Pro Medico
•
kwiecień 2016
34
wspomnienie
Pani Profesor urodziła się w Zabrzu, w sierpniu 1921 r. To mia-
sto ukochała najmocniej. Wojnę spędziła w Ojcowie i Krakowie.
Od 1941 r. do końca wojny, co sobotę punktualnie o 8.00 brała
paczkę sprzed dworca w Krakowie i odnosiła ją pod wskazany ad-
res. Nie można jej odmówić odwagi. Odwagi, która wówczas mia-
ła inną cenę niż dzisiaj. Studia rozpoczęła w Krakowie na tajnych
kompletach. W 1948 r. ukończyła medycynę.
Pani Profesor bycie lekarzem miała zapisane w genach, poszła
w ślady dziadka Maksymiliana Hagera i ojca Bronisława, polskiego
działacza niepodległościowego, od najmłodszych lat wspierające-
go Wojciecha Korfantego, późniejszego komisarza plebiscytowe-
go i posła na III SejmŚląski. Gdy dowiedziała się, że w Krakowie nie
będzie pracy dla stu lekarzy, spakowała się i wróciła do ukochane-
go Zabrza. Mieszkała wmałympokoju na strychu Szpitala Dziecię-
cego. O 8.00 zaczynała pracę w klinice, po południu dyżurowała
w poradni, a wieczorem odwiedzała chore dzieci w ich domach.
Przez całe swoje życie uczyła lekarzy, że
„
do chorego dziecka
przychodzi lekarz, a nie chore dziecko do lekarza.”
Sama tak po-
stępowała. Jej zdaniem pediatra powinien wiedzieć, w jakich wa-
runkach żyje mały pacjent, by go odpowiednio leczyć.
Wracała do domu o 22.00, wzruszała się, gdy widziała dwie małe
dziewczynki przy drzwiach, trzymające się za ręce i czekające
na Mamę. Cieszyły się, że wreszcie mogły Ją zobaczyć.
Dla Niej praca lekarza była posługą dla bliźniego, a nie sposobem
na zarabianie pieniędzy – zawsze to podkreślała.
Podobnie jak Ojciec była także posłanką – zawsze bezpartyjną.
Liczyła, że uda się Jej coś zmienić. Rodzinne tradycje i dorobek
na rzecz polskiego Śląska z pewnością sprawiały, że do gabinetu
wojewody Jerzego Ziętka wchodziła bez pukania – mówiła mu,
co trzeba zrobić, by służba zdrowia działała jak najlepiej.
Nadzorowała pediatrów, jeździła po szpitalach i przychodniach
w całym województwie. Pokazywała palcem, co jest źle i co nale-
ży poprawić, za pół roku wracała w to miejsce, by sprawdzić, czy
wszystko działa jak należy, nigdy się nie anonsowała.
„Trzeba być dobrym człowiekiem, by być dobrym lekarzem,
ale sama dobroć nie wystarczy. Trzeba mieć wiedzę i zacięcie,
by cały czas się uczyć”
– mawiała.
Każde wyleczone dziecko sprawiało Jej radość. Była niezwykle
skromna, sumienna, ale też wymagająca, zawsze wierna Hippo-
kratesowej idei medycyny.
Dorobek Pani Profesor, naukowy, zawodowy i szkoleniowy jest
ogromny. Po przejściu na emeryturę, obserwowała uważnie za-
chodzące zmiany w Polsce i na świecie, miała odwagę recenzować
krytycznie Jej zdaniem te niekorzystne, ale wspierać to, co służyło
potrzebującym pomocy, zwłaszcza tym najmłodszym.
Kiedy z okazji Jubileuszu 90. Urodzin wręczaliśmy w Szpitalu Uni-
wersyteckim w Katowicach – Ligocie najwyższe wyróżnienie Ślą-
skiej Izby Lekarskiej –Wawrzyn Lekarski, długie owacje na stojąco
licznie przybyłych lekarzy dla Pani Profesor były mocno wzrusza-
jące.
Śp. Profesor Bożena Hager-Małecka
(1921-2016)
Żegnamy Panią Profesor, nestora polskiej pediatrii,
wielki autorytet moralny i etyczny, wybitnego
lekarza, naszą Mistrzynię, oddaną nauczycielkę
wielu pokoleń młodych adeptów sztuki lekarskiej,
dobrego i prawego Człowieka.
3 lutego 2016 r. Profesor Hager-Małecka jako jedna z lekarzy – Se-
niorów, nestorów naszego lekarskiego powołania, została wyróż-
niona podczas uroczystego spotkania w zabrzańskiej Filharmonii.
Nie mogła pojawić się na nim osobiście ze względu na zły stan
zdrowia. Podziękowania i wyrazy uznania złożyliśmy na ręce jej
córki, Danuty Rzepeckiej.
Szanowna Pani Profesor! Była Pani i pozostanie dla nas Mistrzynią.
Będziemy cenić Pani dokonania i starać się Panią naśladować, choć
to niełatwe wyzwanie.
Odeszła Pani już na wieczny, lekarski dyżur.
Pani przesłanie etyczne, realizowane przez tyle wypełnionych
ofiarną pracą lat jest bezcenne właśnie teraz, kiedy obserwujemy
jakże niebezpieczny proces dehumanizacji medycyny, urzeczowie-
nia zarówno pacjenta, jak i lekarza.
Kochana Pani Profesor! Dziękuję w imieniu śląskiej rodziny lekar-
skiej oraz własnym za wszystko, co Pani uczyniła w swoim długim
życiu, za świadectwo postaw, świadectwo niełatwych przecież czę-
sto wyborów, ale zawsze nakierowanych na człowieka w całej jego
integralnej złożoności.
Pozostanie Pani na zawsze w naszych sercach, naszej modlitwie
i naszej pamięci.
Jacek Kozakiewicz
Fragmenty mowy wygłoszonej podczas uroczystości pogrzebowych
12 lutego 2016 r. w Kościele św. Jana Chrzciciela w Zabrzu-Biskupicach
Naszemu Koledze
Dr. n. med. Andrzejowi Tyczyńskiemu
Członkowi Okręgowego Sądu Lekarskiego
Wyrazy głębokiego współczucia
Z powodu śmierci
Matki
Składa
Prezes Jacek Kozakiewicz
z Okręgową Radą Lekarską w Katowicach
oraz
Przewodniczący AdamDyrda
z Okręgowym Sądem Lekarskimw Katowicach
Reklama




