Background Image
Table of Contents Table of Contents
Previous Page  15 / 36 Next Page
Information
Show Menu
Previous Page 15 / 36 Next Page
Page Background

13

Pro Medico

listopad 2016

ochrona zdrowia

ciąg dalszy na str. 14

z teki rzecznika

Kształcenie

specjalizacyjne

Pomysłów naprawy złej sytuacji w tym

obszarze jest bardzo wiele. Większość za-

uważa, że centralny system zarządzania

specjalizacjami lekarskimi, tak jak w cza-

sach minionych sprawami gospodarczymi,

okazał się kompletnie nieskuteczny. W go-

spodarce sukces osiągnięto wprowadzając

gospodarkę rynkową – i tak, wydaje się,

powinniśmy postąpić również w medycy-

nie. Reguła podaży i popytu jest ogólnie

znana, prosta i skuteczna. Do czasów„wiel-

kiej reformy” dotyczącej kształcenia pody-

plomowego, sprawa wyglądała nieskom-

plikowanie. Kończąc studia, młody lekarz

szukał miejsca pracy w oddziale o specja-

lizacji, w której chciał się szkolić. Z reguły

po kilku miesiącach, uzyskiwał przekona-

nie, że jest to ta wymarzona specjalizacja,

do której jest predysponowany, a ordyna-

tor wyrażał zgodę na rozpoczęcie procesu

specjalizacyjnego.

Karta specjalizacyjna, którą po przyznaniu

możliwości specjalizacji otrzymywał lekarz,

miała cztery strony formatu B-5. Program

specjalizacji nakazywał, oczywiście, od-

bycie staży w ośrodkach klinicznych czy

udział w kursach, warsztatach poszerza-

jących szczegółowy zakres wiedzy i umie-

jętności. Nikt nie podważał wykazu wyko-

nanych zabiegów, czy też według nowej

nomenklatury, procedur medycznych. Nie

trzeba było ich dokumentować kopiami

protokołów operacyjnych. Liczyło się, ile

ich było wykonanych, a nie kiedy. Jeśli le-

ziomie

2007 zł

brutto – przecież tyle będzie wynosiła płaca mini-

malna już za kilka miesięcy, a my tu mówimy o lekarzach – oso-

bach odpowiedzialnych za zdrowie i życie ludzkie!!!

O TYM NA STUDIACH NIKT NIE MÓWIŁ

Przez te wszystkie lata żyłem nadzieją, że może jednak się coś

zmieni. Nie planowałem emigracji, pomimo podjęcia takich

planów przez moich znajomych. Myślę, że główną motywacją

do pozostania w Polsce jest rodzina.

Patrząc na kolejną falę protestów, dochodzi się do przykrego

wniosku, że nie można osiągnąć zmian w ochronie zdrowia nie

wychodząc na ulice.

Godne warunki życia to nie tylko kwestia wysokich zarobków.

Brak jest daleko idących zmian i reform już od etapu kształce-

nia. Wymaga się od nas ciągłego ustawicznego doskonalenia,

nie dając na to środków w postaci urlopów szkoleniowych czy

dofinansowań. W trakcie tej ciągłej edukacji niemal codziennie

dowiadujemy się o nowych możliwościach diagnostyczno-tera-

peutycznych, ale nie możemy z nich korzystać, bo ze względów

finansowych są w codziennej praktyce nieosiągalne. W pracy

jesteśmy nadmiernie obciążani biurokratycznymi, niepotrzebny-

mi obowiązkami. Można by tak wymieniać jeszcze wiele rzeczy,

o których nikt nam na studiach nie mówił, a my przecież chcieli-

śmy„tylko” leczyć pacjentów.

Co mnie najbardziej boli, to jednak ciągle rosnące niezadowo-

lenie społeczne w stosunku do pracowników ochrony zdrowia.

Etos lekarza podupadł. I jak my, młodzi, mamy w takich warun-

kach uczyć się prawdziwych wartości, kiedy nawet nasi starsi ko-

ledzy już zwątpili?

oprac. Grażyna Ogrodowska

Od pewnego czasu dużo mówi się o mankamentach dotyczących kształcenia spe-

cjalizacyjnego lekarzy, a od wyboru nowego ministra zdrowia – szczególnie dużo.

Świadczy to jednoznacznie o olbrzymich oczekiwaniach zmian i to na lepsze.

karz wykonywał je, zostając po godzinach

w pracy lub po powrocie ze stażu, to raczej

pozytywnie wpływało na jego wizerunek

jako ambitnego i chcącego osiągnąć więk-

sze doświadczenie. Uzyskując tytuł specja-

listy, lekarz najczęściej kontynuował pracę

zawodową w ośrodku, w którym zdobył

specjalizację, czyli szpitalu najbliższym

miejsca jego zamieszkania. O ile rezygno-

wał z pracy szpitalnej na rzecz lecznictwa

ambulatoryjnego, starał się utrzymać kon-

takt ze swoim szpitalem w formie częścio-

wego zatrudnienia lub dyżurów. System

ten miał szereg atutów, ponieważ lekarz

mógł wykonywać zawód w wymarzonej

przez siebie specjalizacji w miejscu bądź

nieopodal swojego zamieszkania. Kształ-

tował również niezwykle istotną w pracy

lekarza cechę: umiejętność pracy w ze-

spole. W trakcie specjalizacji stawał się

jego pełnoprawnym członkiem, a po zda-

niu egzaminu – nadal więzi te realizował.

Oczywiście, że lekarze mający aspiracje

naukowe, dydaktyczne, starali się uzyskać

możliwość zatrudnienia i specjalizacji

w ośrodkach klinicznych, instytutach czy

wysokospecjalistycznych szpitalach. Za-

trudnienie w tych jednostkach ułatwiały

bardzo dobre wyniki uzyskane w trakcie

studiów czy też dokonania naukowe w ra-

mach studenckich kół naukowych. Jednak

zdecydowana większość medyków niepo-

siadających takich aspiracji, chciała wy-

konywać zawód i kształcić się w oparciu

o zatrudnienie w szpitalu powiatowym,

miejskim czy wojewódzkim, w miejscu

aktualnego bądź planowanego zamiesz-

kania.

Dzisiaj mamy już doświadczenie i obserwa-

cje o braku skuteczności obowiązującego

Lekarz chcący specjalizować się w konkretnej

dziedzinie może stanąć przed dylematem:

czy szukać w odległych miejscach kraju

możliwości wymarzonej specjalizacji,

czy też zmienić ją na inną, ale dostępną.