Pro Medico
•
listopad 2016
12
ochrona zdrowia
2006 rok. Krzysztof Walczak:
Jestem na czwartym roku Wydziału Lekarskiego SUM i zo-
stały mi jeszcze tylko dwa lata nauki. Zgadzam się, że le-
karze teraz walczą, nie tylko o swoją przyszłość ale i naszą
– studentów. Myślę, że jeżeli teraz się nic nie zmieni, to nam
zostanie niewiele do zrobienia w kraju, jak tylko wyjazd.
Bardzo mi zależy, żeby coś udało się uzyskać poprzez te
strajki, protesty i tę całą akcję. Liczę na to, że coś zdziałamy
wspólnie z lekarzami, pielęgniarkami i całym środowiskiem
medycznym.
Kilka razy w minionych latach publikowaliśmy w „Pro Medico” cykl artykułów o akcjach pro-
testacyjnych lekarzy. Cyceron uważał, że
historia vitae magistra est
(historia nauczycielką ży-
cia). Czy naprawdę? Bo kiedy czyta się te teksty, są niepokojąco aktualne. Przypominamy dwa
z nich.
W przeliczeniu godzina pracy kwalifikowanego robotnika
w RP wynosi 12 zł, wizyta u fryzjera (strzyżenie męskie) 12-
20 zł, sprzątanie w domu z myciem okien 12 zł, średni go-
dzinowy zarobek lekarza 8-9 zł (po sześciu latach studiów
i stałego, kosztownego dokształcania). Gdzie zatem w tej
hierarchii wartości jest sens?
Wszyscy od dawna wiemy, że sensu tutaj nie ma. Nie wie-
dzą o tym tylko politycy zajęci w parlamencie własnymi
kłótniami!
Na ochronę zdrowia wydajemy rocznie na głowę 744 dola-
ry. Niemcy czterokrotnie więcej – ale, nie szukając daleko –
Węgrzy i Czesi prawie dwukrotnie więcej. Gdzie zatem jest
tutaj sens? Zgodnie odpowiadamy – sensu tutaj nie ma.
Natomiast obecna akcja protestacyjna lekarzy i pielęgnia-
rek spotyka się z krytyką mediów. Częste są niechętne ko-
mentarze w prasie w duchu ostrej krytyki – co oni sobie
myślą ci lekarze i pielęgniarki? Odstępować od łóżka cho-
rego? Przecież zawód lekarza to powołanie i obowiązek!
Gdzie etyka i przysięga Hippokratesa?
Zgodzić się należy, że pomoc i ratunek udzielony chore-
mu to zaszczytny obowiązek. Ale pełnienie go we współ-
czesnym świecie musi być zbilansowane i musi być przez
organizatora ochrony zdrowia godziwie zapłacone. To jest
też sprawa etyki – nie tylko lekarzy. Niestety, w przedłuża-
jącym się oczekiwaniu na powrót sensu, wielu lekarzy emi-
gruje, znajdując akceptację i godziwy zarobek za granicą.
Może my też dogonimy zanikający sens tej sprawy? Może
minister zdrowia przekroczy Rubikon i rozpocznie reformę
ochrony zdrowia?
Adalbertus
Felieton „Patrząc z ukosa”
(„Pro Medico” nr 127, maj 2006 r.)
W poszukiwaniu zagubionego sensu!
„Protesty – młodzi lekarze” („Pro Medico” nr 128, czerwiec 2006 r.)
Teraz chcę zostać w kraju, ale nie wiem co będzie, jak
dostanę pierwszą wypłatę.
Z tej grupy, którą ja znam,
to większość nie chciałaby wyjeżdżać na stałe. Chcą zaro-
bić, odłożyć sobie, a potem wrócić do Polski. Wiem jednak
z rozmów, że jeżeli nic się tutaj nie zmieni, to te wyjazdy
będą na stałe. Jeśli natomiast zaczną wyjeżdżać tuż po stu-
diach, tam robić staż i specjalizacje, to przyzwyczają się
do życia w lepszych, bardziej godnych warunkach i nie są-
dzę, żeby wrócili potem do Polski.
Wtedy, dziesięć lat temu, będąc studentem medycyny, dosyć
aktywnie udzielałem się w środowisku jako przewodniczący
Samorządu Studenckiego Wydziału Lekarskiego w Katowicach,
jak również w Komisji Wyższego Szkolnictwa Medycznego Parla-
mentu Studentów RP. Współcześnie – zakończyłem specjalizację
z chirurgii ogólnej i przygotowuję się do egzaminu specjaliza-
cyjnego. Od tego czasu dosyć dużo zmieniło się w moim życiu
prywatnym – mam wspaniałą żonę, dwójkę cudownych synów,
i jakoś staram się godzić życie zawodowe z rodziną.
DOSŁOWNIE ZANIEMÓWIŁEM...
W kwestii organizacji ochrony zdrowia oraz samych zarobków
zmieniło się niewiele. Jako lekarz na stażu podyplomowym za-
rabiałem w 2008 r.
11 zł
brutto za godzinę. Doskonale pamię-
tam sytuację z pierwszych dni pracy, kiedy to jeden z lekarzy
z 20-letnim stażem pokazał mi swój„pasek” z wypłatą. Dosłownie
zaniemówiłem! Przy tak dużym doświadczeniu, tylu latach pracy
w zawodzie, odpowiedzialności za życie ludzkie otrzymywał pen-
sje porównywalną z lekarzem stażystą...
Pomimo tych wszystkich przeciwności, postanowiłem zostać
w kraju i dalej się kształcić. Jako lekarz rezydent zarabiałem ok.
19 zł
brutto za godzinę, a od trzeciego roku specjalizacji ok.
21 zł
brutto. Jakież było moje zdziwienie, gdy po zakończonym szko-
leniu specjalizacyjnym pracodawca zaproponował mi obniżenie
pensji do
18 zł
brutto za godzinę, uzasadniając to:
„Przecież nie
może Pan zarabiać więcej niż lekarz specjalista”.
W każdej firmie
wraz z nabywanym doświadczeniem wzrasta pensja, w naszym
zawodzie – niekoniecznie. Ta fala protestów w 2006 r. pozwoliła
nieco podnieść wynagrodzenie, jednakże od tego czasu w kwe-
stii pensji rezydentów nie zmieniło się nic, pomimo obietnic
dalszych wzrostów. Pensja lekarza stażysty zatrzymała się na po-
2016 r. Komentarz
dr. Krzysztofa Walczaka:




