13
Pro Medico
•
listopad 2015
media
– Newsroom dostaje informację, że
w szpitalu doszło do tzw. sytuacji kryzy-
sowej, rodzina obwinia lekarzy o śmierć
pacjenta, zaniedbania itd. Co po kolei
dalej się dzieje w redakcji?
– Przede wszystkim taką informację trzeba
potwierdzić, pochodzi najczęściej od ro-
dziny poszkodowanego, trudno przecież
sobie wyobrazić, żeby szpital informował
media o własnych błędach. Wydawca de-
cyduje, kto ma jechać na zdjęcia, najczę-
ściej jest to reporter dyżurny. Przed wyjaz-
dem na zdjęcia reporter dzwoni do osób,
które należy nagrać. W tym przypadku: ro-
dzina, dyrekcja szpitala, lekarz dyżurny, pa-
cjenci szpitala, którzy mogliby potwierdzić
podejrzenia, izba lekarska. Trzeba umó-
wić wszystkich rozmówców – najczęściej
pięć – sześć osób. Każdy temat ma swoje
strony, niezależnie od tego czy jest ekono-
miczny, ekologiczny, medyczny, górniczy.
Trzeba skontaktować sie z wszystkimi za-
interesowanymi. Zdarza się, że nie wszyscy
chcą rozmawiać. Wtedy koniecznie trzeba
zaznaczyć, że mimo kontaktu rozmówca
odmówił. Niejednokrotnie na zdjęciach
okazuje się, że w temacie pojawiają sie
nowe wątki, dlatego szczegółowy kon-
spekt materiału informacyjnego powstaje
po powrocie ze zdjęć. Wtedy wiadomo co,
kto i w jaki sposób powiedział. I jak wyglą-
da dany temat z każdej strony.
– Jakie błędy komunikacyjne popełnia-
ją najczęściej rozmówcy zarówno przed
kamerą, jak i podczas dokumentacyj-
nych rozmów?
– W trakcie dokumentacji często zdarza
się, że ludzie próbują nakłonić telewizję
do przyjazdu, realizacji tematu, bardzo ko-
loryzując fakty. Wiele razy zdarzyło mi się,
że dzwoniąc do drugiej strony – okazywa-
ło się, że tematu po prostu nie ma. Często
można to dostrzec dopiero na zdjęciach.
Wtedy pojawia sie problem... Przed kame-
rą – najczęstszy błąd – zbyt rozbudowane
wypowiedzi, z których trudno wyciąć 15-
20 sensownych sekund. Rozmówcy nie
zdają sobie sprawy ze specyfiki newsa...
wypowiedź optymalna to właśnie 15 se-
kund. Ale – na szczęście – informujemy
o tym w trakcie realizacji.
– Czy włączasz kamerę, nie mówiąc
o tym i nagrywasz, żeby zdobyć cokol-
wiek?
– Nie mogę nagrywać człowieka, jego twa-
rzy i wypowiedzi bez jego zgody.
– Co to jest zasada „drugiej strony”
w interwencyjnym newsie? Kiedy ją
omijasz?
Interwencyjny materiał zazwyczaj opisu-
je, pomaga rozwiązać jakiś konflikt. Jak
wiadomo konflikt ma przynajmniej dwie
strony. Każda ze stron musi mieć możli-
wość zabrania głosu. Jak wiadomo, móc
nie znaczy chcieć... Jeśli ktoś nie chce – nie
można go zmusić do zajęcia miejsca przed
kamerą. Wtedy omija się drugą stronę, ale
powinno się to na antenie wyjaśnić.
– Co lepsze – odmówić jakiegokolwiek
komentarza czy na gorąco, bez przygo-
towania próbować się tłumaczyć?
– Wychodzę z założenia, że zawsze lepiej
stanąć przed kamerą. Powiedzieć niewie-
le, ale jednak powiedzieć. Najsłabsza wy-
powiedź zawsze będzie lepiej odebrana
przez widza – na korzyść „obwinianego”,
niż reporter, który stanie przed kame-
rą i powie: „próbowaliśmy się z panem x
skontaktować, jego biuro jest zamknięte,
po rozmowie telefonicznej odmówił wy-
powiedzi”. To zawsze rodzi domysł: „wi-
docznie ma coś na sumieniu...”
–
Czym zastępujesz w newsie wypo-
wiedź „drugiej strony”, jeśli nie chce
wystąpić?
– Jeżeli odpowie pisemnie – cytuję na od-
powiedniej grafice interesujący mnie frag-
ment pisma, jeżeli nie – stosuję „stand up”
– czyli własny komentarz przed kamerą.
–
Dlaczego Twoim zdaniem, w montażu
ucina się krótko wypowiedzi np. leka-
rza, nie dając jego pełnego wywodu na
swoją korzyść, zostawiając np. „trudno
mi powiedzieć”, a osoby „oskarżające”
dostają dużo więcej czasu antenowego?
– W naszej redakcji nie stosuje się takich
zabiegów... Jeżeli lekarz mówi na swoją
korzyść i się broni, nie wycina się takich
zdań. Osoby oskarżające nie dostają wię-
cej czasu, może czasem mają więcej do
powiedzenia, niż – w tym przypadku,
przykładowe „trudno mi powiedzieć” le-
karza...
– Na czym polega w Twojej praktyce
oddzielenie informacji od komenta-
rza? Kiedy możesz dograć swój tekst
po„setkach”, np. „jak widać, lekarze nie
poczuwają się do winy” albo „szpital
umywa ręce”?
Dwadzieścia sekund
Z red. Łukaszem Miąsikiem, dziennikarzem
informacyjnym, rozmawia Grażyna Ogrodowska
Łukasz Miąsik
Dziennikarz informacyjny „Aktualno-
ści” TVP Katowice i TVP Info, prezenter
„Aktualności” TVP Katowice, współau-
tor i prezenter programu „Ekosonda”.
– Nie spotkałem się z materiałem opartym
wyłącznie na nieuzasadnionych tezach ro-
dziny poszkodowanego. Jeżeli sprawa nie
budzi poważnych wątpliwości co do za-
chowania lekarza – nie ma na nią miejsca
w newsach... Nie możemy zajmować się
każdym przypadkiem, w którym rodzina
ma żal do szpitala za śmierć swojego bli-
skiego. Pokazując widzom jakąś sprawę
musimy być (prawie) pewni co do słuszno-
ści tez, jakie padają. W przeciwnym razie
sami narażamy się na rozprawę w sądzie.
Proszę zwrócić uwagę, że w programach
informacyjnych pojawiają sie sprawy bu-
dzące duże kontrowersje (pijany lekarz,
pacjent bezsensownie przewożony ze
szpitala do szpitala, rażąca pomyłka lekar-
ska). Nigdy nie robiłem materiału tylko na
podstawie bezpodstawnych, nieudoku-
mentowanych podejrzeń. Druga strona
zawsze może się wytłumaczyć. Nie raz za
to zdarzało mi sie jechać „na interwencję”,
gdzie to finalnie strona, która o nią prosi-
ła i oskarżała – w materiale stawiana była
w negatywnym świetle – właśnie dzię-
ki faktom i sensownym wypowiedziom
„oskarżanych”.
–
Jakich rad mógłbyś udzielić bohate-
rom, z którymi może spotkasz się na
planie?
– Przede wszystkim rozmawiać z dzienni-
karzem, nie z kamerą... Warto porozma-
wiać z redaktorem przed nagraniem. Do-
wiedzieć się, jakich informacji potrzebuje.
Być może już na początku wypowiedzi
usłyszy zdanie, które będzie idealną wy-
powiedzią w materiale i podpowie, żeby
to właśnie powiedzieć. W newsach i tak
potrzebujemy tylko 20 sekund sensow-
nych wypowiedzi.
fot.: Grażyna Ogrodowska




