25
Pro Medico
•
listopad 2015
wspomnienia
tak było...
ciąg dalszy na str. 26
Lato 1980 r. było gorące, a strajki na Wy-
brzeżu i Śląsku wywróciły do góry nogami
pozornie stabilny układ społeczny i poli-
tyczny kraju. Powstał Niezależny Samorząd-
ny Związek Zawodowy „Solidarność”, który
w krótkim czasie skupił 10 milionów człon-
ków, wyrażając nadzieje Polek i Polaków na
rzeczywiste zmiany w kraju. Tak duża ak-
tywność społeczna z pewnością zaskoczyła
władze komunistyczne sprawowane przez
PZPR. Te wydarzenia miały miejsce w czasie
letnich wakacji i z tego powodu echa Sierp-
nia 80 z pewnym opóźnieniem ujawniły się
w życiu polskich uczelni. Jak wiadomo, stu-
denci to jedno z najbardziej aktywnych śro-
dowisk społecznych i na wielu uczelniach
już pod koniec września 1980 r. dosłownie
wrzało.
WZYWAMY REKTORA DOUSTĄPIENIA
ZE STANOWISKA!
Błyskawicznie zawiązywały się kolejne or-
ganizacje NZS. Nie inaczej było także w ŚlA-
M-ie. Największą aktywność wykazywali
studenci z Wydziału Lekarskiego w Zabrzu,
a pierwsze spotkania organizacyjne odby-
wały się w Rokitnicy. Toczyły się burzliwe
dyskusje, które początkowo nieudolnie usi-
łowali zakłócać niektórzy członkowie SZSP
(dla młodszych Czytelników rozwijam ten
skrót: Socjalistyczny Związek Studentów
Polskich – taka służalcza przybudówka
partii). Ale szybko zmiotła ich fala nowego
nurtu myślenia. Nadzieje związane z po-
wstaniem „Solidarności” były ogromne;
polskie uczelnie znajdowały się pod szcze-
gólnie pieczołowitym nadzorem władzy.
Demokracja
wewnątrzuczelniana
była
fikcją, a najważniejszą rolę w życiu uczel-
ni – niestety – odgrywali funkcjonariusze
komunistycznej służby bezpieczeństwa.
Bez ich wiedzy oraz aprobaty tzw. egzeku-
tywy partyjnej nic ważnego się nie mogło
wydarzyć, nikt nie mógł awansować czy
objąć samodzielnego stanowiska. Aż nagle
ktoś ważył się podnieść rękę na PZPR, ramię
ludu, ramię sprawiedliwości społecznej. To
była absolutnie nowa sytuacja dla wszyst-
kich z nas, w polskie społeczeństwo wlała
się wiara na nowe otwarcie, na stopniowy
powrót do normalności. W naszej uczelni
doszło do spektakularnego „przewrotu” na
szczytach władz. Dotąd rektorem był prof.
Józef Jan Jonek
, który z nadania partii ko-
munistycznej żelazną ręką sprawował swą
władzę. Idea usunięcia dotychczasowego
rektora zrodziła się w kręgu kilku członków
„Solidarności”, którzy zainicjowali działania,
czego owocem było wspólne posiedzenie
obu rad wydziałów lekarskich. W imieniu
środowiska akademickiego głos zabrał
prof.
Zygmunt Górka
, wzywając rektora do
ustąpienia. Rektor został zmuszony do rezy-
gnacji, co otworzyło możliwość demokra-
tycznego wyboru nowego rektora. Został
nim liczący 45 lat (młody, jak na realia aka-
demickie) prof.
ZbigniewHerman
, wybitny
farmakolog z Zabrza.
Te wydarzenia zachęcały nas do aktywno-
ści. Już w listopadzie wybraliśmy na wal-
nym zebraniu władze uczelniane NZS-u.
Pierwszym przewodniczącym został stu-
dent IV roku wydziału lekarskiego w Za-
brzu
Zenon Halaba
. Po tym gorączkowym
okresie stawiania pierwszych kroków dla
NZS nadszedł okres mozolnej pracy, pozy-
skiwania członków, tworzenia bazy loka-
lowej. Mieliśmy „zielone” światło od władz
uczelni i osobiste wsparcie nowego rektora.
Szybko udostępniono nam pomieszczenia
na wydziałowe siedziby NZS-u. Niebawem
udało się także rozpocząć wydawanie pi-
semka NZS-u „Prosto z Mostu”. Aktywnie
włączyliśmy się w życie uczelni, uczestni-
czyliśmy w pracach rad wydziałów, Senatu,
współtworzyliśmy zręby samorządu stu-
denckiego. I wszystko byłoby dobrze, gdy-
by nie fakt, iż dla władz komunistycznych ta
demokratyczna i pokojowa rewolucja była
tak naprawdę nie do przyjęcia. PZPR tylko
na chwilę cofnęła się do defensywy w ob-
liczu społecznej determinacji. Pogodzenie
demokracji z dyktaturą okazało się równie
niemożliwe, jak przysłowiowe połączenie
wody z ogniem. Blokowano rejestrację
„Solidarności”, a o rejestracji NZS-u przez
Ministerstwo Nauki i SzkolnictwaWyższego
mogliśmy tylko pomarzyć.
STUDENCI STRAJKUJĄ
Z tego powodu w styczniu 1981 r. wybuchł
ogólnopolski strajk studentów. Na terenie
Górnego Śląska tylko studenci naszej uczel-
ni dołączyli do tego protestu. To nie była
łatwa decyzja; partyjne władze wojewódz-
kie nieskutecznie usiłowały wywrzeć na
nas presję, by pokazać, kto rządzi w regio-
nie i zablokować strajk. Gdy odmówiliśmy
spotkania w KomitecieWojewódzkimPZPR,
w trybie nagłym zwołano nadzwyczajne
posiedzenie Kolegium Rektorskiego, by
odwieść nas od idei strajku. To się nie udało,
nazajutrz dołączyliśmy do ogólnopolskiego
protestu. Wiem, że z tego powodu wezwa-
no rektora, prof. Z. Hermana, do Komitetu
Wojewódzkiego PZPR, by wyrazić niezado-
wolenie partii z faktu dopuszczenia do roz-
przestrzeniania się w uczelni fali wrogiej dla
nich demokracji.
KONIEC FESTIWALUWOLNOŚCI
Udział w ogólnopolskim proteście, jako
jedynej śląskiej uczelni, zmienił postrze-
ganie zrzeszenia. Sukces strajku w postaci
rejestracji NZS-u spowodował ogromną
aktywizację studentów. Przybyło nam
mnóstwo nowych członków, a NZS trwa-
le – jak się wtedy wydawało – wpisał się
Współtworzyliśmy historię...
Niezależne Zrzeszenie Studentów (NZS) powstało na fali wydarzeń Sierpnia
1980 r. Minęło 35 lat, zatem warto przypomnieć, czym było Zrzeszenie i jaką rolę
odegrało w życiu Śląskiej Akademii Medycznej, bo tak się wówczas nazywała na-
sza uczelnia medyczna.
Od lewej w głębi: Krzysztof S. Gołba, Wojciech Pluskiewicz, Romuald Cichoń, Zenon P. Halaba.




