Background Image
Table of Contents Table of Contents
Previous Page  23 / 36 Next Page
Information
Show Menu
Previous Page 23 / 36 Next Page
Page Background

21

Pro Medico

marzec 2015

stomatologia

ciąg dalszy na str. 22

Kiedy jeszcze byłam studentką, wpadł mi

w ręce tekst amerykańskiego ekonomisty,

który zastanawiał się czy faktycznie sto-

matolog to najbardziej intratna profesja

w Stanach Zjednoczonych. Jego konkluzja

po finansowej analizie była dla mnie praw-

dziwym zdziwieniem... Otóż długotermi-

nowe zbilansowanie wszystkich nakładów

inwestycyjnych i dochodów stomatologa

z Nowego Jorku, zdystansowane zostało

kilkukrotnie większymi korzyściami (i to

nie tylko finansowymi)... właściciela myjni

samochodowej z Los Angeles... (!)

A jak wyglądała analiza?

,,BAJKA’’ O NOWOJORSKIM

STOMATOLOGU

Bohaterowie to dwóch ambitnych, inteli-

gentnych, młodych amerykańskich rówie-

śników. Jeden z nich zdecydował się na

przyjazd do Nowego Jorku, aby studiować

stomatologię. Już na wstępie zaciągnął on

kredyt w banku, żeby opłacić koszt stu-

diów. Życie w metropolii wymagało od

niego równoczesnej nauki i zarobkowej

pracy, by pokryć codzienne koszty życia.

Nie były one wcale niskie, ale i stawka

była wysoka: dyplom prestiżowej uczelni.

W wieku około 25 lat mógł już rozpocząć

pracę i... spłacanie zaciągniętego w ban-

ku kredytu. Równocześnie rozpoczął

wcale nietanią, podyplomową edukację.

Po około dziesięciu latach ciężkiej pracy

oraz kontynuowania kształcenia, mógł się

poszczycić zdobyciem wysokich kwalifi-

kacji zawodowych oraz spłaceniem kre-

dytu, który wziął na opłacenie czesnego.

To otwierało mu możliwość zaciągnięcia

kolejnego kredytu, aby otworzyć swój

własny gabinet. Kolejne dziesięciolecie to

dla naszego bohatera okres umacniania

pozycji swojego własnego gabinetu na

nowojorskim stomatologicznym rynku.

Mając prawie 45 lat ma on już świadomość

prestiżu, jakim szczyci się jego prywatna

praktyka, ma też spłacony kredyt na uru-

chomienie swojego małego, ale luksuso-

wego i znaczącego na branżowym rynku

biznesu. Wciąż pracuje fizycznie po ponad

10 godzin dziennie. Koszt swoich waka-

cji na Bora Bora lub Fiji oblicza, dodając

Powołanie to luksus?

Od redakcji:

Artykuł dr

Agnieszki A. Pawlik

został umieszczo-

ny w internetowym wydaniu grudniowego numeru „Pro Medi-

co postscriptum”. Wzbudził dyskusję, bo poruszył m.in. problem

„powołania”: czy wybieramy zawód lekarza i lekarza dentysty, bo

chcemy pomagać chorym? A może po prostu „idziemy na medy-

cynę”, wybierając tylko„jakiś" zawód i„jakąś”możliwość zarobko-

wania? Jeden z lekarzy po lekturze tekstu napisał do Redakcji:

„Niestety komercja, konsumpcja oraz wciągnięcie branży medycz-

nej w tryby gospodarki (o czym zadecydowała nie raz polityka,

bez względu na prezentowaną opcję), dziś spychają powołanie na

margines. Prowadzę gabinet: czy moje powołanie ma coś wspólne-

go z opłatą za obowiązkową utylizację śmieci, obowiązkowe OC,

obowiązkową opłatę na ZUS, wynagrodzenie dla higienistki lub

pielęgniarki, które pomagają w pracy i mają prawa pracownicze

(socjalne)? Czy powołaniem zrekompensuję drogie szkolenie, dzięki

któremumogę proponować pacjentowi nowoczesną technikę lecze-

nia? Czy nasze powołanie to luksus, na który nie każdy może sobie

pozwolić w takim stopniu, jak chciałby?”

Jednak w opinii wielu lekarzy traktowanie swojego zawodu przez

pryzmat materialny może być „strasznym doświadczeniem”, bo

jak dzień po dniu, przez kilkadziesiąt lat, pracować z chorymi, kie-

dy u podstaw leży przymus zarabiania? Prof.

Jerzy Woy-Wojcie-

chowski

tak to ujął:

„Lekarz to człowiek, który ma specjalne predyspozycje do dawania

siebie innym. Zawód lekarza to nie taka prosta sprawa, nie jest jak

każdy inny zawód, nie dyskryminując tu nikogo. Jeżeli można być

urzędnikiem i większość ludzi się do tego nadaje, to aby zostać leka-

rzem, człowiek powinien posiadać specjalne predyspozycje. Lekarz

to jest jednocześnie i zawód, i sztuka, i magia. To powołanie. Można

być genialnym naukowcem w medycynie, ale to wcale nie znaczy,

że jest się dobrym lekarzem. Tu trzeba mieć – powtarzam – specjal-

ne predyspozycje, kontakt z chorym – ta umiejętność jest niezwykle

trudna – wrażliwość na cierpienie, ale też dość specyficzna, bo po-

zbawiona litości, czułostkowości, sentymentalizmu. To dar służenia

sobą, swoim czasem, swoją uwagą drugiemu człowiekowi. Dar, któ-

ry pozwala wejść lekarzowi w świat chorego.” (cyt. za

http://www.

nazdrowie.pl/artykul/lekarz-magia-i-powolanie)

Na prośby Czytelników zamieszczamy przedruk artykułu o aspek-

tach ekonomicznych pracy stomatologa w Polsce i USA.

Grażyna Ogrodowska

Czy faktycznie opłaca się być stomatologiem? Z jakim bilansem możemy się

liczyć u progu emerytury? Czy pasja wystarczy, aby wykonywać swój zawód?

Szczerbata kariera, czyli ekonomia

w wydaniu stomatologa