Background Image
Table of Contents Table of Contents
Previous Page  30 / 40 Next Page
Information
Show Menu
Previous Page 30 / 40 Next Page
Page Background

Pro Medico

postcriptum

grudzień 2015/styczeń 2016

28

wywiad

Wykłady profesora

wizytującego Marka Łosa

Nad czym obecnie pracuje Pan Profe-

sor razem ze swoim zespołem?

Mój zespół (oraz partnerzy krajowi i za-

graniczni) pracuje głównie nad projek-

tami będącymi na pograniczu nowotwo-

rów i medycyny regeneracyjnej. Badamy

patofizjologię nowotworowych komórek

macierzystych i do tego celu używamy

reprogramowania jako modelu. Podczas

reprogramowania, podobnie jak podczas

nowotworzenia, zróżnicowane komórki

somatyczne przekształcają się w szybko

dzielące się komórki niezróżnicowane.

Oczywiście iPSy odpowiadają na bodźce

indukujące różnicowanie i mają nieusz-

kodzony genom, natomiast nowotworo-

we komórki macierzyste zwykle ignorują

sygnały, aby podjęły one różnicowanie

i mają defekty genetyczne. Pracujemy

również nad poszerzeniem okna tera-

peutycznego dla salinomycyny i pierw-

sze wyniki badań wykazują, że powinno

się ją podawać na czczo, bo niski poziom

glukozy uwrażliwia komórki nowotwo-

rowe na salinomycynę. Inny projekt

skupiony na nowotworach to próby wy-

tworzenia nowych leków przeciwnowo-

tworowych bazujących na apoptynach.

Apoptyny to białka wirusowe, które se-

lektywnie zabijają komórki nowotworo-

we. Nie zostały one jednak do tej pory za-

stosowane w klinice, głównie z powodu

niskiej stabilności oraz immunogenności.

Projekty z zakresu medycyny regenera-

cyjnej skupiają się na wytworzeniu ko-

mórek nabłonka rogówki (tzw. komórek

limbalnych) z iPS-ów albo bezpośrednio

z fibroblastów w procesie transdyfferen-

cjacji. Istnieje duży lokalny duży popyt

na tego rodzaju komórki, ponieważ dwie

grupy badawcze i firma LinkoCare wsz-

czepiają eksperymentalnie tego rodzaju

rogówki u ludzi.

Inne projekty to badanie eksperymental-

nych macierzy pozakomórkowych pod

kątem ich kompatybilności z różnymi

typami komórek, jak również testy na

toksyczność oraz indukcję różnicowania.

Mamy również projekty skupiające się na

produkcji nowych barwników fluorescen-

cyjnych, które preferencyjnie barwiłyby

iPS-y lub nowotworowe komórki macie-

rzyste. Poza wymienionymi projektami,

istnieje szereg tematów badawczych,

które realizujemy we współpracy z ośrod-

kami w Polsce i w innych krajach.

Pan Profesor pracował na uniwersyte-

tach w Niemczech, Kanadzie, a obecnie

w Szwecji, regularnie jest Pan zapra-

szany no konferencje naukowe w Pol-

sce i za granicą. Jak może Pan ocenić

w tych krajach warunki pracy dla mło-

dych naukowców?

Czy jest trudniej,

czy łatwiej niż w Polsce?

Klimat do robienia nauki w Polsce nie

jest zły i ciągle się poprawia. O pieniądze

na badania naukowe w Polsce jest trud-

niej niż np. w Niemczech, ale łatwiej niż

w Kanadzie czy w Szwecji. Polska może

się poszczycić wysokim poziomem edu-

kacji pracowników naukowych. Orientuję

się dość dobrze w sytuacji polskiej nauki,

ponieważ współpracuję z laboratoria-

mi w Krakowie, Sosnowcu, Katowicach,

Gliwicach i Szczecinie; jestem również

recenzentem grantów w NCN. Zdecydo-

wanie hamująco na rozwój nauki polskiej

wpływają wsobność (relatywny brak mo-

bilności potencjału ludzkiego między

uniwersytetami), jak również podział fi-

nansowania projektów naukowych na

„badania podstawowe” oraz „badania

aplikacyjne”. Generalnie w krajach, w któ-

rych pracowałem lub pracuję, promuje

się badania aplikacyjne, bo trzeba się

ze społeczeństwem rozliczyć, jakie ono

będzie miało korzyści z wydanych na ba-

dania pieniędzy, zebranych z podatków.

Jest to szczególnie widoczne w Szwecji.

Z drugiej strony, zdolny pracownik na-

ukowy, który prowadzi badania podsta-

wowe, jest w stanie zawsze uzasadnić ich

perspektywiczne zastosowanie praktycz-

ne. Polsce jak i innym krajom nie potrze-

ba docentów, którzy kształcą docentów,

potrzeba natomiast docentów, którzy,

oprócz swojej działalności naukowej ,za-

kładają firmy, aby wdrażać wyniki badań

naukowych oraz sprzedawać je w formie

produktów lub usług w kraju i za granicą.

Wsobność jest dużym problemem nie

tylko na polskich uniwersytetach. Wsob-

ność można zdefiniować jako procent

profesorów z danej uczelni, którzy zrobili

doktorat w tej samej uczelni. Pod koniec

lat 90. czasopismo Nature śledziło zjawi-

sko wsobności na uniwersytetach Europy

Zachodniej i uzyskało doskonałą odwrot-

ną korelację między wsobnością a ran-

kingiem uniwersystetów w Europie. Naj-

lepiej wypadły Wielka Brytania i Niemcy,

natomiast najgorzej kraje półwyspu Ibe-

ryjskiego, gdzie wspobość przekraczała

wtedy 90%. W Niemczech istnieją prze-

pisy zabraniające promocji profesorskiej

doktorom z tej samej uczelni, chyba że

wykażą, że mają ofertę na profesurę w in-

nej uczelni i przepisy te są rygorystycznie

przestrzegane. Rozumiem, że w Polsce

wsobność po części wynika z warunków

ekonomicznych, jednakże mechanizmy

prawne podobne do niemieckich powin-

ny zostać uruchomione, aby temu zapo-

biegać. Proszę mi wierzyć, wzmocniłoby

to znacznie potencjał naukowy i ranking

polskich uniwersytetów.

Pan Profesor jest absolwentem Colle-

gium Medicum UJ. Co może Pan z per-

spektywy swoich doświadczeń pora-

dzić młodym lekarzom, którzy kończąc

studia chcą obrać drogę kariery na-

ukowej?

Odpowiem na własnym przykładzie: pod-

czas studiowania medycyny w Krakowie

odbyłem dwa razy trzytygodnowy staż

w szpitalu Stoke Mandwville, Aylesbury

(należy do Oxfordzkich szpitali naucza-

jących medycynę), dwa miesięczne staże

na uniwersytecie w Uppsali w Szwecji.

Podczas ostatniego roku studiów uzyska-

łem indywidualny tok studiów i w wol-

nych chwilach pracowałem w Zakładzie

Biologii Nowotworów u prof. Chorążego

w Centrum Onkologii w Gliwicach, gdzie

opanowałem podstawy biologii moleku-

larnej. Działo się to wszystko w drugiej

połowie lat 80. Nie miałem żadnego po-

parcia, tylko dobre chęci i motywację; to

zwykle wystarczało. Jestem przekonany,

że powinno wystarczyć i dziś. Tak więc

gorąco zachęcammłodszych kolegów, by

maksymalnie wykorzystywali możliwości

wyjazdów, stażów w czołowych placów-

kach krajowych i zagranicznych, bo w ten

sposób nauczą się ciekawych rzeczy,

zdobędą dodatkowe doświadczenia or-

ganizacyjne oraz nawiążą kontakty, które

mogą być bardzo owocne w przyszłości.

Pamiętajcie, praca naukowa to „gra ze-

społowa”, tak jak piłka nożna, trzeba po-

dawać piłkę innym, wtedy czasem można

„strzelić publikację z podania” (z pracy

zespołowej oczywiście). Pamiętajcie rów-

nież, że współprace naukowe najczęściej

nie kończą się spektakularnym sukcesem.

Z mojego doświadczenia mogę powie-

dzieć, że mniej więcej co trzecia współ-

praca z kolegami kończy się wspólną do-

brą publikacją.

ciąg dalszy ze str. 23