Pro Medico
•
marzec 2015
22
stomatologia
opłatę w biurze podróży do utraconych
dochodów podczas swojej nieobecności.
Niestety, nikt z jego zamożnych klientów
nie odda się w ręce praktykujących u nie-
go młodych adeptów stomatologii. To tyl-
ko jego złote ręce potrafią podciąć wędzi-
dło wargi górnej za 1500 $...
Nasz bohater, każdego miesiąca po od-
liczeniu kosztów obowiązkowej reinwe-
stycji w gabinet, opłaceniu wysokiej klasy
prawnika i księgowej, pozwala sobie jed-
nak wkrótce na kupno apartamentu itd.
Wydaje się więc, że w pełnym tego słowa
znaczeniu odcina przysłowiowe kupony,
wcześniejszych kredytów i swojej pracy.
Wkrótce jednak jego księgowa bije na
alarm, że zbliża się do wieku (po 50-tce),
kiedy konieczne jest podjęcie kroków za-
bezpieczających emeryturę... A ta wcale
nie maluje się tak różowo...
Kilkadziesiąt lat (licząc od początku stu-
diów) wytężonej, codziennej, od rana
do wieczora pracy, tak intelektualnej, jak
i fizycznej, z dużym obciążeniem psy-
chicznym odpowiedzialnością za zdrowie
i zadowolenie swoich wymagających,
bo sporo płacących pacjentów, wywarły
wcale niebagatelny, negatywny wpływ na
całokształt jego zdrowia. Jego prywatna
ekskluzywna praktyka dentystyczna opie-
ra się przede wszystkim właśnie na jego
umiejętnościach i doświadczeniu zawo-
dowym, które w miarę upływu lat przera-
stają fizycznie jego możliwości.
Ograniczenie czasu poświęconego na pra-
cę skutkuje, niestety, mniejszymi docho-
dami, przy takich samych, stałych kosztach
utrzymania firmy. To skłania go do sprze-
daży gabinetu po 60. roku życia i przepro-
wadzki poza miasto do niewielkiego seg-
mentu, gdzie regeneruje zdrowie.
Nie wiemy, jak długo będzie się cieszył sta-
tusem emeryta. Większą jednak część jego
zaoszczędzonych pieniędzy pochłoną
wizyty u różnorodnych specjalistów, leki,
spotkania z rehabilitantami. To dopiero
podczas emerytury będzie miał faktycznie
czas dla najbliższych, a także na realizację
swoich niektórych zainteresowań, które
wciąż były drugoplanowymi, po nauce
i pracy...
SPEŁNIONY SEN O HOLLYWOOD
A jak potoczyły się losy rówieśnika nasze-
go stomatologa? (…)
Jako 20-latek przyjechał do Los Angeles
z zaoszczędzonym 1000 $. Na przedmie-
ściach, ale tuż przy jednej z głównych do-
jazdowych dróg, nieopodal jednej ze stacji
paliw, wynajął zapuszczony garaż. Własny-
mi rękami naprawił dach, na tyłach zor-
ganizował sobie swoje cztery kąty, gdzie
jadł, spał i śnił, bo przecież tuż obok, na
wyciągnięcie ręki miał ,,Fabrykę Snów’’...
W garażu zorganizował 24-godzinną ręcz-
ną myjnię samochodową, w której umycie
samochodu było tańsze niż na pobliskiej
stacji paliw o 1$...
Pomysł zaowocował i po pięciu latach
zatrudniał już dwóch pracowników. Roz-
począł budowę solidnych dwóch stano-
wisk pracy i zaplecza, gdzie można było
wykonać drobne prace naprawcze. Coraz
częściej zastępował swoich pracowników
podczas ich urlopu lub choroby, a czas
w ciągu dnia poświęcał raczej na pro-
wadzenie rachunków, naukę ekonomii
i marketing. W wieku 30 lat miał już kilka
dobrze prosperujących punktów mycia
samochodów, otwartych całodobowo
na obrzeżach miasta i zgromadzone fun-
dusze, które postanowił zainwestować.
Prócz sieci wypożyczalni samochodów,
otworzył wraz ze wspólnikiem firmę, któ-
ra zajmowała się komercyjnymi, krótkimi
lotami małymi awionetkami nad miastem
oraz połączeniem szybkimi łodziami mo-
torowymi z pobliską wyspą celebrytów
Cataliną.
Firma się rozrastała. Nasz bohater, w wie-
ku 40 lat przeprowadził swoją rodzinę do
własnej willi. Jego nienormowany czas
pracy pozwalał na uczestniczenie w ży-
ciu swoich dzieci. Weekendy rozpoczynał
w piątkowe popołudnie, kiedy zabierał
całą rodzinę na wycieczkę własnym ma-
łym jachtem. Większość nagłych proble-
mów w firmie miał szansę rozwiązywać
telefonicznie lub dzięki internetowi. (…)
Zbliżając się do wieku emerytalnego,
wciąż był w świetnej kondycji fizycznej,
nie martwił się także o przyszłość firmy,
która przynosiła stabilne dochody.
Rówieśnik stomatologa nie musiał pozby-
wać się firmy będąc wwieku emerytalnym.
Mając nawet 70 lat, będąc wciąż w do-
brej formie, mógł podejmować decyzje
i uczestniczyć w zarządzaniu nią. W każdej
też chwili mógł się wycofać z pracy i, za-
trzymując udziały, otrzymywać należną
część rocznych zysków. Tak prowadzenie
firmy, jak i okres emerytury łączył z po-
wodzeniem z korzystaniem z życia, które
brał pełnymi garściami, właściwie prawie
od samego początku pobytu w Mieście
Aniołów…
CZAS NA BILANS
Pozornie spektakularne dochody nasz
bohater stomatolog osiągał przez bardzo
krótki okres (przez pierwszych ponad
20 lat uczył się, inwestował, spłacał kredy-
ty). Nakład natomiast nauki i fizycznej(!),
codziennej pracy, w której nikt nie mógł
go zastąpić, był absolutnie nieproporcjo-
nalny do końcowych korzyści. Pomniejsz-
my je jeszcze o ubytek na zdrowiu i ko-
nieczność zabezpieczenia finansowego
na okres niepełnej już wydolności zawo-
dowej na emeryturze. Natomiast jego
rówieśnik z przedmieść Hollywood za-
rabiał może nie tak dużo w rozrachunku
rocznym, ale dochody ze swojej pracy
uzyskiwał od samego początku założenia
firmy, przy początkowej inwestycji zale-
dwie 1000 $. Zyski może też on czerpać
dożywotnio, wciąż pozostając współwła-
ścicielem firmy. Podkreślmy zdecydowa-
nie mniejszy początkowy koszt inwestycji,
brak konieczności wysokich kwalifikacji
zawodowych, coraz mniejszą potrzebę
– w miarę rozwoju firmy – jego fizycznej
pracy. W podsumowaniu całego okresu
życia zawodowego zysk z roboczogodziny
stomatologa okazywał się marną częścią
zysku, jaki uzyskał właściciel myjni samo-
chodowej.
A jak wygląda Twój własny bilans, Czy-
telniku? Jak Twoja aktualna kondycja fi-
zyczna? Jak miewa się Twój kręgosłup?
Co ze wzrokiem? Ile godzin każdego dnia
poświęcasz na pracę? Ile jest faktycznie
warta Twoja praca, a jak wycenia ją NFZ?
Jak czujesz się, kiedy Twój kolejny kon-
trakt jest uszczuplony lub nie ma go wca-
le? Ile czasu spędzasz z rodziną i czy masz
siłę korzystać z życia? Jak długie są Twoje
wakacje? Jak wyobrażasz sobie swoje
życie na emeryturze? I czy będzie Cię na
nie stać? Czy gdyby nie zawodowa pasja,
zdecydowałbyś się kolejny raz zostać sto-
matologiem? Czy stać Cię na taką pasję?
Ile za nią płacisz teraz, a ile zapłacisz prze-
chodząc na emeryturę?
A może uważasz, że przypomniany przeze
mnie tekst nijak się ma do aktualnych re-
aliów polskich?
dr n. med. Agnieszka A. Pawlik
Tekst powstał pod patronatem
Komisji Stomatologicznej
Śląskiej Izby Lekarskiej.
Szczerbata kariera, czyli ekonomia
w wydaniu stomatologa
ciąg dalszy ze str. 21




