17
Pro Medico
•
luty 2017
POZ
raliśmy materiał do badania cytologiczne-
go itd. Nie było problemów ze zdjęciem
szwów, nacięciem ropnia, przekazaniem
materiału na hist-pat, jednym słowem
robiliśmy w POZ proste zabiegi chirurgicz-
ne. Teraz problem małej chirurgii leży m.
in. w pieniądzach na sterylizację narzędzi
– nie ma dodatkowych pieniędzy na tego
typu działalność. Lekarz miał pieniądze
na opłacenie specjalistów, pielęgniarki
dzwoniły do poradni i umawiały pacjen-
ta do specjalisty na konkretną godzinę,
w ciągu 2-3 dni. Podkreślam, to były dnio-
we, nie miesięczne terminy oczekiwania.
Rodziła się prywatna służba zdrowia, spe-
cjalistom zależało, żeby współpracować
z tymi praktykami. Tak to trwało parę lat,
póki od 2000 r. powoli przestało się opła-
cać prowadzenie ginekologii, skończyła się
mała chirurgia...
Przypominając to, mówi Pan jednocze-
śnie o współczesnym prestiżu lekarza
rodzinnego?
Dziś jest tak, że młodzi adepci medycyny
nie są odpowiednio zmotywowani do cięż-
kiej pracy w POZ i wolą wybierać inne spe-
cjalizacje, dające większą satysfakcję zawo-
dową i możliwość robienia kariery. Nie jest
to niestety uznana, „topowa” specjalizacja,
a liczba pacjentów przypadających na jed-
nego lekarza POZ w Polsce jest jedną z naj-
większych w Europie. Zacznijmy od lepsze-
go wynagradzania specjalistów medycyny
rodzinnej, sytuacja poprawi się sama.
Wróćmy do wątku współpracy lekarza
POZ ze specjalistami. Jakie są w Pana
ocenie dziś te relacje?
Powiem ostro: nie ma relacji! Ciągle mówi
się o relacji lekarz – pacjent, o nawiązywa-
niu odpowiedniego dialogu, dobrej komu-
nikacji, tego uczy się na kursach, szkole-
niach itp. Ja od 20 lat uważam, że równole-
gle powinniśmy tak samo tworzyć podsta-
wy dobrych relacji lekarz rodzinny – lekarz
specjalista. Wiem, że bardzo wielu lekarzy
rodzinnych czuje się„lekceważonych”przez
specjalistów. We wspomnianym okresie
lekarz rodzinny pisał do lekarza specjalisty
list referencyjny nierzadko zaczynający się
od słów: „Szanowny Panie Kolego”, w któ-
rym opisywał cel konsultacji, przedstawiał
swoje spostrzeżenia i sugestie co do sta-
nu zdrowia pacjenta, poparte badaniami
dodatkowymi i prosił o zalecenia co do dal-
szego postępowania z pacjentem. Lekarz
specjalista odpowiadał w podobnym tonie
(Szanowny Panie Kolego) w sposób jasny
i klarowny.
...czyli to, co piszą specjaliści lekarzowi
rodzinnemu w Informacji dla lekarza
kierującego...
Wejdę Pani w słowo: czasem w ogóle nie
piszą! Pacjent powinien przynieść od spe-
cjalisty wg zaleceń NFZ to, co nazywamy
informacją zwrotną, a najczęściej jest ona
albo nieczytelna, albo nic nie wnosząca.
To jest ignorowanie lekarzy rodzinnych.
Dam klasyczny przykład: lekarz rodzinny
kieruje do specjalisty pacjenta z chorobą
niedokrwienną serca. Pacjent wraca – i nie
wiemy, co mamy robić, nie ma żadnej kart-
ki, adnotacji, nie ma nic. Dużo się mówi
o sukcesach kardiologii interwencyjnej
i słusznie, ale już opieka po wypisaniu
pacjenta ze szpitala nie może pochwalić
się takimi sukcesami. Dlaczego? Bo np. nie
wiemy, jak z tym chorym dalej postępować
w sytuacji niestandardowej. Dobra kon-
sultacja w tym akurat zakresie powinna
być taka: „robić to i to”, a gdyby wystąpiło
Chcemy wiedzieć, jakie jest rozpoznanie,
jakie badania diagnostyczne wykonano i jakie są
ich wyniki; chcielibyśmy też znać plany dotyczące
dalszego postępowania wobec naszego pacjenta.
„to i to”, proszę, żeby natychmiast pacjent
zadzwonił pod ten numer telefonu albo
należy go skierować w trybie pilnym do...
To jest zgodne z wymogami NFZ, niczego
więcej ponadto nie chcemy.
Podał Pan przykład kardiologiczny.
A inne?
Każdy specjalista powinien nam podać:
przyczynę konsultacji, co wybadał, jakie
jest rozpoznanie, czy pacjent wymaga
konsultacji i co jaki czas, jeśli rozpozna-
nie, to jakie leki pacjent przyjmuje, jak
ma je dawkować, co więcej, zaznaczyć
odpłatność leków, bo te same refundowa-
ne są w jednej chorobie, a w innej już nie.
To musi być jasny, czytelny przekaz: dlacze-
go ten lek jest tak refundowany i choćby
odręcznie napisanie nam, które badanie
wskazuje, że ten lek powinien mieć odpłat-
ność np. ryczałtową. Z tego NFZ nas rozli-
cza! Widziałem już takie konsultacje; „kon-
tynuacja leczenia” – i koniec. Czy to jest
konsultacja? Nie można wymagać, żeby
lekarz rodzinny był „omnibusem”, od tego
jest opieka łączona, zwana obecnie opie-
ką koordynowaną. Tylko jak ma specjalista
koordynować, skoro pisze to, co pisze? Pod-
kreślam: chcemy wiedzieć, jakie jest rozpo-
znanie, jakie badania diagnostyczne wyko-
nano i jakie są ich wyniki; chcielibyśmy też
znać plany dotyczące dalszego postępowa-
nia wobec naszego pacjenta.
Pacjent często sam nie potrafi nawet
powiedzieć, jakie badania mu wykona-
no, mówi tylko „coś mi tam robili z ner-
kami, potem dali pigułki, takie małe,
niebieskie”. Może być tak, że sam gubi
czy zapomina przynieść dokumentację.
No właśnie, często mamy takie przypadki:
pacjentowi przepisano (w poradni specjali-
stycznej) antybiotyk. Wykupił, zażywał. Jaki
– nie wie. Na co – nie wie. A przecież:
„jeżeli
lekarz do ciebie mówi, nie znaczy, że to zapa-
miętasz. Jeśli zapamiętasz, nie znaczy, że zro-
zumiałeś. Jeśli zrozumiałeś, nie znaczy, że się
z tym zgadzasz. Jeśli się zgadzasz, nie zna-
czy, że będziesz to stosować. Jeśli będziesz
stosować, nie znaczy, że zakończysz pełną
kurację.”
Dlatego tak istotna jest informacja
zwrotna: na piśmie! To, czego oczekujemy
jako lekarze POZ w informacji zwrotnej,
zawiera się na jednej stronie formularza,
znanego wszystkim doskonale. Dokładne
i pełne wskazówki dla lekarza kierującego
w zakresie diagnostyki i farmakoterapii
są nam niezbędne, konieczne, potrzebne
– nie wiem jak jeszcze to mocniej wyrazić.
Puenta rozmowy dotyczyłaby więc ape-
lu lekarza rodzinnego do lekarza specja-
listy?
Przypomnienia truizmu, że tylko posiada-
jąc pełną informację o pacjencie jesteśmy
w stanie podejmować prawidłowe decy-
zje terapeutyczne i diagnostyczne. Poma-
gajmy więc sobie nawzajem. Mamy wiele
przykładów wspaniałej merytorycznej
współpracy lekarzy POZ ze specjalistami,
za którą bardzo dziękuję.
Rozmawiała Grażyna Ogrodowska
Dokładne i pełne wskazówki dla lekarza kierującego
w zakresie diagnostyki i farmakoterapii są nam
niezbędne, konieczne, potrzebne
– nie wiem, jak jeszcze to mocniej wyrazić.




