosuje się
w leczeniu paliatywnym, leczeniu nowo-
tworów – a tak nie jest. Opioidy należy
stosować zgodnie z najnowszymi wytycz-
nymi i w oparciu o własne doświadczenia
w tym zakresie. Celem jest osiągnięcie
stanu, który będzie satysfakcjonujący dla
pacjenta.
– Wspomniał Pan o medycynie palia-
tywnej… Czy nie jest tak, że w Polsce
pacjenci zbyt późno trafiają do lekarzy
tej specjalności?
– Tak się dzieje, faktycznie. Ale raczej z ko-
nieczności. Zbyt mała jest dostępność do
lekarzy medycyny paliatywnej i mamy
niewielu specjalistów z tego zakresu.
Generalnie, poradni leczenia bólu, takich
z prawdziwego zdarzenia, jest za mało.
Ból przewlekły, ból fantomowy czy ból
neuropatyczny – to bardzo rozległe ob-
szary, które wymagają bardzo precyzyj-
nych działań i dużej wiedzy w leczeniu.
Oczywiście, Śląsk nie jest pustynią, jeśli
chodzi o medycynę paliatywną, ale pa-
trząc z perspektywy naszej poradni lecze-
nia bólu – obłożenie jest pełne, a pacjen-
tów wciąż przybywa.
Trudno ból leczyć tylko dobrym słowem
felieton
Te pytania stawiam nie bez przyczyny,
a bezpośrednią inspiracją jest wykład
prof.
Marka Radomskiego
dotyczący ka-
riery naukowej. Prof. Radomski, wybitny
naukowiec, został zaproszony do pełnie-
nia funkcji dyrektora naukowego nowego
ośrodka badawczego, Kardio-Med. Silesia,
jaki powstaje w Zabrzu. Profesor w końcu
października br. wygłosił dla studentów
bardzo ciekawy wykład, pokazujący moż-
liwe ścieżki kariery naukowej. Roztaczany
obraz nauki był fascynujący i inspirujący,
a ścieżka kariery naukowej to droga god-
na zaangażowania i poświęceń. Warto
rozważyć wybór tego kierunku kariery ży-
ciowej, choć otwarte jest pytanie, czy na
pewno wzorce ze świata nauki amerykań-
skiej, czy zachodnioeuropejskiej, przystają
do naszej polskiej rzeczywistości? Wykład
był w swym założeniu zachętą dla mło-
dych ludzi, studentów i doktorantów do
rozpoczęcia i prowadzenia pracy nauko-
wej. Oby entuzjazm Profesora był jak naj-
bardziej zaraźliwy!
Dla mnie ważne jest nieco inne pytanie,
bardziej przystające do codziennej pracy:
czy lekarz, dobry lekarz wykonujący swój
zawód z pasją, traktujący pracę nie jako co-
dzienny obowiązek, a będący entuzjastą
zawodu, powinien mieć także doświad-
czenie w pracy naukowej? Sądzę, że w na-
szym środowisku brak jest zrozumienia, iż
Nauka na obrzeżach życia zawodowego?
Czy warto prowadzić pracę naukową? Czy lekarz pro-
wadzący życie zawodowe, rozumiane jako codzienna
praca z pacjentami, może prowadzić pracę naukową?
Więcej, czy taka działalność ma pozytywny, czy też
raczej negatywny wpływ na jakość pracy lekarskiej?
praca naukowa to ważny element rozwoju
zawodowego i osobistego. W świecie za-
chodnim doświadczenie w pracy nauko-
wej to cenny i pożądany składnik dokonań
zawodowych. Pamiętam rozmowy sprzed
lat z dr. med.
Wojciechem Grzywną
, pre-
kursorem polskiej intensywnej terapii no-
worodków. Zachęcał mnie do podjęcia ba-
dań, wskazując na tę drogę wzbogacenia
własnego doświadczenia zawodowego.
Mój Tata był autorem około 30 publikacji,
choć nigdy stopnia doktora nie uzyskał.
Badania były dla Niego uzupełnieniem
codziennej pracy lekarskiej. Praca nauko-
wa dla polskiego lekarza (nie licząc osób
pracujących w uczelniach) jest raczej po-
strzegana jako strata czasu. A jeśli już ktoś
ją podejmuje, jest to raczej wstęp do ka-
riery zawodowej np. starania się o ordyna-
turę. A szkoda, że praca naukowa spadła
na tak odległe miejsce wśród lekarskich
priorytetów. Nie wszystko można przeli-
czyć na pieniądze, są wartości ponadcza-
sowe. Dlaczego nauka błąka się gdzieś na
obrzeżach naszego życia zawodowego?
Przyczyn jest wiele: rozrost biurokracji,
ciągle zmieniające się przepisy regulujące
codzienną pracę oraz zepchnięcie nauki,
jako interesującego obszaru kariery zawo-
dowej w ogóle skutecznie zniechęcają do
prowadzenia badań naukowych.
Prof. dr hab. Wojciech Pluskiewicz
Dlaczego nauka błąka się gdzieś na obrzeżach
naszego życia zawodowego? Szkoda, że praca
naukowa spadła na tak odległe miejsce wśród
lekarskich priorytetów.




