Background Image
Table of Contents Table of Contents
Previous Page  27 / 36 Next Page
Information
Show Menu
Previous Page 27 / 36 Next Page
Page Background

25

Pro Medico

marzec 2015

wspomnienia

echa publ kacji

udało się znaleźć. Dołączył do nas dzien-

nikarz Polskiego Radia – red.

Jarosław

Kociszewski

, który przygotował kilka au-

dycji o naszej działalności.

I tak się stało, że zostałam chirurgicznym

omnibusem

(ordynatorem,

asysten-

tem, instrumentariuszką i preceptorem)

w ugandyjskim Kakooge, w szpitalu wy-

budowanym dzięki polskim Franciszka-

nom, którzy prowadzą w Ugandzie szero-

kopojętą działalnośćmisyjną. Dyrektorem

Franciscan Health Centre (FHC) jest o.

Bo-

gusław Dąbrowski

, który od kilkunastu

lat mieszka w Ugandzie.

SZPITAL

Wieloprofilowy szpital w Kakooge (chirur-

gia, interna, położnictwo i ginekologia,

pediatria, choroby zakaźne, stomatolo-

gia) jeszcze na krótki czas przed naszym

przyjazdem nie miał lekarza, mimo że nie

brakuje pacjentów chorych niemal na

wszystko, na co można zachorować w tro-

pikach. Mówi się, że w Ugandzie ginie naj-

więcej ludzi w wypadkach komunikacyj-

nych albo w starciu z hipopotamami. FHC

zlokalizowane jest przy ruchliwej drodze,

wiodącej prosto do objętego wojną Suda-

nu Południowego.

Chorymi zajmowali się tzw. clinical offi-

cers (odpowiednik felczera) i pielęgniarki.

Franciszkanom udało się jakoś znaleźć

i zatrudnić lekarza – i to jego oraz pozo-

stały personel należało również w ramach

projektu PMM przeszkolić.

PACJENCI

Pacjenci stawili się pełni zaufania, bez

obiekcji, że to „białe i w dodatku kobie-

ty” będą ich leczyć. To zaufanie ma inny

wymiar niż w Polsce – w Ugandzie wciąż

wierzy się czarownikom i nierzadko skła-

da w ofierze dzieci...

Niektórzy wędrowali całą noc boso i pod-

pierając się kijem, żeby dać się zopero-

wać. Pokonawszy wstępne przeszkody,

jak choćby brak prądu (ten z miasta nie

dotarł, temu z generatora szczury pożar-

ly kable) udało się zoperować wielu cho-

rych, którzy w podziękowaniu dosłownie

padali na kolana. Mając w pamięci nieraz

zasłyszane „bo mi się należy” i „ja na was

płacę” – ta szczera wdzięczność i sposób

jej wyrażenia szokowały, ale i przypomi-

nały sens tej pracy. Satysfakcję zwiększał

fakt, że obyło się bez powikłań.

BYŁOWARTO

Kończąc opowieść – „przybyłam, zoba-

czyłam i zoperowałam”. Było warto i chęt-

nie wrócę. Zachęcam do spróbowania

własnych sił na tego typu wyjazdach.

I wreszcie – dziękuję – moim nauczycie-

lom chirurgii – Panu Docentowi

Macie-

jowi Zaniewskiemu

, Panu Doktorowi

Eugeniuszowi

Majewskiemu

,

Panu

Doktorowi

Bogusławowi Handlowi

za

podzielenie się wiedzą i umiejętnościa-

mi i umożliwienie specjalizowania się

w chirurgii ogólnej; Doktorowi

Maciejo-

wi Wigluszowi

– którego umiejętności

i chirurgiczne „sztuczki" podpatrywałam

na chwilę przed egzaminem; Panu Ordy-

natorowi

Kazimierzowi Swobodzie

– za

zgodę na urlop i wreszcie

Ewie Jamróz

i

Tomaszowi Łaszkiewiczowi

– wiecie za

co :)

dr Renata Popik

starszy asystent

Oddziału Chirurgii

Ogólnej i Naczyniowej Szpitala

w Rudzie Śląskiej.

Dr Renata Popik podczas jednej z operacji.