Pro Medico
•
marzec 2015
26
felieton
Pewien profesor chirurgii spotkał się z zarzu-
tem, że nie dopuszcza kobiet do specjalności
zabiegowych. Usprawiedliwiał się, żewpraw-
dzie w jego klinice młode lekarki nie uzyski-
wały etatów, ale:
– To nieprawda, że nie lubię kobiet! Ja nawet
czasemkobiety operuję...
Ponieważ zbliża się 8marca – należy naszym
Paniom w zawodzie złożyć życzenia wszyst-
kiego, czego sobie życzą, no i wyrazy podzi-
wu, szczerego szacunku, że dzielnie sobie
radzą także przy stole operacyjnym.
Dziwne jest to, że wiele pań kwestionuje
sens obchodów Dnia Kobiet. Chęć dorów-
nywania we wszystkim mężczyznom jest
silniejsza niż wiotki tulipan, kawa czy rajsto-
py (tak kiedyś świętowaliśmy kalendarzowy
dzień 8 marca). Modna ostatnio filozofia
gender propaguje pełną dowolność indy-
widualnego wyboru własnej płci społecznej,
co powoduje określone konsekwencje. Nie
wiem, czy we wszystkich specjalnościach le-
karskich kobiety mogą odtrąbić definitywny
koniec męskiej dominacji i wygraną wwalce
o równouprawnienie. Zastępowalność męż-
czyzn w zawodach medycznych rozpoczęła
się dawno temu i wbrew powszechnej wie-
dzy, że pierwszą lekarką była doktor Quinn,
należy przypomnieć Panią dr med. Annę To-
maszewicz-Dobrską, która dyplom uzyskała
w 1877 roku w Zurychu.
Wówczas jakiekolwiek kontakty zawodowe
medyków z lekarkami były etycznie nie do
przyjęcia. Dzisiaj zespoły lekarskie składają
się z przedstawicieli obu płci, a odmienności
w stylu pracy z pacjentami są akceptowane
i komplementarne – istnieje koegzysten-
cyjna równowaga. Gdzieniegdzie zdarzają
się odstępstwa od normy, a przypisywane
szablonowo cechy płci pięknej, w zderzeniu
z realem potrafią zaskoczyć, chociaż dziś
mniej dziwi filigranowa pani doktor – or-
topeda. Do przeszłości należą czasy, gdy
pacjentowi we wstrząsie rosło ciśnienie do
200 mm Hg, gdy dowiadywał się, że będzie
go operowała kobieta. Wprowadzanie ja-
kichkolwiek parytetów w rezydenturach
byłoby niemądre, bo specyficzność specja-
lizacji lekarskich determinuje wybór stopnia
trudności kariery zawodowej. Jest to swoista
selekcja naturalna, taka jak w innych profe-
sjach. Wprawdzie serce rośnie, gdy bojowa
policjantka wyciera bruk posłem Wiplerem
albo radiowozemprzegania na przejściu sta-
ruszkę, ale są też plusy ujemne emancypacji.
Kiedyś poprosiłem Straż Pożarną o pomoc
w przeniesieniu do karetki pacjenta o wadze
180 kg i przyjechał... zastęp żeński, a naj-
bardziej atletycznie zbudowana strażaczka
ważyła ok. 40 kg. Ręce opadają. Postulowa-
ne stosowanie płciowych parytetów byłoby
sprawiedliwe, gdybymężczyźni mieli zagwa-
rantowane miejsca na podiumw„zawodach
mokrego podkoszulka”.
Czasem upodabnianie się do płci brzydkiej
przybiera karykaturalne formy. Komicznie
brzmiał synonim „niemoralnej panienki”,
który latał w powietrzu sali operacyjnej gę-
ściej niż peany czy blalocki przy krwawym
zespalaniu naczyń. Przychodziło na myśl
porównywanie świnki morskiej do kobiety
– chirurga: na pewno nie była to ani kobie-
ta, ani chirurg. Przeciwieństwem fałszywej
mimikry była Pani Docent, która, uprawiając
najbardziej męską specjalność – ortopedię,
nie traciła nic ze swojej osobowości. Dlatego
Ją właśnie pamiętamy.
W historii ludzkości pierwszym stadium
rozwoju był matriarchat. Widocznie się nie
sprawdził, bo nastąpił patriarchat. Rolą męż-
czyzny było: upolować, przynieść mięsko,
a wostatnichwiekach – przynieść pieniądze.
Kobietom pozostawiono opiekę nad proge-
niturą, pranie kijankami nad rzeką, ognisko
domowe z gotowaniem, sprzątanie jaskini...
Dziś jest żłobek, przedszkole, samopiorąca
pralka, komputerowe piekarniki, mikrofa-
lówki, zmywarka i odkurzacze, które same
chodzą po domu.Wygląda na to, że cały po-
stęp technologiczny i cywilizacyjny sprowa-
dza się do tego, aby w pierwszym rzędzie
zaspokoić wszelkie potrzeby kobiet.
Nic nie ułatwia życia mężczyznom. Jak tak
dalej pójdzie, to wraz z dalszym rozwojem
techniki i mechanizacji przyznamy się, że
stanowimy niekonieczny dodatek do orga-
zmu. Nadal nie mamy akceleratora mitozy
duplikującego w kuchni kotlety schabowe,
a także legalnej kserokopiarki banknotów
czy domowego urządzenia do bezkarnego
doładowania kart płatniczych. Jakoś nikt
nie zdejmuje z mężczyzn tradycyjnych obo-
wiązków.
W nieaktualnej książce„Płeć mózgu” autorzy
– Moir i Jessel postulują, by„odrzucić fałszy-
wą tezę, że kobiety i mężczyźni stworzeni
zostali identyczni, bo tak nie jest, a nadszedł
czas, by zburzyć społeczny mit, że kobieta
i mężczyzna mogą się wymieniać rolami, bo
są pod każdymwzględem tacy sami. Nie we
wszystkim”.
Zostawmy więc genderyzm jako ciekawą
teorię, bo w medycynie istnieje szeroki wa-
chlarzmożliwości samorealizacji zawodowej,
zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn – co
wynika z palety specjalizacji.
(P)olityczna (O)fensywa partyjna zmierza do
ginekokracji, czego mamy dowody w wy-
stąpieniach pierwszego ministra (ministry?).
I pomyśleć, że do polskiego Sejmu wybrano
kobiety dopiero w 1919 roku. Co to będzie,
kiedy wreszcie zostanie wcielone w życie re-
wolucyjne hasło: „Cała władza w ręce dam!”?
Katastroficzna wizja (z chromosomalnego
punktu widzenia, czyli – XY) nie musi się
urzeczywistnić. Na duchupodtrzymujemnie
obserwacja, że wnuczka – Natasza, instynk-
townie opatula kocykiem misia i tuli go do
spania. Jako dziadek jestem niepocieszo-
ny, bo wyszło na to, że kolejkę elektryczną
i atrapy kałasznikowa kupiłemdla siebie. Być
może, jak będzie wnuk, to razem pobawimy
się kolejką, a „kałach” znajdzie właściwe za-
stosowanie, bo misia użyje się jako target.
I w tym cała nadzieja.
PS
Mam własne poglądy na pełne równo-
uprawnienie kobiet i mężczyzn w zawodach
medycznych, alepublicznie i kategorycznie –
POTĘPIAM się!
Rohatyn
cum grano salis
Puchu marny...
I pomyśleć, że do polskiego Sejmu wybrano kobiety
dopiero w 1919 roku. Co to będzie, kiedy wreszcie
zostanie wcielone w życie rewolucyjne hasło: „Cała
władza w ręce dam!”?




