19
Pro Medico
•
sierpień/wrzesień 2015
dehumanizacja medycny
czym, zamiast porady lekarskiej używamy
określenia procedura medyczna. Relacja
lekarz – pacjent w zdehumanizowanej,
komercyjnej postaci to świadczenie usłu-
gi medycznej dla jak największej liczby
pacjentów, w jak najkrótszym czasie. Nie-
kiedy zamiast rozmowy lekarz podsuwa
pacjentowi ankietę z pytaniami o stan
zdrowia. Profesor Andrzej Szczeklik tak to
kiedyś opisał:
„Lekarz coraz bardziej spęta-
ny koniecznością formalności administra-
cyjnych, uzasadniać musi każdy swój krok
i ruch, każdą wydaną złotówkę. Spędza go-
dziny na wypełnianiu druków, sprawozdań,
raportów. Kurczy się czas, jaki ma dla chore-
go. I tak współczesna medycyna oddala się
od tej, której fundamenty kładł Hippokrates.
I gdyby dziś Hippokrates zobaczył nas, leka-
rzy, nie rozpoznałby w nas swoich uczniów;
uznałby, iż inną uprawiają sztukę”.
Jaka jest istota dehumanizacji współ-
czesnej medycyny?
Najczęściej pojmowana jest jako brak oso-
bistej opieki nad pacjentem, brak wspar-
cia emocjonalnego, dotyku i ludzkiego
ciepła, jako pominięcie indywidualności
pacjenta, zaniedbanie jego subiektywne-
go doświadczania choroby, w tym ignoro-
wanie dolegliwości bólowych. U podstaw
dehumanizacji leży przede wszystkim
deindywidualizacja zarówno chorego, jak
i lekarza. Jeśli źródłem dehumanizacji jest
niewłaściwa postawa lekarza wobec cho-
rego, to dehumanizacja pociąga za sobą
deprofesjonalizację zawodu lekarskiego.
Wtedy kompetencje lekarskie są utożsa-
miane przez lekarza wyłącznie z czynno-
ściami instrumentalnymi (manualnymi)
i jedynie one stają się kryterium oceny
działań lekarza. Z drugiej jednak strony
mówienie o dehumanizacji w odniesieniu
do całej wielotysięcznej rzeszy tzw. „sza-
rych” lekarzy wspaniale wywiązujących
się ze swych zobowiązań, z poświęceniem
wypełniających posłannictwo wobec cho-
rych, byłoby nazbyt krzywdzące. Ten pro-
blem dotyczy bardziej pewnych zjawisk
zachodzących w medycynie, określa ten-
dencje językowe, socjologiczne, itp.
Jak zatem powinna wyglądać wzorowa
relacja lekarza z pacjentem?
To obecnie temat wielu interdyscyplinar-
nych dyskusji lekarzy w gronie etyków,
bioetyków, psychologów etc. Będziemy
o tym dyskutować w gronie ekspertów na
październikowej konferencji. Jedno jest
pewne: relacja lekarz – chory nigdy nie
może mieć znamion relacji klient – sprze-
dawca, ponieważ wyklucza to zaufanie
i dobroczynność, eliminuje empatię i to-
lerancję, powoduje ignorowanie potrzeb
i oczekiwań pacjenta oraz doprowadza
do utraty podstawowej wartości w relacji
lekarz – chory, czyli zaufania. Podstawową
jest zawsze relacja człowiek – człowiek.
Współczesne dyskusje na temat relacji le-
karz – pacjent wydają się zmierzać w tym
kierunku. Pamiętajmy jednak o tym, że cel
lekarza jest jasny – zdrowie oraz życie pa-
cjenta, który przychodzi do niego w ściśle
określonym celu – poprawy stanu swoje-
go zdrowia czy uratowania życia. Nie moż-
na patrzeć na pacjenta pod kątem „jed-
norodnej grupy pacjentów”, do której go
zakodujemy. Nie można ciągle stosować
„algorytmu postępowania” diagnozując
chorego. Czyż przykładem na postępującą
dehumanizację medycyny nie jest feno-
men pracy w Polsce ponad 120 tys. tzw.
„uzdrowicieli”, z których usług korzysta
ponad milion Polaków? To cena jaką pła-
cimy za brak umiejętności rozmowy z cho-
rym i obniżenie prestiżu naszego zawodu.
Z tego wynika, że głównym problemem
jest brak czasu lekarzy, w dużej mierze
spowodowany nakładaniem coraz to
nowych obowiązków i obostrzeń.
Kontraktowanie świadczeń przez NFZ,
niedofinansowanie placówek ochrony
zdrowia, naciski wywierane na lekarzy,
wszechobecne kryterium osiągania zysku
finansowego. Ekonomia, niestety, często
wygrywa z etyką. Pierwszym krokiem do
uzdrowienia tej chorej sytuacji musi być
odbudowa zaufania między lekarzem
a pacjentem, czemu sprzyja dobra komu-
nikacja. Zaufanie przez wieki było funda-
mentem tych relacji. Nigdy nie wolno cho-
remu powiedzieć zdania, które ostatnio
słyszymy coraz częściej:„to wina systemu”.
Głoszenie takich sformułowań jest wła-
śnie przykładem odhumanizowania. Kie-
dy zaczniemy znów rozmawiać z chorym,
poświęcimy mu czas, nie bacząc na proce-
dury, algorytmy, kodowania, wówczas na-
dejdzie czas na rehumanizację medycyny.
I oby tak się stało.
Komisja jest również współorganiza-
torem konferencji, która odbędzie się
3 października br. „Uzależnienia jako
problem społeczny, etyczny, diagno-
styczny i leczniczy”. Dlaczego ten me-
dyczny problem, de facto jednostka
chorobowa, znalazł się w kręgu zainte-
resowania Komisji?
Uzależnienia to wielki problem nie tylko
zdrowotny, ale i społeczny. Aby uzmysło-
wić sobie jego skalę, warto przypomnieć,
że uzależnienie od alkoholu dotyczy ok.
2% Polaków, kolejne 8% stanowią dorośli
i dzieci żyjący w najbliższym otoczeniu
osoby uzależnionej. Z kolei około 125 tys.
osób to czynni użytkownicy narkotyków.
W problematyce konferencji, którą orga-
nizujemy wspólnie z Pełnomocnikiem ds.
zdrowia lekarzy i lekarzy dentystów ŚIL,
chcemy zwrócić uwagę na uzależnienie,
jako zagrożenie dla wolności człowieka.
Skupimy się więc na następstwach psy-
chicznych uzależnień, powodujących
ubezwłasnowolnienie chorego i pozba-
wiających go możliwości wyboru. Naj-
tragiczniejszym psychicznym skutkiem
uzależnień jest właśnie zanik aktywności
życiowej chorego oraz atrofia jego relacji
i funkcji społecznych.
W jakim stopniu problem uzależnień
dotyka lekarzy?
Lekarze są częścią ogółu społeczeństwa.
Co więcej, lekarz to zawód wysokiego
ryzyka, narażony na zjawisko wypalenia
zawodowego, przewlekły stres i chro-
niczne przemęczenie, a więc wszystkie
te czynniki, które stanowią o wzroście ry-
zyka uzależnień. Zagadnienie uzależnień
wśród lekarzy będzie istotną częścią tej
konferencji.
Kwestie światopoglądowe są materią
niesłychanie skomplikowaną, dlatego
w kontaktach lekarza z pacjentem cza-
sem niesłychanie trudno jest zachować
szacunek dla świadomej decyzji pacjen-
ta zarówno, gdy ten nie wyraża zgody
na ratujący życie zabieg, przetaczanie
krwi lub gdy jego wola sprzeczna jest
np. z zasadami „Deklaracji wiary”, która
stawia „prawo boskie przed ludzkim”
podpisanej przez lekarza.
Moralność każdego człowieka, w tym każ-
dego lekarza, jest pierwotna wobec innych
przepisów i zaleceń. Każdy musi postę-
pować w zgodzie z własnym sumieniem.
W Polsce „Deklarację wiary” podpisało już
blisko 3 tys. lekarzy, co spowodowało ogól-
nokrajową debatę medialną o roli, znacze-
niu i granicach stosowania przez lekarzy
klauzuli sumienia. Przypomnę, że Naczelna
Rada Lekarska (NRL) podjęła 17 paździer-
nika 2014 r. stanowisko w sprawie prawa
lekarzy do postępowania w zgodzie z su-
mieniem, mówiące, że lekarze mają prawo
do odmowy podejmowania działań nie-
zgodnych z ich sumieniem i nie mogą być
poddawani żadnym naciskom, dyskrymi-
nacji ani represjom z tego powodu. Kwe-
stia ta budzi jednak tak wiele kontrowersji,
że NRL w marcu ubiegłego roku zwróciła
się z wnioskiem do Trybunału Konstytu-
cyjnego o zbadanie zgodności przysługu-
jącego lekarzowi prawa odmowy w myśl
klauzuli sumienia (sprawa będzie rozpa-
trywana w Trybunale 7 października br.).
W polskim prawie klauzula sumienia wy-
nika z art. 39 ustawy z 5 grudnia 1996 r.
o zawodzie lekarza i lekarza dentysty,
mówiącym, iż lekarz może powstrzymać
się od wykonywania świadczeń niezgod-
nych z jego sumieniem, z zastrzeżeniem
art. 30, z tym, że ma obowiązek wskazać
realne możliwości uzyskania tego świad-
czenia u innego lekarza lub w podmiocie
leczniczym oraz uzasadnić i odnotować
ten fakt w dokumentacji leczniczej. Lekarz
wykonujący swój zawód na podstawie
stosunku pracy lub w ramach służby ma
ponadto obowiązek uprzedniego powia-
domienia na piśmie przełożonego o swo-
ich zasadach etycznych.
A jak tę kwestię reguluje Kodeks Etyki
Lekarskiej?
ciąg dalszy na str. 20




